Cicha reforma oświaty. "Musimy organizować się na nowo"
Jest dramatycznie - mówi TOK FM wiceprezydent Lublina Mariusz Banach, który odpowiada w mieście za edukację. W 2025 roku urodziło się w Lublinie 1800 dzieci, a miejsc w przedszkolach i szkołach, biorąc pod uwagę jeden rocznik, jest 3,5 tysiąca. Już wiadomo, że podobnie jak w ubiegłym roku, także w tym nie obędzie się bez zwolnień.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile dzieci w ubiegłym roku urodziło się w Lublinie i jak to się ma do szacunków?
- Dlaczego Lublin rezygnuje z zerówek w podstawówkach?
- Jakie korzyści przynosi łączenie szkół z przedszkolami?
- Co oznaczają zmiany w Prawie oświatowym dla małych szkół?
W 2025 roku w Lublinie urodziło się 1800 dzieci - to ledwie połowa tego, co było w szacunkach miasta, pod które przygotowano przed laty system szkolno-przedszkolny. W efekcie w poszczególnych rocznikach w szkołach i przedszkolach jest dziś 3500 miejsc. Dużo za dużo. - Trzeba to nazwać po imieniu: widzimy dramatyczny kryzys demograficzny. Z roku na rok mamy coraz większy problem - przyznaje Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina do spraw edukacji.
Miasto nie kryje, że w ubiegłym roku z pracy musiały odejść 22 nauczycielki z przedszkoli, w tym roku - nieuniknione będą kolejne zwolnienia. - Być może nie powinienem jeszcze tego mówić, ale zakładamy, że będzie to pewnie około 30 nauczycielek. Taką liczbę na dzisiaj zakładamy, ale to są na razie rozważania czysto teoretyczne, żadnych decyzji w tym zakresie nie ma - informuje gość TOK FM.
Niektórzy sugerują, że - w dobie niżu - warto zmniejszyć liczebność klas w szkołach. - Tyle że pieniądze idą za uczniem. Im mniej uczniów, tym mniej środków dla samorządu. I, mówiąc brutalnie, nie stać nas na utrzymanie bardzo małych klas - wyjaśnia Mariusz Banach. Aktualnie średnia liczba osób w klasie w lubelskich szkołach wynosi 21. - Najbardziej optymalna dla nas liczba to 24 - informuje nasz rozmówca.
Zerówki w przedszkolach, a nie w podstawówkach
Mimo niższej niż zakładano liczby dzieci Lublin nie zdecydował się na likwidację szkół czy przedszkoli ( jak ma to miejsce choćby w Warszawie). Miasto wprowadza inne rozwiązania. Jednym z nich jest rezygnacja z zerówek w lubelskich podstawówkach i przeniesienie ich do przedszkoli (by je ratować).
- Promujemy też łączenie szkół podstawowych z przedszkolami w zespoły szkolno-przedszkolne - mówi Banach. Po co? Takie działanie ma uchronić nauczycielki z przedszkoli przed utratą pracy. - Często są to świetnie wykształcone osoby. I kiedy połączymy dwie placówki w zespół, to dyrektor nowo powstałej instytucji zyska większą elastyczność w stosunku do tych nauczycielek. Może je przyjąć czy to w świetlicy, czy w bibliotece, czy w nauczaniu wczesnoszkolnym - tłumaczy wiceprezydent.
Co ważne - to już się dzieje. W ubiegłym roku szkolnym stworzono osiem zespołów szkolno-przedszkolnych, w tym roku powstanie kolejnych dziewięć.
Ale jest jeszcze coś. - Przedszkola, które wchodzą w skład zespołu, mają powiększoną ofertę. Bo w takim miejscu jest też basen, sala gimnastyczna, są nauczyciele językowcy i dzieci z przedszkola mogą z tego korzystać - mówi Banach. - To, co jest też ważne dla rodziców, to fakt, że dzieciaki, które są przyjmowane jako trzylatki do takiego zespołu, mogą być z tą samą panią nauczycielką do końca trzeciej klasy podstawówki. To daje m.in. poczucie bezpieczeństwa - wyjaśnia dalej wiceprezydent Lublina.
Jednym z utworzonych zespołów jest ten, który powstał przy Szkole Podstawowej nr 43, przy ul. Śliwińskiego w lubelskiej dzielnicy Czechów. - Jest na pewno więcej pracy organizacyjnej, więcej dokumentów do wypełnienia, więcej spraw kadrowych, bo mamy więcej pracowników, ale dajemy radę - mówi dyrektorka zespołu Małgorzata Rodzik. Jak dodaje, widzi też organizacyjne plusy, jak chociażby "większe pole manewru", jeśli chodzi o zastępstwa czy przesunięcie pracownika do innych zadań, gdy ktoś jest nieobecny w pracy np. z powodu choroby.
Co ciekawe - w budynku działa też dzienny klub dla seniorów, który daje możliwość współpracy różnych pokoleń. - Są występy, koncerty, akademie, w trakcie których dla seniorów występują dzieci, ale bywa też odwrotnie - gdy koncert dają seniorzy. Oni są tutaj u nas każdego dnia, w dwóch grupach - jedna przychodzi na zajęcia rano, druga bardziej po południu. Uważam, że to duży plus, gdy starsi mogą współdziałać z młodszymi, wzajemnie się wspierać, uczyć się od siebie - dodaje pani dyrektor.
Na razie w jej zespole jest jedno przedszkole, ale od września ma dojść kolejne. - Zabiegamy o rodziców, organizujemy dni otwarte, zapraszamy - zachęca.
Reforma w szkołach wydarza się po cichu
Kilka dni temu Sejm przyjął zmiany w ustawie Prawo oświatowe, na mocy których szkoły - np. w malutkich miejscowościach - będą mogły być przekształcane w domy kultury czy kluby seniora. Pomysł jest taki, by nieużywane przez szkoły czy przedszkola pomieszczenia mogły być udostępniane mieszkańcom na inne cele. Lublin już od jakiegoś czasu tak robi i chce ten kierunek rozwijać. To ważne, zwłaszcza w kontekście starzejącego się społeczeństwa.
- Przez lata przechodziliśmy w oświacie bardzo różne reformy. Zakładaliśmy gimnazja, potem je likwidowaliśmy, zmieniały się sieci szkół. Ale wydaje mi się, że takiej reformy, jaka teraz po cichu się wydarza w kontekście zmian w oświacie, jeszcze nie było. My w samorządach naprawdę organizujemy się na nowo w bardzo wielu aspektach, również tym finansowym. Musimy na nowo nauczyć się pilnować tego, w jaki sposób wydajemy pieniądze w oświacie - podsumowuje Mariusz Banach.
Źródło: TOK FM