,
Obserwuj
Lubelskie

Dyrektor namawiał do wypisywania dzieci z edukacji zdrowotnej. Ma postępowanie dyscyplinarne

3 min. czytania
25.09.2025 14:13

25 września to ostatni dzień na podjęcie przez rodziców decyzji, czy ich dziecko będzie chodzić na edukację zdrowotną. Z naszych informacji wynika, że przedmiot cieszy się większą popularnością w miastach niż na wsi i mniejszych miasteczkach.

Wprowadzenie edukacji zdrowotnej wywołało duże kontrowersje
Wprowadzenie edukacji zdrowotnej wywołało duże kontrowersje
fot. Piotr Matusewicz/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czego na edukacji zdrowotnej będzie uczyć się młodzież?
  • Jaka kara grozi dyrektorowi, który nie przewidział zajęć z tego przedmiotu?
  • Czy częściej rezygnują z niego uczniowie klas starszych, czy młodszych?

Edukacja zdrowotna to nowy, nieobowiązkowy przedmiot dla klas IV-VIII oraz dla uczniów szkół średnich. W podstawie programowej jest mowa m.in. o zdrowiu w wymiarze fizycznym, psychicznym, społecznym i środowiskowym. Jest również moduł poświęcony dojrzewaniu i zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołują największe kontrowersje. Kościół wprost namawiał do wypisywania dzieci z tego przedmiotu, podobnie wielu prawicowych polityków, ostrzegających przed "seksualizacją dzieci". Kilka dni temu wpis w mediach społecznościowych zamieścił też prezydent Karol Nawrocki, informując, że wspólnie z żoną podjął decyzję o wypisaniu syna z edukacji zdrowotnej.

Szkołom nie wolno tak robić

Są też placówki, w których to nauczyciele namawiali rodziców, by wypisali dziecko z tego przedmiotu. Takie sugestie płynęły również wprost od dyrektorów. Tak było np. w jednej z małych szkół pod Lublinem. Do Kuratorium Oświaty trafiła informacja, że dyrektor podstawówki w ogóle nie przewidział zajęć z edukacji zdrowotnej, bo uznał, że i tak rodzice nie zapiszą na nią dzieci.

- Musiałem napisać wniosek do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli. Chodzi o ukaranie dyrektora, który łamał prawo - namawiał do wypisywania uczniów i uczennic z edukacji zdrowotnej, nie organizował zajęć z tego przedmiotu, tylko po prostu uznał, że wszyscy zrezygnowali. Tak nie można, nie mogłem tego tak zostawić po tym, jak potwierdziliśmy, że takie zdarzenie rzeczywiście miało miejsce - mówi w rozmowie z TOK FM kurator Tomasz Szabłowski. Teraz sprawą zajmie się rzecznik dyscyplinarny, potem wnioski z jego postępowania trafią do komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli, która może ukarać dyrektora. Zestaw kar jest ściśle określony w Karcie Nauczyciela - może to być m.in. nagana z ostrzeżeniem, ale też zwolnienie z pracy.

- Uważam, że powinniśmy wszyscy zaufać nauce, a nie jakimś światopoglądowym uprzedzeniom - mówi Tomasz Szabłowski. - To nauczyciele będą prowadzić edukację zdrowotną i jestem przekonany, że zrobią to w najlepszy sposób, w jaki to możliwe. Rzeczywiście, mamy szereg sygnałów z tych najmniejszych miejscowości, że rodzice wypisują uczniów z edukacji zdrowotnej, ale zobaczymy. 25 września to ostatni dzień na podjęcie decyzji. Jeśli zostawiamy dziecko na tych lekcjach, nie musimy podejmować żadnych działań, składać żadnych deklaracji - podkreśla lubelski kurator oświaty.

Są wyjątki

To m.in. I Liceum Ogólnokształcące w Chełmie, gdzie na edukację zdrowotną zapisało się ok. 95 procent uczniów, o czym jako pierwsza napisała Wirtualna Polska. - Udało się. Bardzo się cieszę i jestem niezwykle wdzięczna rodzicom, że dali nam szansę: szkole, nauczycielom i przedmiotowi - powiedziała WP Marta Sadowska, dyrektorka placówki. Teraz nie chce już rozmawiać z mediami, bo po publikacji pojawiły się deklaracje wypisania dzieci z zajęć.

- Szkoła w Chełmie to wyjątek, który bardzo mnie cieszy. Pokazuje, jak ważne były rozmowy z uczniami, z rodzicami, że jak się chce, to można - mówi w TOK FM lubelski kurator oświaty.

Jak dodaje, z bardzo wstępnych informacji które docierają do kuratorium wynika, że sytuacja w dużych miastach wygląda lepiej niż na wsiach i w małych miasteczkach. Jest szansa, że liczba dzieci uczęszczających na te lekcje przekroczy w nich 50 procent. Wszystko wskazuje na to, że tak będzie m.in. w Zespole Szkół przy ul. Berylowej w Lublinie. - Widzimy że częściej rezygnują uczniowie klas starszych. Mówią, że mają bardzo dużo zajęć i wolą sobie nie dokładać kolejnej godziny. Zdecydowanie lepiej jest w klasach IV-V - tu mamy nawet takie, gdzie na edukację zdrowotną będzie chodzić większość uczniów. U nas też przeprowadzaliśmy zebrania z rodzicami na których szczegółowo omówiliśmy program nowego przedmiotu, odpowiadaliśmy na wszystkie pytania. Ale, jako że to przedmiot nieobowiązkowy, nic więcej nie możemy zrobić. Wiem, jak to ważne lekcje dla dzieci, w tym m.in. część dotycząca zdrowia psychicznego, ale nic na siłę. Chodzić będą ci uczniowie, którzy zechcą - mówi dyrektor Marek Błaszczak.

W jego szkole edukacji zdrowotnej będą uczyć nauczyciele przyrody, biologii, geografii. Zatrudniona została też naukowczyni z jednego z lubelskich uniwersytetów, by wspomóc pedagogów i poprowadzić część zajęć.