,
Obserwuj
Lubelskie

"Gdy zobaczył Karola Okrasę, stanął jak wryty". Jak to jest być "panią od marzeń"?

4 min. czytania
19.10.2025 09:00

Spełniają marzenia dzieci, które zmagają się z najcięższymi chorobami. Dzięki nim mały Staś gotował z Karolem Okrasą, Miłosz komentował skoki narciarskie, a Emilka głaskała pingwiny we wrocławskim zoo. - Dajemy radość w najtrudniejszych momentach - mówią wolontariuszki Fundacji Mam Marzenie.

Karol Okrasa spełnia marzenie dzieci
Karol Okrasa spełnia marzenie dzieci
fot. Fundacja Mam Marzenie/ mat. prasowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym marzą dzieci, którym pomaga Fundacja Mam Marzenie?
  • W jaki sposób można zgłosić dziecko do fundacji?
  • Od kiedy Fundacja Mam Marzenie działa i jak zostać jej wolontariuszem?

Anna Książek jest wolontariuszką w lubelskim oddziale Fundacji Mam Marzenie, która spełnia marzenia ciężko chorych dzieci: z nowotworem, mukowiscydozą czy różnego typu dystrofiami. Pomaga tam od prawie trzech lat. - Chciałam znaleźć zajęcie, które będzie pożyteczne i da mi satysfakcję. I to się dzieje - mówi.

Przyznaje, że od różnych osób często słyszy pytanie, czy nie miała obaw w związku z tym, że wolontariat może być trudny emocjonalnie. - Wprost przeciwnie. My jesteśmy "paniami od marzeń". Przychodzimy do dziecka w radosnej sytuacji. Te dzieci na nas czekają. Dziewczynki stroją się w najlepsze sukienki. To jest takie małe święto - opowiada wolontariuszka. Jak dodaje, dzieci są na początku spotkania delikatnie speszone. - Ale jak się rozkręcą, to widzę tylko uśmiech i radość - wyznaje.

O czym marzą dzieci?

Marzenia dzieci bywają bardzo różne. Wiele z nich dotyczy wyjazdu do Disneylandu i spotkania z bohaterami z bajek. - Znam historię marzyciela, który był do nas zgłoszony jako 7-8-letnie dziecko, ale cały czas stan leczenia nie pozwalał na to, by zrealizować jego marzenie i pojechać z nim do tego Disneylandu. Dopiero po około 10 latach lekarz wyraził zgodę! - opowiada nasza rozmówczyni. Wyjazd odbył się, gdy chłopak miał prawie 18 lat. - Pojechał z jakimiś maluchami i najlepiej się tam bawił - mówi pani Anna.

Inne dziecko bardzo chciało spotkać się z ekspertem od gotowania Karolem Okrasą. To też się udało. - Pan Karol nauczył naszego Stasia przygotowywania potraw. Podzielił się ulubionymi narzędziami kuchennymi. Staś dostał też autograf pana Karola w jego książce kucharskiej. To było niesamowite przeżycie. Rodzice zachowali tajemnicę do ostatniego momentu. Staś w ogóle nie wiedział, gdzie jedzie. Zorientował się dopiero wtedy, jak mu pokazałam balonik fundacyjny. A gdy zobaczył Karola Okrasę, stanął jak wryty. Radości nie było końca - wspomina Anna Książek. 

Inny z marzycieli bardzo chciał móc skomentować skoki narciarskie z Sebastianem Szczęsnym. I to też się udało. - Miłosz jest dzieckiem nieśmiałym, wycofanym, mało mówi. Natomiast jeżeli chodzi o skoki narciarskie, wie absolutnie wszystko. Jakie są rekordy skoczni, ile skaczą narciarze, ile mają wzrostu, z jakich są krajów. A zatem to komentowanie wyszło niesamowicie - opowiada pani Anna.

Fundacja Mam Marzenie, mat. prasowe
fot.

Fundacja Mam Marzenie, mat. prasowe

Były też spotkania z ulubionymi aktorami czy piosenkarzami. Ale nie tylko. Jeden z chłopców miał marzenie, by choć na chwilę zostać... czołgistą. I to też się udało. - Dzięki uprzejmości bazy wojskowej. Ten chłopczyk wiedział wszystko o czołgach, o samochodach wojskowych. Był w stanie powiedzieć, jak się nazywają, jakie mają oprzyrządowanie w środku, więc to było niesamowite - podkreśla nasza rozmówczyni.

Są też dzieci, którzy marzą o konkretnych przedmiotach - aparacie fotograficznym czy komputerze. - Spełnialiśmy np. marzenie dziewczynki, która chciała iPada - takiego z rysikiem, żeby mogła tworzyć grafiki, bo jest w tym kierunku uzdolniona. Była tak przejęta tym wszystkim, że przyjęła od nas paczki, ale odłożyła i najpierw wyściskała nas wszystkie. Ręce jej drżały, to były ogromne emocje - wspomina pani Ania. 

Wiele mniejszych dzieci marzy o własnym placu zabaw - takim, który będzie stał na ich podwórku i będą mogły w każdej chwili z niego skorzystać. - Bo też jest taka sytuacja, że w momencie leczenia dzieci nie zawsze mogą pójść na publiczne place zabaw, to nie jest dla nich bezpieczne. A lubią się bawić, szczególnie maluchy - mówią w TOK FM wolontariuszki. 

Z kolei Emilka chciała zobaczyć, jak od zaplecza wygląda ogród zoologiczny i dbanie o zwierzęta. - Byliśmy więc we wrocławskim zoo i tam - wspólnie z panią rzecznik prasową - mogliśmy wszystko zwiedzać. Karmiliśmy rekiny, głaskaliśmy pingwiny. Nasza marzycielka była przeszczęśliwa - cieszą się rozmówczynie TOK FM. 

W jaki sposób spełniane są marzenia dzieci?

- Wszystko zaczyna się od zgłoszenia. Dziecko do nas może zgłosić rodzic, opiekun prawny albo psycholog. Następnie przechodzimy przez procedurę medyczną, w ramach której potwierdzamy z lekarzem prowadzącym, że dziecko się leczy i kwalifikuje się do fundacji. I jeżeli tak, to zaczynamy organizować spotkanie z marzycielem - opowiada nam Aneta Bednarowicz, członkini zarządu Fundacji Mam Marzenie, jednocześnie wolontariuszka. 

Do każdego takiego dziecka jedzie dwoje wolontariuszy, którzy poznają marzyciela i jego marzenie. - Wychodzimy z założenia, że ten dzień spełnienia marzenia to jest taki drugi dzień urodzin, szyty na miarę, bo w tym wszystkim dla nas najważniejszy jest marzyciel i jego oczekiwania i pragnienia - podkreśla.

Jak zostać wolontariuszem?

Fundacja Mam Marzenie powstała 14 czerwca 2003 jako niezależna i samodzielna organizacja, skupiająca wyłącznie wolontariuszy. Jej misją jest spełnianie marzeń dzieci w wieku 3-18 lat, cierpiących na choroby zagrażające ich życiu. Od 2007 roku działa na terenie całej Polski i ma 16 oddziałów. Są to m.in. Kraków, Warszawa, ale też Białystok, Bydgoszcz czy Lublin. 

Fundacja szuka  obecnie nowych wolontariuszy. Nie tylko do spełniania marzeń, ale też choćby do robienia zdjęć, przygotowywania grafik czy obsługi social mediów. Fundacja tworzy Drużynę Marzeń. Wolontariat to nie tylko szansa na pomaganie innym, ale również na rozwój osobisty i zdobywanie cennych kompetencji.

- W fundacji nauczyłam się m.in. współpracy z ludźmi. Wykorzystuję te umiejętności i kompetencje miękkie chociażby w mojej pracy czy życiu codziennym - mówi pani Aneta. - Dodatkowo nasza działalność daje mi poczucie, że tymi małymi gestami możemy wpływać choćby na jeden dzień życia dzieci, którym często ta dziecięca beztroska została odebrana przez chorobę. To też bardzo mocno na mnie wpływa i dodaje energii do działania - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się pani Anna. - Daje nam to też poczucie sprawczości. Spełniamy marzenia dzieci i dajemy im radość - mówi. 

Według raportu Deloitte, aż 99 proc. badanych wolontariuszy deklaruje, że pomaganie sprawia im radość, a 96 proc. zyskuje dzięki niemu nowe doświadczenia życiowe. Ponad połowa przyznaje, że wolontariat pomaga im poradzić sobie z własnymi problemami i daje poczucie sprawczości. 

Źródło: TOK FM