Miała być tablica dla Róży Luksemburg, była awantura. Do Zamościa przyjechał Robert Bąkiewicz
To wydarzenie łamiące pewną przyzwoitość samorządowców. To nigdy nie powinno mieć miejsca - mówił w Zamościu jeden z liderów skrajnej prawicy, Robert Bąkiewicz. Na kamienicy, w której mieszkała w dzieciństwie Róża Luksemburg, miała zostać odsłonięta pamiątkowa tablica. W ostatniej chwili miasto się z tego wycofało.
Róża Luksemburg urodziła się w Zamościu - 5 marca 1871 roku. Jak tłumaczyła wiceprezydentka miasta Marta Pfeifer, część turystów - odwiedzając Zamość - pyta o dom, w którym przyszła na świat jedna z najbardziej znanych przedstawicielek międzynarodowego uchu robotniczego. Do 2018 roku tablica informacyjna wisiała na jednej z kamienic, choć - omyłkowo - nie na tej, na której powinna. Zdjęto ją za rządów Prawa i Sprawiedliwości, w ramach dekomunizacji.
Tyle, że jak przekonują władze Zamościa, Róża Luksemburg nie powinna pod te przepisy podlegać. Rzecznik prezydenta Zamościa Jacek Bełz tłumaczył kilka dni temu, że owszem - jest ustawa mówiąca o tym, że nie można promować symboli czy osób związanych z komunizmem, ale w latach 1944-1989. - W związku z tym Róża Luksemburg, która zmarła w 1919 roku, nie łapie się pod ten paragraf - mówił Bełz.
Tyle, że Instytut Pamięci Narodowej jest innego zdania. Do Zamościa przyjechał m.in. wiceprezes IPN, prof. Karol Polejowski. Przekonywał, że nie można stosować argumentów, że chodzi wyłącznie o tablicę informacyjną. - To się nazywa odwracaniem pojęć. Mówi się: "Ona się tylko tutaj urodziła. Tablica będzie tylko tablicą informacyjną". Pierwsze jest prawdą, ale drugie jest kłamstwem. To nie jest tablica informacyjna, ale upamiętniająca komunistkę. Po drugie, musi niepokoić próba wybielania czy relatywizowania ideologii komunistycznej. Każdy z nas gdzieś kiedyś się urodził. Gdzieś, pewnego dnia, w pewnym roku, urodził się też Adolf Hitler. Jako dziecko zapewne też nie miał żadnych poglądów politycznych. Tu też słyszymy, że Róża Luksemburg mieszkała w Zamościu tylko sześć lat, nie miała poglądów politycznych. Ale właśnie tu jest istota tego całego sporu - powiedział Polejowski.
W rocznicę urodzin - sesja w zamojskim ratuszu. Ale bez odsłonięcia tablicy
W czwartek 5 marca, w rocznicę urodzin Róży Luksemburg, w zamojskim magistracie spotkali się naukowcy, działacze NGOsów, autorka jej biografii, była przewodnicząca Bundestagu, prezes zarządu Fundacji Batorego i szereg innych osób. Wzięli udział w konferencji naukowej pod hasłem "Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej". Były dyskusje i panel ekspercki.
Zwieńczeniem konferencji miało być odsłonięcie tablicy Róży Luksemburg. Miała stanąć na sztaludze, w budynku ratusza, bo kamienica na której docelowo zawiśnie - jest aktualnie w remoncie. Ale ostatecznie miasto tablicy nie pokazało. - Jest w bezpiecznym miejscu - powiedziała wiceprezydentka Marta Pfeifer. Na pytanie gdzie dokładnie, poprosiła o "inny zestaw pytań".
Dlaczego tablicy nie powieszono?
Oficjalnie dlatego, że nie uzyskano opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Miasto wystąpiło do miejskiego konserwatora zabytków z pytaniem w tej sprawie, a ten zapytał o opinię IPN. - Ona nie jest dla nas wiążąca, ale powinniśmy ją mieć, a na razie nie mamy. A jako samorząd musimy działać w pełni zgodnie z prawem, dlatego dzisiaj w południe zdecydowaliśmy, że tablicy nie pokażemy - powiedział prezydent Zamościa, Rafał Zwolak.
Konserwator Olgierd Hawryluk powiedział, że na razie z IPN dostał jedynie skan decyzji - czeka na oryginał. - Opinia IPN wyraża się jednoznacznie negatywnie o zamiarze powieszenia tablicy na kamienicy w Zamościu. Podkreślona jest w niej m.in. niezgodność z Ustawą o zakazie propagowania komunizmu i innych systemów totalitarnych. Przedstawione są też w niej fakty z życia Róży Luksemburg, które mówią o jej przewodniczeniu Komunistycznej Partii Niemiec i jej negatywnym podejściu do działań dążących do odzyskania niepodległości przez Polskę - powiedział Hawryluk.
Kwestie organizacyjno-urzędnicze to nie wszystko
Miasto oficjalnie tego nie przyznaje, ale prawdopodobnie tablica nie zawisła również dlatego, że już na kilka tygodni przed uroczystością wzbudziła tak ogromne emocje, że obawiano się, że ktoś może próbować ją zniszczyć. Tym bardziej, że w ratuszu rzeczywiście pojawił się jeden z liderów skrajnej prawicy, Robert Bąkiewicz, wraz z grupą kilkunastu zwolenników. Grzmiał, że pomysł z powieszeniem tablicy to skandal.
- To wydarzenie łamiące również pewną przyzwoitość samorządowców. To nigdy nie powinno mieć miejsca - powiedział Bąkiewicz. W dyskusję z nim wdała się autorka jedynej polskiej biografii Róży Luksemburg, pisarka Weronika Kostyrko. - Czy pan coś czytał o Róży Luksemburg? - zapytała autorka książki. - Proszę pani, czytałem, tak samo jak czytałem o Leninie czy Stalinie. Uważam, że to jest po prostu haniebne, co się tutaj odbywa - stwierdził polityk. - To ciekawe, a co pan czytał? - zapytała Kostyrko. Odpowiedź na to pytanie jednak nie padła. - Moja książka wciąż jest na rynku. Muszę panu powiedzieć, że cieszyła się dużym zainteresowaniem. Także polecam. Jak się publicznie wypowiada opinie, to dobrze byłoby wiedzieć, o kim dokładnie się mówi i kim była ta osoba - dodała Weronika Kostyrko.
Bąkiewicz nawiązał też rozmowę z ambasadorem Niemiec, który również był obecny w Zamościu (Fundacja im. Róży Luksemburg, która tablicę sfinansowała, to fundacja niemiecka). - Polski naród jest narodem dumnym ze swojego pochodzenia. Nie damy się poniżać Niemcom - również panu ambasadorowi. Musi pan sobie zdawać sprawę, jakie są nastroje w Polsce - stwierdził Bąkiewicz.
Róża Luksemburg była współzałożycielką Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy i jej głównym ideologiem. Założyła również Komunistyczną Partią Niemiec. Od czasów swojej młodości aż do śmierci była zaangażowana politycznie w międzynarodowe ruchy robotnicze. Opowiadała się za demokratycznym socjalizmem, krytykowała Lenina i bolszewizm. Jej postać do dziś jest uważana za kontrowersyjną i budzi duże emocje.
- Decyzja o tym, by jednak tablicy nie wieszać i nie pokazywać świadczy o tym, jak trudna jest dla nas do przyjęcia historia Róży Luksemburg. Bo ja wierzę w dobrą wolę władza miasta Zamościa i nawet podziwiam ich determinację, że nie odcinają się od tego pomysłu, że go wspierają. Natomiast są w bardzo trudnej sytuacji, pod ogromną presją. Ale prezydenci Zamościa doprowadzili do tego, co jest bardzo ważne, że konferencja na temat Róży Luksemburg i wystawa na temat jej życia odbyły się w ratuszu. Poprzednie próby przywracania pamięci Róży Luksemburg w Zamościu ograniczały się właściwie do terenu synagogi. A teraz mamy spotkanie ze znakomitymi gośćmi w ratuszu, z udziałem prezydenta miasta. I to jest bardzo ważne - powiedziała autorka biografii, Weronika Kostyrko.
źródło: TOK FM