,
Obserwuj
Lubelskie

Miliony na bezpieczeństwo mieszkańców. Samorządy alarmują. "Nie ma złudzeń"

4 min. czytania
17.10.2025 14:41

Pieniądze są - i to rekordowe. Ale czy wystarczy czasu, by je wydać? Samorządy cieszą się ze środków na obronę cywilną, ale obawiają się, że nie zdążą z przetargami. Co na to minister Marcin Kierwiński?

Konferencja szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego na Lubelszczyźnie
Konferencja szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego na Lubelszczyźnie
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Lubelszczyzna jest stawiana za wzór w kwestii wydawania pieniędzy na obronę cywilną?
  • Ile pieniędzy trafia do miast na ochronę mieszkańców?
  • Czego obawiają się samorządowcy?
  • Jak na obawy lokalnych włodarzy reaguje minister spraw wewnętrznych?

W tym roku na zakupy i działania związane z obroną cywilną i ochroną ludności państwo przeznaczyło 17 mld złotych plus dodatkowe 5 mld dla samorządów. Lubelszczyzna dostała z tego 277 mln złotych. Województwo jest stawiane za wzór, bo wojewoda lubelski podpisał z samorządowcami najwięcej w Polsce umów na wydatkowanie tych pieniędzy (umowy są zawarte już na ponad 90 procent zaplanowanych dla Lubelszczyzny środków). 

Pieniądze są, ale czasu na ich wydanie jest mało

I choć w teorii brzmi to bardzo dobrze, to w praktyce rodzi też pewne problemy. Bo czasu na wydanie pieniędzy jest bardzo mało. Mówi o tym m.in. burmistrz Łęcznej na Lubelszczyźnie. Miasto dostało na ten rok 1,5 mln złotych. - Trzeba przyznać, że po raz pierwszy mamy tak duże środki na ten ważny cel. Czy mam obawy, że nie zdążymy tego wydać? Oczywiście! - przyznaje Leszek Włodarski, burmistrz Łęcznej. - Chcemy kupić m.in. agregaty prądotwórcze, cysterny do wody, systemy uzdatniania wody, ale też elementy do systemów komunikacji, czyli choćby radiotelefony - wylicza. I dodaje, że z racji tego, iż wiele samorządów może mieć teraz podobne potrzeby, ceny tych towarów skoczą nawet o 100 czy 200 procent. 

Sprzęt do ochrony ludności
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Biała Podlaska też dostała niemałe środki: dokładnie 10 mln złotych plus 10 mln złotych dla bialskiej straży pożarnej. - Kwota jest naprawdę duża, pozwala nam zaplanować i zrealizować szereg zakupów: beczkowozy, uzdatniacze wody pitnej, w tym urządzenia mobilne, generatory prądu, zestawy do udzielania pierwszej pomocy. Dokonamy też ekspertyzy, a w ślad za nią - projektowania zmian w budynkach użyteczności publicznej tak, by można je było dostosować jako miejsca zbiorowego schronienia ludności w sytuacjach kryzysowych - mówi prezydent Białej Podlaskiej Michał Litwiniuk.

Jest przekonany, że pieniądze uda mu się wydać jeszcze w tym roku. - Nie mam komfortu, by zasłaniać się obawami w tym zakresie. W ostatnich latach samorządy pokazały, że potrafią stanąć na wysokości zadania - choćby po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie - mówi Litwiniuk. 

Samochód RARS
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Ponad 30 mln złotych dla Lublina

Lublin na obronę cywilną i ochronę ludności dostał prawie 31 mln złotych. - To chyba pierwszy raz w historii, gdy samorządy otrzymują takie środki. Czy będą problemy z ich wydatkowaniem? Dziś jednoznacznie nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale zrobimy wszystko, by te środki wykorzystać, bo tu chodzi o bezpieczeństwo naszych mieszkańców - mówi wiceprezydent Lublina Tomasz Fulara. - Oczywiście nie wszystko zależy od nas. Mogą być odwołania od decyzji i inne kwestie, tak jak przy innych postępowaniach - dodaje.

W nieoficjalnych rozmowach samorządowcy mówią mi wprost, że czasu na wydatkowanie tych środków jest za mało. - Ja nie mam złudzeń. Tego nie uda się wydać. Już teraz rozmawiamy i pytamy, czy będzie możliwość wydłużenia terminu. Bo przecież nie chodzi o to, by zwracać pieniądze do budżetu państwa czy aby dostał je ktoś inny. Mam duże potrzeby w zakresie bezpieczeństwa, ale nie wiem, czy zrealizuję w terminach procedury przetargowe - przyznaje jeden z samorządowców, który chce zachować anonimowość.

Jak przekonuje, rząd świetnie zdaje sobie sprawę z tego problemu. - Zobaczymy. Musimy współdziałać - podkreśla. Przyznaje, że - podobnie jak burmistrz Łęcznej - obawia się przede wszystkim drastycznego wzrostu cen, gdy producenci zorientują się, że na rynku samorządy mają tak duże środków do wydania.

Co na to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji?

Minister Marcin Kierwiński przyjechał w piątek na Lubelszczyznę - do jednego z magazynów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Przyznał, że zdaje sobie sprawę, że czasu do końca roku jest mało. Ale - jak dodał - wierzy w samorządowców i w to, że wydadzą większość przeznaczonych na ten rok pieniędzy. - Mamy jeszcze dwa i pół miesiąca. Liczę, że znakomita większość tych środków będzie wydatkowana. Jeśli nie, będziemy zastanawiać się nad tym, jak te środki w sposób efektywny poprzesuwać - powiedział Kierwinski.

Konferencja ministra Marcina Kierwińskiego
fot.

Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

- Nie chodzi o to, by środki po prostu wydać, tylko wydać je mądrze - by w pierwszej kolejności posłużyły zakupowi tego asortymentu, który w danym rejonie jest najbardziej niezbędny. Ale rzeczywiście, jeśli niektóre samorządy nie zdążą, będziemy albo rozmawiać z ministrem finansów, jeśli to jest np. perspektywa przekroczenia roku kalendarzowego o kilka dni. Albo będziemy te środki kierować do innych województw, przesuwać je, ale z pełnym zapewnienie o tym, że w kolejnych latach te samorządy ponownie te pieniądze dostaną. Bo to jest program wieloletni - dodał szef MSWiA. 

Źródło: TOK FM