,
Obserwuj
Lubelskie

Misja PE na Lubelszczyźnie. Chodzi o pieniądze dla regionów przygranicznych

5 min. czytania
28.10.2025 12:09

Na Lubelszczyznę - po raz pierwszy w historii - przyjechała misja Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI) Parlamentu Europejskiego. Są to europosłowie z Polski, ale też Bułgarii, Rumunii, Niemiec i Łotwy. O zorganizowanie takiej delegacji zabiegała pochodząca z tego regionu europosłanka Marta Wcisło.

Misja Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI) Parlamentu Europejskiego
Misja Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI) Parlamentu Europejskiego
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym na Lubelszczyźnie zajmuje się misja?
  • Do kogo będzie skierowany Pakt Regionów?
  • Na co pójdą pieniądze ze specjalnego funduszu?

Wcisło od wielu miesięcy mówiła o tym, że w unijnym budżecie powinny być wydzielone środki tylko i wyłącznie dla tych regionów, które graniczą z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Wszystko to w kontekście pełnoskalowej wojny. 10 września w polską przestrzeń powietrzną wleciało ponad 20 dronów, podobne zdarzenia mają też miejsce w innych krajach graniczących z Ukrainą. Polska - w odpowiedzi na zajście z dronami - na dwa tygodnie zamknęła granicę z Białorusią, na czym stracili lokalni przedsiębiorcy czy przewoźnicy. Stąd apel, by stworzyć specjalny fundusz m.in. właśnie na taki cel.

- Rzeczywiście prosiłam od samego początku, aby misja Komisji REGI odbyła się w Polsce, w regionach przygranicznych. Dlatego tu jesteśmy. Zaczęliśmy od Lubelszczyzny, od zamkniętego przejścia z Białorusią w Sławatyczach, spotykamy się ze Strażą Graniczną, z Krajową Administracją Skarbową. Ale w planach są też rozmowy z przedsiębiorcami, z rolnikami, będziemy w Porcie Przeładunkowym w Małaszewiczach. Chcemy pokazać naszym kolegom i koleżankom z Europy, jakie są problemy tych regionów - mówi Marta Wcisło. Jak dodaje chodzi o to, by popłynęły do nich pieniądze nie tylko z KPO, ale również - w ramach kolejnej perspektywy finansowej - z oddzielnego źródła, oddzielnego funduszu.

- Kluczowe jest, aby zrozumieć, że tu chodzi o problemy ekonomiczne różnych regionów granicznych - nie tylko Polski, ale też np. mojego kraju - Rumunii. Cierpią przedsiębiorcy, okolice przygraniczne się wyludniają, nie ma inwestycji. Dlatego zależy nam, by znalazły się pieniądze jako oddzielny fundusz w ramach Paktu Regionów. Ważny jest oczywiście kontekst - trwająca wojna. Bronimy granicy Unii Europejskiej, dostrzegamy specyficzne problemy tych terenów - mówi europarlamentarzysta Daniel Buda z Rumunii.

Czym ma być tzw. Pakt Regionów?

"Zadaniem nowego paktu ma być zwiększenie odporności wschodnich regionów Unii Europejskiej graniczących z Rosją, Białorusią i Ukrainą w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę i jej konsekwencji" - czytamy na stronie Funduszy Europejskich. Propozycja ma związek z wyjątkowymi wyzwaniami gospodarczymi, społecznymi i geopolitycznymi, które mają miejsce - w obliczu pełnoskalowej wojny - na terenach przygranicznych. Plany uruchomienia takiego paktu zapowiedział w czerwcu w Białowieży wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, Raffaele Fitto.

- To jest pakt dla wschodnich regionów przygranicznych. Można powiedzieć, że jest odpowiedzią na nasze apele, by dla tych regionów stworzyć dodatkowe narzędzia finansowe, by wyjść z problemów, z którymi się borykają. To przede wszystkim granica która jest elementem wojny hybrydowej - chodzi o przerzucanie migrantów, ale też wlatujące drony. Druga kwestia to bezpieczeństwo gospodarcze, bowiem wiele firm, które utrzymywały się z wymiany handlowej z Białorusią czy ze wspólnych przedsięwzięć na granicy, z dnia na dzień straciło rację bytu, gdy zostały wprowadzone sankcje. I wreszcie, po trzecie - chodzi o migrację z terenów przygranicznych. Ludzie boją się tu mieszkać, wyjeżdżają. A turyści nie chcą przyjeżdżać, zwłaszcza mam na myśli Podlasie. I to wszystko powoduje, że potrzebne jest to dodatkowe źródło finansowania - mówi europoseł Jacek Protas. Chodzi o perspektywę unijną na lata 2028–2034.

Misja Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI) Parlamentu Europejskiego fot. AGZ
fot.

Misja Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI) Parlamentu Europejskiego

- Przyjechaliśmy tutaj by pokazać, że Unia Europejska stoi ramię w ramię z Polską. Jesteśmy przekonani, że pieniądze na ochronę granicy unijnej muszą się zwiększyć. Chcę podkreślić, że polska delegacja była w tym zakresie niezwykle aktywna. Marta Wcisło walczyła o dodatkowy fundusz od 12 miesięcy. Bo to wszystko, co dzieje się w regionach przygranicznych, nie dotyczy tylko Polski, ale dotyczy wolności całej Europy. Tu, gdzie teraz stoimy, to nie jest tylko granica Białorusi z Polską, ale granica całej Unii Europejskiej i o tym musimy pamiętać - mówi inny z europosłów, Andrey Novakov z Bułgarii.

Na co miałyby pójść pieniądze ze specjalnego funduszu?

Posłanka Marta Wcisło przyznaje, że na dziś trudno to określić, bo potrzeby regionów są ogromne. Jak tłumaczy, zamknięcie granicy z Białorusią na dwa tygodnie - po tym jak wleciały do nas drony - pokazało, jak duże straty mogą ponieść przedsiębiorcy. Pisaliśmy o tym na tokfm.pl.

- Mamy żal do rządzących o to, co się wydarzyło. Można to było inaczej przeprowadzić, przygotować przedsiębiorców na tą całą sytuację. Zostaliśmy bez dochodów. Chodzi głównie o pensje naszych pracowników, bo jak się nie zarabia, to naprawdę nie ma z czego płacić. Z drugiej strony przecież każdy z nas ma też inne zobowiązania - mówiła nam po ponownym otwarciu granicy jedna z przedsiębiorczyń, Renata Kozioł.

- Powiem szczerze, że bałem się, że to zamknięcie granicy z Białorusią będzie trwać w nieskończoność. Prowadzę hotel i w ogóle nie miałem klientów. Jakieś pojedyncze osoby nocowały. Dłużej nie dałoby rady tak ciągnąć. Przecież to są stałe opłaty za prąd czy gaz, to są pensje pracowników i wiele innych kwestii, takich jak choćby składki na ZUS. Jest ciężko, nie ma co ukrywać - dodawał jeden z właścicieli hoteli przy granicy, niedaleko Terespola.

- Lubelszczyzna jest najbiedniejszym regionem w Polsce, a musi sama stawiać czoła wszystkim wyzwaniom. Dlatego uważamy, że powinien zostać stworzony specjalny instrument finansowania dla regionów przygranicznych, przyfrontowych Europy wschodniej. Chodzi nam przede wszystkim o wsparcie dla właścicieli firm, rolników. Ale też samorządów, bo niektóre w związku z zamknięciem granicy i z sankcjami które obowiązują - nie mają dochodów (tracą wpływy z podatków - przyp. red.). Jest odpływ inwestorów, niektóre inwestycje zostały wstrzymane. Dziś przedsiębiorcy boją się inwestować na terenach, na które potencjalnie mogą spadać drony czy rakiety - podsumowuje Marta Wcisło.

Kogo obejmie Pakt?

W ostatnich tygodniach pojawiły się głosy, że Pakt Regionów obejmie tylko regiony graniczące z Rosją i z Białorusią. Marszałek Podkarpacia Władysław Ortyl alarmował, że pakt nie będzie dotyczył miejscowości graniczących z Ukrainą. Mówił wprost, że to błąd. Posłanka Marta Wcisło zapewnia jednak, że tak się nie stanie. Jak mówi, chodzi o wsparcie dla tych terenów, które graniczą zarówno z Rosją, Białorusią, jak również z Ukrainą.

- Bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski to bezpieczeństwo całej europejskiej rodziny. Norm, wartości które wspólnie wyznajemy i o które powinniśmy dbać - podkreślił w Sławatyczach wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. - Mamy nadzieję, że ta wizyta i rozmowy z nami, z naszymi służbami i instytucjami, przybliżą wam nasze podejście i poczucie bycia we wspólnocie, ale także nasze potrzeby, które ze współczesnej sytuacji geopolitycznej wynikają - mówił do europosłów.