Nieoczekiwany skutek upadku drona na dom w Wyrykach. W MON już trwają prace
Ministerstwo Obrony Narodowej pracuje nad zmianami legislacyjnymi, które przyspieszyłyby procedury na wypadek podobnego zdarzenia jak to, do którego doszło 10 września w Wyrykach na Lubelszczyźnie. Na jeden z domów spadła rakieta, która - to wciąż informacje niepotwierdzone przez prokuraturę - została użyta do zestrzelenia rosyjskich dronów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakim etapie są formalności związane z odbudową domu?
- Jakie zmiany w prawie będzie chciał wprowadzić MON?
Rakieta spadła na dom państwa Alicji i Tomasza Wesołowskich. Są emerytami, dom budowali przez wiele lat. - Z zewnątrz może jeszcze nie wyglądał dobrze, bo dopiero w tym roku mieliśmy go tynkować, ale w środku był przeze mnie w szczegółach urządzony. Każda rzecz była przemyślana. Wiele osób przychodziło i mówiło: "Jak tu pięknie". Lubiłam sobie spokojnie usiąść i wypić kawę. A dziś? Dziś nie ma nic - mówiła w rozmowie z nami pani Alicja. Dom jest przeznaczony do rozbiórki - ściany pękają, podłoga osiada, dach jest niezabezpieczony przed deszczem. Na jego miejscu stanie nowy, na koszt państwa.
"Trwają intensywne prace nakierowane na sporządzenie i zgromadzenie niezbędnej dokumentacji związanej z planowanym procesem inwestycyjno-budowlanym" - przekazali nam pracownicy Wydziału Prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak wskazali, w ostatnich dniach listopada odbyło się spotkanie przedstawicieli MON i Rejonowego Zarządu Infrastruktury Lublin, a także wojewody lubelskiego i wójta Gminy Wyryki z poszkodowaną rodziną. "Na spotkaniu przedstawione zostały rezultaty i efekty dotychczasowych prac, terminarz działań i zaplanowane dalsze przedsięwzięcia zmierzające do naprawienia szkody i zadośćuczynienia krzywdzie wszystkim poszkodowanym. Prace są na zaawansowanym etapie" - wskazuje ministerstwo.
Tak jak wcześniej informowaliśmy, ustalone są już kosztorysy, ale urzędnicy nie zdradzają kwoty wyliczeń, z uwagi na dobro państwa Wesołowskich. "Zniszczony dom zostanie odbudowany, MON zaproponowało rodzinie również zadośćuczynienie za krzywdę. Na prośbę poszkodowanego małżeństwa, z uwagi na ich obawy co do społecznego odbioru, nie możemy przedstawić szczegółów finansowych proponowanych rozwiązań" - wskazano w udzielonej nam odpowiedzi. Tak jak pisaliśmy, rodzina doznała mnóstwa hejtu i mowy nienawiści. Wypomina się jej, że chce się na swojej tragedii wzbogacić. - To bardzo boli. Ci, którzy to mówią, a są to m.in. nasi sąsiedzi - robią nam ogromną krzywdę, rozpowszechniając tak wiele nieprawdziwych informacji - mówiła nam Alicja Wesołowska.
Trzeba uprościć procedury
Wójt gminy Wyryki Bernard Błaszczuk był, i w dalszym ciągu jest, osobą najbardziej zaangażowaną w pomoc swoim mieszkańcom. - Pieniądze na dom prawdopodobnie będą mieć formę dotacji, a jak wiadomo, dotacje trzeba rozliczyć w danym roku kalendarzowym. Do tego są potrzebne określone formalności, pozwolenia, uzgodnienia administracyjne. A to trwa - mówił wójt w rozmowie z TOK FM. Jak dodał, najlepiej jeśli wszystko zacznie się z początkiem 2026 roku, bo wtedy dotacja wpłynie i będzie czas na jej rozliczenie. - To jest pewien proces, nie da się tego zrobić w inny sposób - mówił nasz rozmówca. Problemem jest również to, że pieniądze wpłyną do gminy, potem do MOPS, a dopiero stąd do rodziny. - Ani MON, ani województwo, ani gmina nie będą mogły płacić np. firmie budowlanej, w imieniu osób prywatnych, bo prawo na to nie pozwala - usłyszeliśmy w urzędzie.
Wójt informował o swoich wątpliwościach proceduralnych MON i dziś wiemy, że ministerstwo chce skorzystać z jego podpowiedzi. "Informacja wójta Wyryk zostanie wykorzystana w analizach dotyczących wdrożenia procedur reagowania na podobne zdarzenia i incydenty. Jednocześnie informujemy o podjęciu prac legislacyjnych mających na celu wprowadzania stosownych regulacji ustawowych w przedmiotowym obszarze" - napisali nam pracownicy biura prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej. Chodzi m.in. o skrócenie terminów i uproszczenie procedur przy tego typu nadzwyczajnych sytuacjach.
W nocy z 9 na 10 września w polską przestrzeń powietrzną wleciało ponad 20 rosyjskich dronów. Były strącane przez rakiety - jedna z nich spadła na dom w Wyrykach. Po zdarzeniu Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych: "Cała odpowiedzialność za uszkodzenia domu w Wyrykach spada na autorów dronowej prowokacji, czyli Rosję. O wszystkich okolicznościach incydentu służby poinformują opinię publiczną, rząd i prezydenta po zakończeniu postępowania. Łapy precz od polskich żołnierzy".
źródło: TOK FM