Dlaczego włączono syreny alarmowe w Lubartowie? Sprawą zajęła się prokuratura
Prokuratura Rejonowa w Lubartowie (lubelskie) podjęła czynności sprawdzające, dotyczące użycia syren alarmowych na terenie powiatu lubartowskiego - ustaliło TOK FM. Do zdarzenia doszło w miniony weekend, a prokuratura działa z urzędu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego pracownicy starostwa włączyli syreny?
- Jakiego sprzętu brakuje w samorządach?
- Na co zwraca uwagę wojewoda lubelski Krzysztof Komorski?
Pracownicy starostwa twierdzą, że włączyli syreny i powiadomili innych o takiej konieczności, gdy pojawił się komunikat o "natychmiastowym zagrożeniu z powietrza". Służby wojewody utrzymują jednak, że żadnego komunikatu nie było, a włączenie syren było nadgorliwością i nie powinno mieć miejsca.
Jak ustaliliśmy, śledczy prowadzą czynności sprawdzające w kierunku art. 224a Kodeksu karnego, który mówi: "Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia (...) podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat". Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marek Zych przekazał TOK FM, że postępowanie jest na wstępnym etapie i jest prowadzone w sprawie.
"Nie ma przecież na co czekać"
Rozmawialiśmy z pracownikami starostwa w Lubartowie. Jak mówią, włączyli syreny, bo mieli przekonanie, że tak trzeba. Jedna z osób miała usłyszeć w tzw. streamingu komunikat, który oznacza możliwość natychmiastowego ataku z powietrza. Zadzwoniła do kolejnej osoby i tak informacja się rozeszła. - Działaliśmy błyskawicznie, w jak najlepszej wierze. Gdy jest zagrożenie, nie ma przecież na co czekać. Czy ktoś chce zrobić teraz z naszych kolegów i z nas kozła ofiarnego? Niestety, ale tak to wygląda - mówią nasi rozmówcy.
Wskazują, że w wielu samorządach - zgodnie z wytycznymi MSWiA - są specjalne radiostacje KF (krótkofalowe). W Lubartowie ich nie ma - nasłuch odbywa się głównie na drodze internetowego streamingu. Do tego dochodzą wiadomości SMS lub mailowe, które przychodzą z Wojewódzkiego Sztabu Zarządzania Kryzysowego. - System powiadamiania działa słabo i czas najwyższy coś z tym zrobić - mówi nam jeden ze starostów (po wydarzeniach w Lubartowie woli pozostać anonimowy). - Powinniśmy mieć radia KF, a ich nie mamy. A nawet jeśli są, to są często niesprawne i bez odpowiednich anten - w efekcie - nie działają. Wszystko pięknie się przedstawia, jak to system działa. A jest naprawdę dużo do zrobienia. Na już - dodaje.
Nadgorliwość nie może być piętnowana
W związku z włączeniem syren wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zażądał szczegółowych wyjaśnień od starosty lubartowskiego. Pierwsze - zdaniem wojewody - były zbyt lakoniczne, drugie - już zdecydowanie bardziej szczegółowe. - Analizujemy je - przekazał nam rzecznik wojewody, Marcin Bubicz.
Wojewoda na konferencji prasowej w poniedziałek zwrócił uwagę na coś jeszcze. Wskazał, że nadgorliwość w przypadku włączenia syren nie może być piętnowana. - Dlatego że wahadło wychyli się w drugą stronę i pracownicy będą mieli obawy przed uruchomieniem syreny - wyjaśnił Krzysztof Komorski.
- Podjęcie czynności przez prokuraturę właśnie w tym kierunku zmierza. To wywoła efekt mrożący - lepiej syren nie włączać, bo można mieć na głowie prokuratora. To nie idzie w dobrym kierunku - mówi nam ekspert z zakresu zarządzania kryzysowego (w tej sprawie chce pozostać anonimowy).
To samo słyszymy od urzędników z Lubartowa. - Być może były w postepowaniu naszych kolegów jakieś błędy, ale człowiek właśnie na błędach się uczy. Na pewno nie włączyli syren ot tak, byle włączyć, nie zrywali się w tym celu z łóżka nad ranem i nie pędzili do urzędu, by potem mieć nad sobą postępowanie w prokuraturze. A teraz mają przez to problemy. Oby nie było tak, że za jakiś czas w sytuacji zagrożenia ktoś syreny nie włączy, bo uzna, że nie chce mieć przez to kłopotów - dodają nasi rozmówcy.
Na piątek wojewoda lubelski zaprosił przedstawicieli powiatów i miast na prawach powiatu na szkolenie dotyczące organizacji i funkcjonowania sieci łączności kryzysowej wojewody oraz tzw. procedury SPO-13. Chodzi o omówienie zasad utrzymania skutecznej łączności w sytuacjach kryzysowych i poprawienie współpracy z samorządami.
Pytania w sprawie włączenia syren wysłaliśmy m.in. do wojewody lubelskiego, Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Pytamy m.in. oto, czy w sobotę nad ranem wojsko nadało komunikat o zagrożeniu z powietrza, czy też nie, oraz jakie były konkretnie wytyczne. Do chwili publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
źródło: TOK FM