"Poczekalnia? Ale dlaczego nie może mnie pani zapisać?" Nowe zasady e-rejestracji
Od 1 stycznia ruszył scentralizowany elektroniczny system rejestracji do lekarzy specjalistów, tzw. e-rejestracja. W teorii ma to skrócić czas oczekiwania na wizytę i ułatwić pacjentom wybór najlepszego terminu oraz placówki. Już na samym początku pojawiły się jednak problemy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak działa system?
- Na jakie trudności natrafiają pacjenci i przychodnie?
- Kiedy system zostanie rozszerzony?
- Chciałem się zapisać do kardiologa. Ucieszyłem się, że mogę to zrobić nawet w dzień wolny, 1 stycznia, przez internet, akurat dostałem skierowanie. Wybrałem jedną z przychodni, wszystko przebiegło bez problemu, było sporo wolnych terminów już w styczniu. Ucieszony powiedziałem synowi, że się udało, że system zadziałał znakomicie. Niestety, następnego dnia dostałem telefon, że e-rejestracja zadziałała błędnie. Wpisała mnie na termin styczniowy, a w styczniu nie ma już wolnych terminów. Teraz muszę czekać w tzw. wirtualnej poczekalni, bo na kolejne miesiące też wolnych miejsc brak - opowiada pan Andrzej, słuchacz TOK FM.
Co się zmieniło?
E-rejestracja to nowość, dzięki której - w teorii - ma się skrócić czas oczekiwania na wizytę. System ma ułatwić pacjentom wybór najlepszego terminu oraz placówki. Na razie dotyczy tylko zapisywania się na mammografię czy cytologię oraz do kardiologa (chodzi wyłącznie o pierwszą wizytę u tego specjalisty). Rejestrujemy się przez Internetowe Konto Pacjenta.
Co ważne, system zapisze nas tylko wtedy, jeśli do danego lekarza czy przychodni znajdziemy wolny "slot" w ciągu najbliższych 40 dni. Jeśli takiego terminu nie ma, nie możemy umówić wizyty np. za trzy miesiące czy pół roku, jak to było możliwe do tej pory. Nie zrobimy tego ani przez internet, ani u pani rejestratorki w przychodni. Technicznie nie ma takiej możliwości.
- Szczególnie starsze osoby nie rozumieją tego, dlaczego nie możemy im przypisać wolnego terminu np. za rok czy za pół roku, mimo, że one się na to godzą. To rodzi konflikty i bywa nerwowo - przyznaje Martyna Długosz-Sim, szefowa rejestracji w przychodni przyszpitalnej w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie. Jak mówi, na dziś to "poczekalnia" rodzi najwięcej emocji. - Sytuacje związane z tym, że ktoś się wpisze w jakiś niewłaściwy termin są u nas pojedyncze, natomiast kwestia tej wirtualnej "poczekalni" nie jest łatwa do wytłumaczenia pacjentom - przyznaje nasza rozmówczyni.
- Tu są ogromne nerwy wśród chorych. Bo jak trafiają do "poczekalni", to nie mają informacji ani na temat tego, ile mogą w niej tkwić, ani ile osób jest przed nimi - mówi nam pani Ewa z rejestracji w jednej z większych przychodni w Lublinie (prosi by nie podawać, której).
- Jeszcze jak e-rejestracja była tylko pilotażem, to był taki techniczny problem, że pacjent ze skierowaniem "normalnym" mógł czekać na swoją kolejkę i czekać w nieskończoność, bo pierwszeństwo miały skierowania z nagłówkiem "pilne". To miało by poprawione, ale na razie nie zdarzyło mi się jeszcze to skierowanie "pilne", więc nie wiem, jak jest. Ale rzeczywiście, emocji na razie jest sporo - wszyscy musimy się przyzwyczaić do nowości. I my - pracownicy, i sami pacjenci - dodaje.
A jak mówi Martyna Długosz-Sim, zdarzały się już też sytuacje, że pacjentowi wyświetlała się możliwość zapisania się do lekarza za minutę albo za trzy minuty, co oczywiście nie jest możliwe.
To nie jedyny problem
Przez e-rejestrację do lekarza można się zapisać i w dzień, i w nocy, nie tylko w dni pracujące, ale też w weekendy czy w święta. Wystarczy komputer albo smartfon i wejście na swoje Internetowe Konto Pacjenta. - E-rejestracja na pewno jest potrzebna, ale na razie wszyscy się uczymy. System jest jeszcze w fazie przygotowania, tak naprawdę dopiero zaczynamy - dodaje Martyna Długosz-Sim. Jak podkreśla, wierzy, że gdy system będzie rozszerzany w połowie roku na kolejne poradnie specjalistyczne, wszyscy się do niego przyzwyczają i będzie już o wiele łatwiej.
Lidia Nazar, kierowniczka Poradni Specjalistycznych i POZ Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. - Teraz, gdy ustalony jest termin 40 dni na zapisanie się, nie można do końca przewidzieć, kiedy wizyta się obędzie. Przychodnia może się z nami skontaktować w każdej chwili mówiąc, że zwolniło się miejsce i mamy przyjść. A teoretycznie to może wypaść np. w trakcie urlopu albo jakiegoś wyjazdu, i to będzie dla takiej osoby problem. Do tej pory stosunkowo łatwo można było sobie zaplanować wizytę u lekarza za 3 czy 4 miesiące, a dziś jest to niemożliwe - dodaje Lidia Nazar.
Po kardiologii, dwanaście kolejnych świadczeń wejdzie do systemu 12 sierpnia 2026 r. Będą to m.in. choroby zakaźne, endokrynologia, hepatologia i pulmonologia. Docelowo - jak informuje Ministerstwo Zdrowia - centralna e-rejestracja obejmie wszystkie konsultacje u specjalistów.
Pacjenci zapisują się online przez swoje Internetowe Konto Pacjenta lub jego mobilny odpowiednik, czyli aplikację mojeIKP. W przypadku osób starszych, wykluczonych cyfrowo, można się również zapisać bezpośrednio w placówce (przez telefon lub osobiście), a ta zgłosi to przez centralną e-rejestrację w imieniu pacjenta.
źródło: TOK FM