,
Obserwuj
Lubelskie

Posłowie PiS wspierają związkowców Bogdanki. Czarnek: to jest cud, tylko że w drugą stronę

5 min. czytania
20.10.2025 17:02

Górnicy z Bogdanki wciąż nie wiedzą, jakie są plany rządu co do ich kopalni, ale też jakie plany ma ich większościowy udziałowiec, czyli Grupa Enea. Rozważają strajk włoski lub inne formy protestu w najbliższych tygodniach. Zapowiadają, że biorą pod uwagę wszystko, by walczyć o Bogdankę.

Jarosław Niemiec, Bogdanka
Jarosław Niemiec, Bogdanka
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wygląda sytuacja finansowa kopalni Bogdanka?
  • Czego domagają się związkowcy?
  • Co na spotkaniu z pracownikami mówili posłowie PiS?

W poniedziałek - by spotkać się ze związkowcami - przyjechali do Bogdanki m.in. posłowie PiS - Przemysław Czarnek i Janusz Kowalski. Mówili, że obecna władza "zwija" kopalnię, która przez lata przynosiła ogromne zyski. - Musimy zacząć protestować. Nie może być tak, że zarząd Bogdanki boi się zarządu Enei, który jest sterowany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych i tę kopalnię doprowadza do ruiny. Ludzie są przerażeni, niepewni swojej przyszłości, niepewni pracy w Bogdance. Tu się dzieją cuda. Kiedy rządzili tzw. "PiS-owscy złodzieje", to Bogdanka przynosiła ogromne zyski. Przychodzą fachowcy i nagle są wielkie straty - to jest cud, tylko że w drugą stronę. Należy ratować Bogdankę jako nasz skarb i jako niezwykle ważny element polskiej gospodarki, szczególnie ważny dla naszego regionu - grzmiał Przemysław Czarnek.

Związkowcy alarmują

Na przestrzeni ostatnich miesięcy pojawiały się różne daty zakończenia wydobycia - 2040, 2035 czy 2030 rok. Jak mówi szef związku Zawodowego Kadra Jarosław Niemiec, sytuacja jest podbramkowa, bo nie wiadomo, kiedy zaczną się zwolnienia pracowników, czy będą pieniądze na przekwalifikowanie się i na odprawy. Podkreśla, że ze związkowcami nikt z rządu nie chce rozmawiać. - Ministra Miłosza Motyki nigdy tu u nas nie było - wskazuje.

Od jednego z górników, który woli zostać anonimowy słyszymy, że nastroje nie są najlepsze. - Związki zawodowe mówią, że nie wiadomo, jaka przyszłość czeka kopalnię, zarząd zapewnia, że nad wszystkim panuje, a w kopalni pojawiają się ulotki które w mojej ocenie wskazują, że ktoś tu gra na skłócenie załogi. Słabo to wygląda. Pracujemy na razie normalnie, ale każdy ma rodzinę, dzieci, kredyty. Wiem, że węgiel w długiej perspektywie nie ma przyszłości i liczę, że będziemy mogli zmienić zawód, by w innej pracy móc godnie zarabiać - mówi nasz rozmówca.

Związkowcy alarmują, że dramatycznie wyglądają wyniki Bogdanki za trzeci kwartał, kopalnia zanotowała ponad 130 milionów zł straty. - Mamy poczucie, że ktoś wychodzi z założenia, że trzeba zrobić wszystko by sytuacja w Bogdance była na tyle niedobra, by można było ją zlikwidować. I to zlikwidować po cichu. Ten proces trwa, działania zarządu zmierzają do likwidacji zatrudnienia, do nieuzupełniania braków kadrowych, do wydzielania działów do outsourcingu. To się dzieje za przyzwoleniem rządu, wręcz - wydaje mi się - za nakazem rządu. I nasz zarząd to posłusznie wykonuje. Jako związkowcy mamy ogromne zarzuty związane z zarządzaniem naszą firmą - mówi Jarosław Niemiec. Pytany, dlaczego na spotkaniu z mediami pojawił się sam, bez przedstawicieli innych związków, stwierdził, że mieli inne zajęcia (jeden z nich miał być w tym czasie w Brukseli).

- Jest nerwowo, nastroje są raczej grobowe, bo nikt nie wie, na czym stoimy. Czujemy się bezsilni, bo niewiele tak naprawdę od nas zależy - mówi nam pan Tomasz, jeden z pracowników. Przyznaje, że zaskoczyła go wiadomość o tym, że Bogdanka zamknęła trzeci kwartał z ponad 130-milionową stratą, przez co zysk za trzy kwartały tego roku (styczeń - wrzesień) wynosi tylko 129,9 mln zł.

Rzecznik uspokaja

Rzecznik kopalni Marcin Kujawiak twierdzi, że przedsiębiorstwo zrobi wszystko, by zrealizować założony na początku roku cel wydobycia na poziomie ośmiu milionów ton w tym roku. - Wpływ na taki wynik finansowy miały przede wszystkim rynkowe ceny węgla, ale też koszty pracownicze przy nieco niższej produkcji w tym kwartale - tłumaczy Kujawiak. Z czego wynikało zmniejszone wydobycie? Jak wyjaśnia, chodzi o problemy geologiczno-górnicze, które zaczęły się przed dwoma laty kiedy trzeba było wyłączyć część jednej ze ścian. W efekcie teraz nie było z czego wydobywać. Ale to ma się w ciągu kilku dni zmienić, bo oddana zostanie do użytku czwarta, nowa ściana.

Zarząd Bogdanki już dwukrotnie organizował spotkanie z załogą i z mediatorem - Herbertem Leopoldem Gabrysiem, który pełnił na przestrzeni lat wiele funkcji w instytucjach państwowych (m.in. przy premierze Jerzym Buzku), jest też ekspertem do spraw energetyki. - Na spotkaniu ze związkami zawodowymi pokazał im, jak wygląda dzisiaj rynek energii, rynek węgla i jak wyglądają ceny na tych rynkach. Mówił też o tym, w jakim miejscu się znajdujemy i jakie są trendy. Wskazywał wprost, że jest to trudny czas dla górnictwa, ale też dla firm, które tę energię produkują. Bo sytuacja na rynku energii nie pozwala na to, abyśmy jako producent węgla oczekiwali za niego wyższych cen - dodaje rzecznik spółki.

Związkowcy walczą, by ich kopalnia została wpisana do przygotowywanej przez rząd nowelizacji ustawy górniczej, która ma zagwarantować wsparcie dla odchodzących z górnictwa pracowników. Chodzi o odprawy czy pieniądze na przekwalifikowanie się. Początkowo mówiono że ustawą zostaną objęci wyłącznie górnicy ze Śląska, teraz pojawiają się sygnały że będzie też zabezpieczała górników z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a być może też z Bogdanki. - Ale nikt nam tego oficjalnie nie mówi, to są tylko informacje medialne. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma i nie wiemy, kiedy zapadnie - mówią na górnicy.

Spotkanie z posłami PiS

- To, co się dzieje, jest oczywiście scenariuszem wygaszania produkcji - alarmował na spotkaniu Janusz Kowalski (poseł PiS niezwiązany z Lubelszczyzną). - A przecież bez Bogdanki nie ma surowca dla polskich elektrowni węglowych, a w związku z tym nie można wyprodukować taniej energii elektrycznej, dzisiaj sztucznie opodatkowanej przez Unię Europejską. Nasi przyjaciele z Katowic już wcześniej informowali, że na początku listopada będzie wielki protest, wielki marsz przeciwko dewastacji polskiego górnictwa, absolutnie się do tego dołączamy, bo również jest to protest w obronie Bogdanki. Bogdanka musi przetrwać i wrócić na ścieżkę szybkiego wzrostu - dodał Kowalski.

- Kiedy przygotowywaliśmy strategię rozwoju województwa lubelskiego do roku 2030, wszystkie wskaźniki pokazywały nam, że właśnie ten subregion (okolice Bogdanki) jest najlepiej rozwinięty, to tutaj jest największy potencjał, tutaj pracuje bardzo dużo mieszkańców, nie tylko z powiatu łęczyńskiego, ale też z innych powiatów. Dzisiaj, kiedy rozpoczynamy prace nad kolejnym etapem strategii, kiedy widzimy jak polski rząd niszczy Bogdankę, zdajemy sobie sprawę, że za chwilę ten region może być regionem najbardziej zubożałym, jeśli chodzi o województwo lubelskie. To może być miejsce z ogromnym bezrobociem - dodał wicemarszałek Lubelszczyzny, Marcin Szewczak.

Jednocześnie, jak wynika z naszych informacji, związki zawodowe wystąpiły o podwyżkę płac i nagrody świąteczne dla pracowników - po 4 tysiące zł na osobę. Potwierdził nam to Jacek Świrszcz ze Związku Zawodowego Górników z Bogdanki. Dziś średnia płaca to nieco ponad 13 tysięcy zł brutto.