,
Obserwuj
Lubelskie

Problem z odwiedzającymi w lubelskim szpitalu. "Zabrakło wyobraźni"

3 min. czytania
27.01.2026 13:28

Jeden mały pacjent i jeden opiekun - taką zasadę wprowadził Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie. To odpowiedź na nieodpowiedzialne - zdaniem medyków - zachowanie części odwiedzających, którzy przychodzą całymi grupami do dzieci. Niestety, nie wszyscy tej reguły przestrzegają. 

Problem z odwiedzającymi w lubelskim szpitalu
Problem z odwiedzającymi w lubelskim szpitalu
fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.pl
  • Są problemy z przestrzeganiem zasad odwiedzin w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym;
  • Szpital spodziewa się, że główna fala zachorowań na grypę przypadnie na przełom stycznia i lutego;
  • Placówka wprowadza zasadę jednego opiekuna;
  • Zakładanie maseczek to kluczowy element ochrony w szpitalach.

Sezon grypowo-wirusowy w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie dopiero się zaczyna. - Główna fala przyjdzie zapewne na przełomie stycznia i lutego, a może nawet w marcu, bo grypa atakuje do kwietnia - mówi dr Maria Jolanta Stefaniak, pediatra i onkolog dziecięca, która w szpitalu odpowiada za epidemiologię. Do tej pory mali pacjenci, którzy trafiali do tej placówki, zmagali się raczej z rhinowirusami wywołującymi m.in. przeziębienia, infekcje górnych dróg oddechowych, zapalenia ucha środkowego czy zatok. Teraz czas na wspomnianą grypę i RSV. 

Tłumy odwiedzających

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy zwraca uwagę na problem z odwiedzającymi. Placówka wprowadziła zasadę, że przy dziecku może być tylko jeden opiekun, ale nie wszyscy się do tego stosują. - Niejednokrotnie jest tak, że z wizytą chce przyjść cała rodzina - łącznie z babcią i dziadkiem. Nie możemy się na to godzić ze względu na bezpieczeństwo naszych pacjentów. Wirusy się bardzo szybko rozprzestrzeniają i łatwo je przynieść z zewnątrz - argumentuje dr Stefaniak.

"Wycieczki" do pacjentów nie podobają się też rodzicom, którzy trzymają się ustalonych reguł. - Na oddziale był mały chłopczyk, leżał obok mojego synka. Non stop przychodzili do niego bliscy i jacyś znajomi. W końcu pani doktor powiedziała - uprzejmie, ale stanowczo - że z tym koniec. Bo mamy sezon infekcji i ona nie chce, aby cały oddział był chory. Trzeba mieć wyobraźnię, a tutaj jej chyba trochę zabrakło - mówi mama Olka, którą spotykamy na lubelskiej pediatrii. 

Dr Stefaniak zwraca uwagę, że nierzadko komuś wydaje się, że jest zdrowy - bo nie ma żadnych objawów - ale wirus już w nim jest. To sytuacja niebezpieczna zarówno dla pacjentów, jak i personelu. - Ale są też rodzice, którzy mają katar czy kaszel i mimo to przychodzą do szpitala. Na pytanie, dlaczego to robią, odpowiadają, że chcą być przy synu lub córce, nie ma kto ich zastąpić - opowiada lekarka. - Nie ograniczamy możliwości bycia z dzieckiem, ale pod warunkiem, że jest przy nim osoba zdrowa. Najlepiej, gdyby to była cały czas ta sama osoba - bo łatwiej ją wyedukować, przekazać zasady i ustalenia lekarskie - dodaje. 

I podkreśla, że w szpitalu, w którym są dzieci, nie da się wyeliminować odwiedzin - jak to się dzieje w oddziałach dla dorosłych. - Tu jednak mówimy o pacjentach, którzy na co dzień potrzebują rodzica - zwraca uwagę nasza rozmówczyni.

Co z maseczkami?

Problem jest też z maseczkami. Pani doktor mówi wprost, że nie wszyscy je akceptują, choć placówka nalega, by je zakładać - ze względu na bezpieczeństwo. - Część naszych lekarzy ma nawet podwójne maski i najlepiej byłoby, gdyby rodzice zakładali maseczki, gdy wchodzą na teren szpitala, bo w ten sposób chronią siebie, ale też tych, którzy tu przebywają - mówi. - Nie mamy niestety osób, które mogłyby to kontrolować - dodaje.

W innych lubelskich szpitalach już zaczynają się pojawiać większe liczby zachorowań wirusowych - zamykane są dla odwiedzających poszczególne oddziały. Tak było ostatnio m.in. na oddziale rehabilitacji w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy alei Kraśnickiej. Z kolei na stronie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie można znaleźć apel: "Prosimy - nie odwiedzaj chorego, jeśli masz: kaszel, katar, kichanie, gorączkę, biegunkę czy wymioty".

Źródło: TOK FM