Rośnie liczba uczniów w klasach mundurowych. "Młodzież musi być na wszystko przygotowana"
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny. W klasach wojskowych uczy się już ponad 30 tysięcy młodzieży, do tego - to nowość - prawie 6 tysięcy kształci się na przyszłych policjantów czy funkcjonariuszy Straży Granicznej. W całym kraju jest ponad 550 oddziałów przygotowania wojskowego oraz ponad 30 pozostałych klas mundurowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym są Oddziały Przygotowania Wojskowego?
- Dlaczego ważne jest utrzymanie programów nauki w tajemnicy?
- Jak należy weryfikować informacje?
Klasy wojskowe działają pod egidą Ministerstwa Obrony Narodowej, policyjne - pod auspicjami MSWiA.
- Mój syn chodzi do klasy mundurowej, chce być w przyszłości zawodowym żołnierzem. Mam poczucie, że obecnie - syn jest w klasie trzeciej - nieco zmieniło się podejście do nauki. Większy nacisk stawia się na praktykę, na zajęcia w terenie - w lesie czy na strzelnicy. Wiem od syna, że dużo rozmawiają o sytuacji geopolitycznej, o położeniu Polski, wojnie w Ukrainie, ale też np. o dronach, które nie tak dawno wleciały w polską przestrzeń powietrzną. Nauczyciele przedmiotów zawodowych jasno mówią uczniom, co może się wydarzyć i dlaczego trzeba być przygotowanym - mówi nam pani Anna, mama ucznia chodzącego do klasy mundurowej na Lubelszczyźnie. Woli, by nie podawać o jaką szkołę chodzi, uczniowie są zobowiązani do dyskrecji.
Co się dzieje w szkołach mundurowych
Zespół Szkół Ekonomicznych i Mundurowych w Chełmie działa od wielu lat. Na każdym poziomie ma klasy wojskowe, od tego roku również te, nad którymi czuwa MSWiA. - Klasy które są OPW, czyli Oddziałami Przygotowania Wojskowego, mają przede wszystkim tygodniowe obozy w jednostce wojskowej, raz w miesiącu całodzienne zajęcia. Oprócz teorii nabywają też umiejętności, odbywają praktyki, co jest bardzo ważne. Dodatkowo jako jedyni w Chełmie mamy strzelnicę wirtualną. Jednym z obowiązków uczniów jest nauczenie się składania i rozkładania broni, strzelania w różnych warunkach atmosferycznych do stojących bądź poruszających się elementów. I to wszystko na co dzień ćwiczą na tej strzelnicy - opowiada dyrektorka szkoły Edyta Chudoba.
Na tym nie koniec, bo młodzież ma się również uczyć obsługi dronów. - Dostaliśmy informację z Ministerstwa Obrony, że to właśnie my jako Zespół Szkół Ekonomicznych i Mundurowych, jesteśmy w pełni wyznaczeni do tego, by uczyć umiejętności obsługi dronów w najwyższych klasach OPW - mówi pani dyrektor. Szkoła realizuje też projekt "Edukacja i Praca", w ramach którego ma szereg kursów.
- Postanowiliśmy wprowadzić do projektu m.in. kurs skoków ze spadochronem, który właśnie trwa. Bierze w nim udział stu uczniów, zakończyła się już teoria, teraz czekamy na skoki w Depułtyczach. Do tego mamy też kurs pierwszej pomocy, samoobrony, survivalu. Wychodzimy z założenia, że nasza młodzież musi być na wszystko przygotowana. Również psychicznie, tak by nie było paniki, lęku, strachu - wyjaśnia Edyta Chudoba. Jak dodaje, podczas tygodniowych obozów w jednostkach wojskowych młodzież poznaje "praktyczną stronę" bycia żołnierzem.
Wszystko w tajemnicy
Podpułkownik rezerwy Andrzej Stępniak w chełmskiej mundurówce uczy przedmiotu "Przygotowanie wojskowe". - To, czego młodzież dowiaduje się na lekcjach, musi pozostać tajne. Nie mogą opowiadać - nawet rodzinie - o sposobie szkolenia, liczbie żołnierzy, sprzęcie, infrastrukturze jednostek wojskowych w których się szkolą. Dlaczego to ważne? Bo służby obcych wywiadów wiedzą dokładnie, że takie szkoły jak nasza istnieją, a uczniowie są dla nich doskonałym materiałem do zwerbowania. Wystarczyłoby młodym zamachać przed oczami sporą ilością gotówki i przez głupotę czy pazerność ktoś mógłby powiedzieć coś, co je interesuje. I na to ich bardzo uczulamy - mówi nasz rozmówca.
Nauczyciel dodaje, że dużo rozmawia z młodzieżą o sytuacji geopolitycznej i realnym zagrożeniu. Nie zgadza się z argumentami niektórych pedagogów, że nie można uczniów straszyć. - Mówienie o takich tematach - nie tylko u nas w klasach mundurowych, ale w ogóle w szkołach - to jest w jakiś sposób psychologiczne przygotowywanie młodych ludzi do tego, co się może wydarzyć. Chodzi o to, żeby potem ktoś nie obudził się z przysłowiową "ręką w nocniku". Ja na przykład zachęcam do zrobienia plecaka ewakuacyjnego. Wszyscy moi uczniowie dostali wykaz tego, co powinno się w nim znaleźć. Czy oni go przygotują, czy nie, to inna kwestia. Ale powinni wiedzieć i wiedzą, dlaczego jest to ważne. Niezwykle istotne jest budowanie naszej odporności psychicznej, bo jeżeli się o czymś nie mówi, to gdy dochodzi do sytuacji podbramkowej jest nagle ogólne zdziwienie, niemoc, chaos i panika. A tego chcemy uniknąć - dodaje Andrzej Stępniak.
Informacja kontra dezinformacja
W klasie dla przyszłych funkcjonariuszy Straży Granicznej uczy jej były pracownik, Jan Wawron. - Zwracamy uwagę na zagrożenia związane z bezpieczeństwem granicy, z wojną hybrydową. W tej chwili większość zajęć z bezpieczeństwa wewnętrznego, bo taki przedmiot u nas funkcjonuje, poświęconych jest szeroko pojętym zagrożeniom związanym z bezpieczeństwem państwa. Czyli właśnie działania hybrydowe, przede wszystkim w odniesieniu do funkcjonowania Straży Granicznej, ale także działania związane z naruszeniem przestrzeni powietrznej przez drony, przez statki powietrzne, bo to się dzieje. I młodzież jest wyczulana na tego typu rzeczy - dodaje Jan Wawron.
Jak wskazuje, uczniowie są też szkoleni w zakresie walki z dezinformacją. - Wyczulamy młodzież na odpowiednie korzystanie z informacji, która jest w tej chwili powszechnie dostępna. Chodzi o jej weryfikację, korzystanie z wielu źródeł - to jest podstawa do wyciągania właściwych wniosków. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to, z czym obecnie mamy do czynienia w geopolityce, to jest sytuacja nowa - i dla wielu z nas dorosłych i też dla młodzieży. Na przykład nie wszyscy odpowiednio odczytali syreny alarmowe, które kilka tygodni temu zabrzmiały m.in. w Chełmie. Nie wszyscy widzieli, o co chodzi, również wśród młodzieży. Na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę - dodaje gość TOK FM.