Tu choinkę muszą ubierać na wysięgniku. Poruszająca tradycja na lubelskim osiedlu
Na osiedlu im. Adama Mickiewicza w Lublinie mieszkańcy co roku skrzykują się i organizują wspólną wigilię. Nie inaczej było i tym razem. Nie zabrakło prezentów, gigantycznej choinki i "pani krasnal". - Zachęcamy inne miasta, osiedla czy dzielnice, by organizowały takie imprezy też u siebie - mówi zastępczyni kierownika osiedla.
- Wigilia na osiedlu Mickiewicza jest organizowana do 12 lat, z jedną przerwą ze względu na pandemię;
- Wydarzenie i jego przygotowanie łączy różne pokolenia;
- Co roku ozdabiana jest też osiedlowa choinka, do czego wynajmowany zostaje specjalny wysięgnik;
- "To jest niezwykle ważne wydarzenie, bo integruje miejscową społeczność" - mówią nam mieszkańcy.
Anna Gałat jest seniorką z lubelskiej dzielnicy LSM - to jedna z najstarszych dzielnic w mieście, z ponad 60-letnią tradycją. Pani Ania od lat bierze udział w osiedlowej wigilii organizowanej na jednym z okolicznych skwerów, wśród bloków. - Bardzo sobie cenię, że mogę tu być. Razem z przedszkolakami robiliśmy w naszym klubie seniora ozdoby na choinkę. Wyszła nam fajna współpraca międzypokoleniowa. Ale ta wigilia to też miejsce integracji, spotkania, możliwość rozmowy z innymi ludźmi, posłuchania kolęd - opowiada nasza rozmówczyni. W przeszłości przez wiele lat była nauczycielką w przedszkolu, do dziś świetnie się dogaduje z młodszym pokoleniem. - Oni się od nas uczą, a my od nich i tak to powinno wyglądać - uśmiecha się.
Wigilia na lubelskim osiedlu im. Adama Mickiewicza w tym roku została zorganizowana już po raz dwunasty. Jej pomysłodawczynią przed laty była Anna Ginko-Furmanik, koordynatorka Klubu Aktywnego Seniora przy Domu Dzielnicy LSM. To jeden z pierwszych takich klubów w mieście, powstał 17 lat temu. - Wiedziałam, że organizowana jest w Lublinie Wigilia Starego Miasta. I w grupie osób działających na rzecz naszego osiedla doszliśmy do wniosku, że my też możemy coś takiego u nas zrobić. Mamy wielu seniorów, część mieszka samotnie, nie ma z kim spędzić świąt, więc ten jeden dzień w roku możemy urządzić wspólnie na osiedlu, na kilka dni przed 24 grudnia. Chcieliśmy wyciągnąć ludzi z domów. I tak się dzieje - opowiada nasza rozmówczyni.
Wskazuje, że z każdym rokiem ludzi na osiedlowej wigilii jest więcej. Jeśli chodzi o dania, pojawia się zawsze barszcz z uszkami, pierogi, różne paszteciki i ciasta, w tym np. makowiec. Przygotowują je miejscowe bary i restauracje, włącza się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. - Tradycji musi stać się zadość, więc te tradycyjne świąteczne potrawy i u nas są - mówi Anna Ginko-Furmanik.
Gigantyczna choinka. Jak ją ubrać?
Choinka na osiedlu Mickiewicza ma kilkanaście metrów. By ją przyozdobić, potrzebny jest wysięgnik. Od kilku lat, razem z pracownikiem osiedlowej administracji, na górę jedzie też "krasnal", czyli Anna Wójcik-Miroń, miejscowa animatorka kulturalna. - Od części osób słyszę, że ta wigilia na osiedlu jest dla nich jedyną wigilią, jaką mają, gdzie jeden drugiemu może złożyć życzenia. Bardzo mnie to wzrusza - przyznaje. Ponadto wiele starszych osób nie jest w stanie już wyjść z domów. Dlatego pani Anna - jako krasnal - wjeżdża wysięgnikiem na górę, by pomachać mieszkańcom, którzy stoją w oknach pobliskich bloków. - Wiem, że to dla nich ważne. Śpiewamy też dla nich kolędy, ja gram na akordeonie. Choć w ten sposób możemy być razem - opowiada.
Wigilia odbywa się co roku. Nie była organizowana tylko raz, ze względu na pandemię. - To był smutny czas. Nie wiedzieliśmy, co będzie dalej, ale wierzyliśmy, że nasze wydarzenie znów powróci i się udało - cieszy się pani Anna.
Na osiedlowej wigilii spotykamy też 6-letnią Zosię. Jak mówi, bardzo jej się podoba przystrojona przez mieszkańców choinka, na której zawisły gwiazdki, bombki i kolorowe światełka. - Do tego jest tutaj mnóstwo kolorowych prezentów - cieszy się dziewczynka. Rzeczywiście, w miejscu, gdzie kiedyś był mini basen, znajduje się wiele paczek. Każdy mógł wziąć coś dla siebie. Dzieci dostawały cukierki, był oczywiście święty Mikołaj. - To jest niezwykle ważne wydarzenie, bo integruje miejscową społeczność. Dzisiaj, kiedy naprawdę mało ze sobą rozmawiamy, wiecznie nie mamy czasu, takie zatrzymanie się choć na chwilę jest bardzo potrzebne - mówi mama Zosi, pani Ewa.
- W tym spotkaniu uczestniczą różne pokolenia i to jest piękne. Takie wydarzenia spajają naszą społeczność. A przy okazji można spróbować barszczu czy makowca - dodaje Jan, którego spotykamy przy choince. - Zachęcamy inne miasta, inne osiedla czy dzielnice, by organizowały takie imprezy też u siebie - mówi Katarzyna Sadurska-Radko, zastępczyni kierownika na osiedlu Adama Mickiewicza w Lublinie.
Źródło: TOK FM