Ulice w Lublinie wyglądają jak szwajcarski ser. "Robimy co możemy"
Lubelskie ulice - gdy stopniał śnieg - odsłoniły swoje prawdziwe oblicze. Dziur w jezdniach jest cała masa. - Wyglądają jak szwajcarski ser - mówi nam pan Wojciech, jeden z lubelskich taksówkarzy. A Dariusz Nowicki z Przedsiębiorstwa Robót Drogowych potwierdza: W tym roku rzeczywiście jest masakra. A nawet prawdziwy Armagedon.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co o stanie lubelskich ulic sądzą kierowcy?
- Gdzie i jak zgłaszać uszkodzenia auta?
Po długiej i mroźnej zimie zimie stan lubelskich ulic jest opłakany. Fatalnie jest m.in. na Orkana, Sławinkowskiej, Wileńskiej, Chemicznej, Kunickiego, Orkana czy Północnej. - Dziura na dziurze. Staram się je omijać, ale nie jest to łatwe, bo nie zawsze da się jechać slalomem. Mam kolegów, którzy zniszczyli na tych drogach opony. Dawno nie widziałem takiego stanu nawierzchni - mówi w rozmowie z TOK FM jeden z lubelskich taksówkarzy, pan Wojciech. - Widać drogowców, próbują coś łatać, ale czy to na długo? W nocy znów jest w okolicach zera, woda to zamarza, to topnieje. Chyba już się odzwyczailiśmy od takich srogich zim jak w tym roku, i nawierzchnie ulic chyba też się odzwyczaiły - mówi inny z kierowców, pan Grzegorz.
Za naprawy większej części ulic w mieście - poza centrum - odpowiada Przedsiębiorstwa Robót Drogowych (PRD) Lubartów. Jak mówi Dariusz Nowicki z PRD, "w tym roku rzeczywiście jest masakra, a nawet prawdziwy Armagedon". - Mimo tego, że pracujemy 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, na trzy zmiany, to nie dajemy rady tak naprawdę - przyznaje. - Sam jestem zdziwiony, że naprawiamy daną ulicę, a za kilka godzin pojawiają się kolejne ubytki. Dzisiaj na przykład na ulice wyjechało ponad 40 ton asfaltobetonu, czyli takiej masy na gorąco, plus 10 ton asfaltu lanego. Jeździmy, zabezpieczamy - myślę, że do końca tygodnia podłatamy to wszystko, spróbujemy jakoś to zatrzymać. Chcę jednak zastrzec, że to nie są jeszcze takie typowo wiosenne remonty, na razie to są jedynie działania doraźne. Do remontów na większą skalę potrzebne są temperatury zdecydowanie powyżej 5 stopni Celsjusza, utrzymujących się także w nocy - dodaje gość TOK FM.
O lubelskich dziurach powstała nawet satyryczna piosenka, którą zamieścił portal lublin112.pl.
Nowicki dodaje, że sytuacja jest dramatyczna. - Na przykład dostałem telefon, ze 3-4 dni temu, że na alei Witosa dziesięć samochodów wpadło w jedną dziurę, jeden po drugim. Podjechałem tam po godz. 23.00, zabezpieczyłem ubytek, rano go wypełniliśmy. Ale apeluję żeby jednak bardziej się rozglądać, zdjąć nogę z gazu, trochę dbać o siebie, o swoje samochody i uważać. My naprawdę robimy co możemy, reszta zależy od kierowców - dodaje.
Co robić, jeżeli uszkodzimy auto?
Do Urzędu Miasta tylko w styczniu i w lutym wpłynęło już ponad 70 zgłoszeń od kierowców - to dwa razy tyle, co w całym ubiegłym sezonie. - Na kierowcy ciąży fakt uprawdopodobnienia tego, że uszkodzenie miało związek ze stanem technicznym drogi. Najlepiej na miejsce zdarzenia wezwać służby - policję czy Straż Miejską. Wtedy mamy pewność, że jest sporządzona notatka służbowa z takiej sytuacji i mamy jasną sytuację - zarówno dla kierowcy, jak i dla nas jako odbiorcy - wyjaśnia Monika Fisz z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Lublinie.
Jeśli zdarzenie zostanie potwierdzone, kierowca może liczyć na odszkodowanie za naprawę auta. - Wypłatą odszkodowań zajmuje się firma, która obsługuje naszych podwykonawców. Miasto jest podzielone na trzy części i tam są nasi podwykonawcy. Czyli bezpośrednio do zarządcy drogi - do miasta - wpływa zgłoszenie, a już jakby proces odszkodowawczy prowadzi firma zewnętrzna, która utrzymuje dany rejon w należytym stanie i ma swojego ubezpieczyciela - tłumaczy Monika Fisz.
Radni apelują
O natychmiastowe naprawy dróg apelują do prezydenta lubelscy radni. "Każdy z nas, mieszkańców Lublina, doświadcza awarii samochodów spowodowanych fatalnym stanem lubelskich nawierzchni, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego" - napisał w swojej interpelacji Bartłomiej Bałaban. "Najbardziej frustrującym dla kierowców aspektem jest fakt, że wiele niebezpiecznych miejsc jest jedynie oznaczanych plastikowymi słupkami ostrzegawczymi, które stoją w tych samych miejscach przez wiele dni, a nawet tygodni, zamiast zostać niezwłocznie naprawione. Taka forma 'zabezpieczenia' nie rozwiązuje problemu, a jedynie pogarsza przepustowość dróg"- dodał radny opozycji.
"W ostatnich tygodniach media oraz mieszkańcy zgłaszają liczne poważne ubytki nawierzchni jezdni, prowadzące do uszkodzeń pojazdów i realnego zagrożenia dla uczestników ruchu. Problem dotyczy zarówno głównych tras wjazdowych, jak i ulic o dużym natężeniu ruchu" - to już z kolei fragment interpelacji radnego Roberta Derewendy. Wskazał w niej na konieczność szybkich napraw m.in. na alejach Kraśnickiej, Sikorskiego, Solidarnośco czy Unii Lubelskiej, ale też m.in. na ulicach Janowskiej, Herberta, Głębokiej, Lubartowskiej czy Mełgiewskiej.
Drogowcy nie mają wątpliwości, że główną przyczyną tego, że mamy tak dużo dziur w jezdniach była, a w zasadzie wciąż jest, długa zima, bardzo dużo śniegu, a co a tym idzie - wody, ale też skaczące temperatury - od bardzo niskich, po te zdecydowanie na plusie.
źródło: TOK FM