,
Obserwuj
Lubelskie

W chwili porodu ważył 900 gramów. "Bałam się każdego telefonu ze szpitala"

5 min. czytania
17.11.2025 10:55

Każdego roku w Polsce ponad 20 tysięcy dzieci rodzi się jako wcześniak lub - ze względu na stan zdrowia - musi po narodzinach zostać dłużej w szpitalu. Jednocześnie - dzięki postępowi medycyny - udaje się ratować dzieci, które ważą nawet niecałe pół kilograma. - Wcześniactwo jest wyzwaniem i próbą dla całej rodziny - mówi prof. Adrianna Kondracka, ginekolog położnik i perinatolog.

Andżelika Ostrowska z sunkiem Heniem
Andżelika Ostrowska z sunkiem Heniem
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM
  • 17 listopada to Światowy Dzień Wcześniaka;
  • Dzięki ogromnemu postępowi medycyny udaje się ratować coraz mniejsze maluchy;
  • By umożliwić rodzicom przebywanie z synkiem czy córeczką - wcześniakiem, w szpitalu w Lublinie stworzono hotel dla rodziców, jedno z nielicznych takich miejsc w Polsce.

Henio skończył niedawno dwa latka. Urodził się jako wcześniak w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie. Przyszedł na świat w 26. tygodniu ciąży. W chwili porodu ważył 900 gramów, ale potem waga zaczęła spadać. Jego stan był bardzo poważny - pod koniec drugiego tygodnia jego życie znów było zagrożone. - Bałam się każdego telefonu ze szpitala. Niestety, jeden był dramatyczny. Zadzwonili do nas w Wielkanoc, żebyśmy natychmiast przyjechali, bo stan Henia jest bardzo poważny, trwa reanimacja i nie wiadomo, jak będzie. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze - wspomina mama chłopca Andżelika Ostrowska.

- Henio dziś już wychodzi z powikłań, a miał ich bardzo dużo: i neurologiczne, i kardiologiczne. Miał duże niedotlenienie mózgu, wodogłowie, dysplazję płucno-oskrzelową, która dzisiaj jest ostrą astmą oskrzelową. Dzięki specjalistom, terapiom i rehabilitacji wyszedł na prostą - dodaje.

Henio dziś radzi sobie coraz lepiej - biega, śmieje się, próbuje opowiadać. - Śmiejemy się, że czego nie zrobi, to "dowygląda", ponieważ jest bardzo uroczym i słodkim pieszczochem. Podchodzi, przytula się, mówi: "kocham cię". Rozwija się troszkę wolniej niż rówieśnicy. Musi nadrobić ten czas, bo pół roku po porodzie spędził w szpitalu. Ale z każdym dniem jest coraz lepiej - opowiada mama.

Wsparcie dla matek wcześniaków

Pani Andżelika dziś sama włącza się w pomaganie. Jest wolontariuszką Fundacji  MatkoweLove, wspiera mamy innych wcześniaków. - Mój numer jest ogólnodostępny na oddziale, zawsze taka mama może do mnie zadzwonić, porozmawiać, bo nie ma lepszego wsparcia niż u osoby, która też coś podobnego przeszła. Czasami, jeśli jest taka potrzeba, przyjeżdżam na oddział do konkretnej mamy i rozmawiamy. Jako fundacja wspieramy też nasz oddział. Mówię "nasz", bo czuję się z nim bardzo zżyta. Fundacja zamówiła fotele do kangurowania, dzięki naszym darczyńcom i ludziom dobrej woli. Także cały czas działamy - opowiada pani Andżelika. 

17 listopada to Światowy Dzień Wcześniaka. Dzięki ogromnemu postępowi medycyny udaje się ratować coraz mniejsze maluchy. - Poród przedwczesny to poród poniżej 37. tygodnia trwania ciąży, a my ratujemy dzieci, które rodzą się powyżej 23. tygodnia trwania ciąży i ważą po 300-400 gramów. Oczywiście takie wcześniaki są obarczone wieloma nieprawidłowościami, często wymagają długotrwałego pobytu na intensywnej terapii, leczenia respiratorem, wsparcia oddechowego, żywienia pozajelitowego. Sprzęt medyczny dzisiaj jest w stanie utrzymać je przy życiu, ale to nie całość leczenia. Kluczowa jest też troskliwa opieka i pielęgnacja małego pacjenta przez rodziców. Dlatego traktujemy ich jako część zespołu terapeutycznego - mówi dr Monika Wójtowicz-Marzec, kierująca Oddziałem Noworodkowym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. 

Jak dodaje, jedną z najważniejszych kwestii jest to, żeby rodzice tuż po porodzie mieli możliwość tzw. kangurowania dzieci, czyli przytulania skóra do skóry. - Udowodniono bowiem, że takie kangurowanie zmniejsza nawet o 40 procent śmiertelność tych skrajnie niedojrzałych pacjentów. Głos rodziców działa kojąco na wcześniaki. Nie mamy co do tego wątpliwości. Kiedy dzieci codziennie słyszą głos rodzica, mają możliwość bliskiego kontaktu z rodzicami, wtedy te maluszki o wiele lepiej znoszą dolegliwości związane z intensywną terapią - wyjaśnia pani doktor.

Hotel dla rodziców wcześniaków

By umożliwić rodzicom przebywanie z synkiem czy córeczką - wcześniakiem, w szpitalu w Lublinie stworzono hotel dla rodziców, jedno z nielicznych takich miejsc w Polsce. Dzięki temu mama czy tata mogą być z dziećmi niemal non stop. Pomysł się sprawdził - hotel jest praktycznie cały czas zajęty. - Rodzice mogą tu mieszkać przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy pochodzą z odległej miejscowości - tłumaczy lekarka. 

Pani doktor nie kryje, że przy wcześniakach nie wszystko da się przewidzieć. Czasami stan dziecka jest na tyle poważny, że rodzic słyszy ostrzeżenie: trudno przewidzieć, co będzie. - A potem, gdy widzę te nasze wcześniaczki po kilku miesiącach czy latach, to są one dla mnie małymi cudami. Czasami moje przewidywania okazują się błędne - bo zakładałam, że nieprawidłowości spowodują trwały uszczerbek na zdrowiu albo uniemożliwią prawidłowy rozwój neurologiczny dziecka, a tymczasem te dzieci przychodzą na własnych nóżkach, przynoszą tort, biegają wokół nas. I powiem szczerze, że bardzo się z tego cieszę, że czasami jestem w błędzie - przyznaje neonatolożka z Lublina. 

"Wcześniactwo to próba dla całej rodziny"

Dorota Król jest pielęgniarką, pracuje na lubelskim Oddziale Neonatologii przy ul. Staszica od prawie 30 lat. - Na przestrzeni tego czasu zmieniło się bardzo dużo, dokonał się ogromny postęp w medycynie, ratowane są coraz mniejsze dzieci - mówi. - Oczywiście po urodzeniu wcześniaka - szczególnie takiego, który waży tyle, co kilka tabliczek czekolady - mamy są często przerażone tym wszystkim. Wszystko dzieje się nagle, nie można się przygotować na poród wcześniaka - opowiada pani Dorota. 

Jak dodaje, pracownicy oddziału starają się obejmować opieką nie tylko dzieci, ale też ich rodziców. - Uczymy, jak się opiekować takim maluszkiem, jak brać na ręce, jak dbać o higienę, jak przewijać, karmić. Kiedyś rodzice nie bardzo mogli wchodzić na takie oddziały jak nasz, a dziś praktycznie cały czas mogą przebywać z dziećmi - zwraca uwagę pielęgniarka. 

Redakcja poleca

- Wcześniactwo jest wyzwaniem i próbą dla całej rodziny - mówi prof. Adrianna Kondracka, ginekolog położnik i perinatolog, która kieruje Kliniką Położnictwa i Patologii Ciąży USK 1 w Lublinie. - W związku z postępem neonatologii, dzięki rozwojowi perinatologii, pediatrii i kardiologii dziecięcej nasze wcześniaki osiągają bardzo dobrą jakość życia. Efekty są widoczne każdego dnia. Jako ginekolodzy staramy się z jednej strony jak najdłużej utrzymać ciążę, ale gdy jest konieczność - przy współpracy z neonatologami - dziecko przychodzi na świat wcześniej i wiemy, że sobie poradzi. Czasami decyzje są ciężkie, ale współpracujemy, podejmujemy je wspólnie. Możliwości w medycynie mamy coraz więcej - podsumowuje pani profesor. 

Źródło: TOK FM