,
Obserwuj
Lubelskie

Wprowadzają areszt dla smartfonów. "Korzystałeś, wkładasz do etui z blokadą"

3 min. czytania
10.03.2026 11:49

Władze Zamościa uznały, że trzeba działać już, nie czekając na zapowiadany przez MEN zakaz używania smartfonów w szkołach. Miasto kupiło - w ramach pilotażu - tysiąc sztuk specjalnych etui z blokadą. Jeśli uczeń będzie korzystał z telefonu na lekcji, urządzenie trafi do "tymczasowego aresztu". 

Etui z blokadą trafia właśnie do zamojskich szkół
Etui z blokadą trafia właśnie do zamojskich szkół
fot. Materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki pomysł na nadużywanie smartfonów przez uczniów ma MEN?
  • Jakie rozwiązanie wprowadzono w Zamościu? 

Na problem nadużywania smartfonów w szkołach przez uczniów zwróciło już uwagę Ministerstwo Edukacji Narodowej. Chce wprowadzić zakaz ich używania, miałby on wejść w życie prawdopodobnie od września 2026 roku. - Po rozmowach z nauczycielami w ramach spotkań "Kompas Jutra" uważam, że powinniśmy ograniczyć użycie telefonu w szkołach i tak, takie zapisy przygotujemy - zapowiedziała ministra edukacji, Barbara Nowacka. Wyjaśniła, że zakaz miałby być wprowadzony w klasach I-VIII szkoły podstawowej.

Zamość nie chce czekać

Władze Zamościa postanowiły jednak nie czekać na zakaz MEN i działać tu i teraz. Kupiły tysiąc specjalnych etui z blokadą, które właśnie trafiły do szkół. Nauczyciel w każdej sali będzie miał do dyspozycji kilka z nich. Jak działają? 

Każdy pokrowiec ma blokadę, która przypomina klipsy ze sklepów odzieżowych - takie, które są przyczepione do ubrań, by ich nie ukraść. - Uczeń będzie mógł ją zdjąć dopiero po lekcjach. Będą do tego przeznaczone cztery miejsca, m.in. sekretariat i pokój nauczycielski. Tak jak w sklepach, dezaktywuje się ją specjalnym magnesem. Uczeń sam tego nie zrobi - mówi TOK FM dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Zamościu, Artur Plewa. Jak dodaje, u niego w szkole obowiązuje - wpisany do statutu - zakaz używania telefonów, ale część uczniów niewiele sobie z tego robi.  

Jak tłumaczy dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9 w Zamościu Grzegorz Lasek, pomysł z pokrowcami był wykorzystywany na koncertach w Stanach Zjednoczonych. - Amerykanie wymyślili to po to, aby ludzie nie nagrywali telefonami fragmentów występów. U nas będzie to wyglądało tak: proszę bardzo, korzystałeś z telefonu, naruszyłeś przepisy obowiązujące w szkole, wkładasz go do etui z blokadą. Jak skończysz lekcje, blokada zostanie zdjęta - tłumaczy dyrektor. Jak podkreśla, nie chodzi o to, by telefony wszystkich uczniów były w takich pokrowcach, a jedynie tych, którzy nagminnie łamią zapisy szkolnych statutów. 

- Chcemy pomóc uczniom, ale też rodzicom i pokazać, że można działać inaczej, że można obejść się bez telefonu. Nadmierne korzystanie z nich to dziś ogromny problem. Młodzież nie potrafi się skupić na lekcjach, to wpływa na naukę, na oceny, na zaangażowanie w szkole. Wiemy, że Ministerstwo Edukacji przygotowuje przepisy, które ograniczą dostęp do mediów społecznościowych w szkole i wprowadzą zakaz używania telefonów. Ale my działamy już teraz, wiemy, że to konieczność - mówi prezydent Zamościa, Rafał Zwolak.

Rodzice są za

Dyrektorzy szkół, z którymi rozmawiamy, twierdzą, że sprawa była omawiana na zebraniach z rodzicami i nie wywołała sprzeciwu. - Oni też widzą ten problem - dodaje prezydent Zamościa. 

- Jeśli dziecko musi zadzwonić do rodzica, może pójść do sekretariatu, do wychowawcy, do psychologa czy pedagoga szkolnego. Możliwości jest wiele. Poza tym oczywiście przewidujemy wyjątki - choćby dzieci z cukrzycą, które mają pompy insulinowe i muszą mieć dostęp do aplikacji w telefonie - wyjaśnia dyrektor Artur Plewa. 

- Pokrowce w naszej szkole będą służyć jako uzupełnienie zasad, które obowiązują u nas od dwóch lat, czyli obowiązku zostawiania telefonów w szafkach dla uczniów. Niektórzy łamią te reguły i wtedy ich telefon będzie umieszczany w etui z blokadą - mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 w Zamościu, Janusz Głębocki. - Skończą lekcje, dostaną je z powrotem - dodaje. I podkreśla, że nie można pozwolić, by młodzież korzystała ze smartfonów niemal non stop, bo zanikają relacje społeczne, spada jakość nauczania, pogłębia się też kryzys zdrowia psychicznego wśród młodych ludzi. 

Z badań wynika, że telefony z jednej strony uzależniają, z drugiej zaś - rozpraszają, odciągają od "tu i teraz" i negatywnie wpływają na nasze mózgi. Jak pokazała ankieta przeprowadzona wśród europejskich nauczycieli, ograniczenie możliwości korzystania z telefonu w szkole spowoduje, że częstsze staną się rozmowy twarzą w twarz a nie przez media społecznościowe (wierzy w to 62 procent pedagogów), a dzieci zaczną się lepiej koncentrować na zadaniach (tak uważa 51 procent ankietowanych). Jest jeszcze coś - 41 procent nauczycieli mówi, że zmniejszy się liczba przypadków cyberprzemocy i presji związanej z mediami społecznościowymi.  Co trzeci badany uważa też, że ograniczenie użycia  smartfonów sprzyja większej aktywności fizycznej.

źródło: TOK FM