Zimowa zmiana planów. Uczelnia idzie na rękę studentom
Mróz i opady śniegu dają się we znaki przede wszystkim kierowcom. Rykoszetem dostają studenci, którzy mają trudności z dojazdem na uczelnię.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego uczelnia zdecydowała się na nietypowe rozwiązanie?
- Co sądzą o nim studenci i wykładowcy?
- Jaki ma to związek z pandemią?
Zima opanowała całą Polskę, w tym również Lubelszczyznę. Jak wynika z danych Zarządu Dróg Wojewódzkich, większość tras jest przejezdna, ale zalega na nich zajeżdżony śnieg i błoto pośniegowe - zarówno na południu, jak i na północy województwa. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenie przed silnym mrozem, synoptycy wskazują, że temperatura w nocy w tym rejonie spadnie do -18°C, a lokalnie - nawet do -22°C.
Student sam zdecyduje
Z powodu warunków pogodowo-drogowych dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie, na prośbę samych studentów, wprowadził w tym tygodniu naukę w trybie hybrydowym. Wszystkie zajęcia i wykłady są realizowane stacjonarnie, w sali wykładowej, ale jednocześnie - w formule online. Student sam decyduje, co jest dla niego wygodniejsze.
- Dostaliśmy prośbę od samorządu studentów Wydziału Prawa, aby właśnie takie rozwiązanie wprowadzić. W ubiegłym tygodniu, gdy z powodu opadów śniegu tworzyły się m.in. w samym Lublinie ogromne korki, studenci spóźniali się na zajęcia albo w ogóle nie byli w stanie na nie dotrzeć. Część tłumaczyła to warunkami drogowymi, inni mieli problem z zaparkowaniem samochodu, bo parkingi są zasypane. Dlatego zdecydowaliśmy się pójść im na rękę - tłumaczy TOK FM dziekan Wydziału Prawa, prof. Jarosław Kostrubiec.
- Fajnie, że jest takie rozwiązanie. Ja akurat jestem z Lublina, więc dojechałam na wykład komunikacją miejską, ale rzeczywiście, gdy były intensywne opady, to wielu kolegów nie było w stanie dotrzeć na uczelnię. Teraz, dzięki hybrydowemu rozwiązaniu, nie stracą zajęć. Bo nawet w samochodzie można sobie włączyć link na telefonie i słuchać - mówi nam Ania, studentka, którą spotykamy na wydziale. Inny ze studentów dodaje, że część osób pojechała do domów i teraz w śnieżyce i mrozy nie musi wracać, tylko może brać udział w wykładach wirtualnie.
- Pandemia nauczyła nas, by reagować adekwatnie do sytuacji. Każdy wykładowca ma laptopa, wystarczy że włączy Teamsy i rozpoczyna wykład. Przed pandemią większość z nich nie wiedziała, co to jest aplikacja Teams, a dziś nawet wieloletni profesorowie, przyzwyczajeni do tradycyjnej formuły prowadzenia wykładu, bez żadnego problemu prowadzą zajęcia online. I bardzo sobie to chwalą. Zresztą sam uważam, że jest to znakomita formuła - dodaje dziekan Wydziału Prawa UMCS.
W ubiegłym tygodniu część szkół na Lubelszczyźnie - głównie w okolicy Zamościa, Tomaszowa Lubelskiego i Biłgoraja - zawiesiła zajęcia, właśnie ze względu na trudne warunki atmosferyczne i problem z dojazdem na lekcje. Od dzisiaj, jak przekazał nam Artur Pawłowski, rzecznik Kuratorium Oświaty w Lublinie, sytuacja wróciła do normy - lekcje odbywają się normalnie. Przypomnijmy, że dyrektor szkoły, wspólnie z organem prowadzącym, może podjąć decyzję o zawieszeniu lekcji, gdy przez dwa kolejne dni temperatura na zewnątrz spada poniżej minus 15 stopni, lub gdy występują zawieje i zamiecie śnieżne uniemożliwiające dojazd do szkoły.
Śnieg może być niebezpieczny
Jak przypomina straż pożarna, zarządcy budynków mają obowiązek zrzucić śnieg z dachów - m.in. supermarketów, szkół, szpitali, przychodni. Jak podaje Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej w Lublinie, jeden metr sześcienny śnieżnego puchu waży do 200 kg, śniegu mokrego 700-800 kg, a lodu ok. 900 kg.
Ważne, by nawisy śnieżne nie zagrażały przechodniom, ale też osobom, które przebywają w danym obiekcie. "Śnieg zalegający na dachu może być przyczyną tragedii, zwłaszcza gdy nie usuwa się go z dachów płaskich i dużych" - pisze Straż Pożarna. Do tego dochodzi również konieczność usuwania sopli lodowych, które zwisają z dachów, bo zagrażają życiu i zdrowiu osób, które przechodzą przy budynkach.
źródło: TOK FM