,
Obserwuj
Mazowieckie

"To jest moja przystań". Tak Warszawianka Roku zmienia życie młodych ludzi

7 min. czytania
30.11.2025 09:00

W Warszawie działa miejsce, o którym wie niewielu. Ratuje młode osoby znajdujące się na życiowym zakręcie. "Matką" tego wyjątkowego domu jest Agnieszka Sikora, która niedawno otrzymała tytuł Warszawianki Roku. 

Agnieszka Sikora jest Warszawianką Roku 2025
Agnieszka Sikora jest Warszawianką Roku 2025
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak powstała Fundacja "Po drugie"?
  • Jak działa dom dla młodzieży prowadzony przez fundację?
  • Jakie doświadczenia mają za sobą podopieczni fundacji?
  • Co - według Agnieszki Sikory - jest dziś w jej działaniach największym wyzwaniem?

Kacper ma dopiero 18 lat, a w swoim życiowym bagażu już zdążył nazbierać sporo trudnych doświadczeń. Dopóki żyła jego mama, rodzina jeszcze jakoś funkcjonowała. Po jej śmierci (choroba nowotworowa) tata zaczął jeszcze więcej pić, zostali też eksmitowani z mieszkania. - Nagle znaleźliśmy się na ulicy. Trafiliśmy do noclegowni, gdzie było fatalnie. Spędziłem tam dwie noce - wspomina 18-latek. - O Fundacji "Po drugie" dowiedziałem się od mojego psychologa szkolnego. Opowiedział, że w Warszawie jest taki dom dla młodych osób, które nie mają się gdzie podziać i że zamiast w noclegowni - powinienem zamieszkać właśnie tam. Uznałem, że nie mam nic do stracenia i tak się tutaj znalazłem - dodaje. Podkreśla, iż jest wdzięczny, że może tam być.

Kacper nie ma obecnie kontaktu z ojcem ani ze starszym bratem. Jak mówi, chciał sobie "zrobić przerwę". Kontakt z ojcem i bratem przypomina mu dom, a ten - jak przyznaje - nie kojarzy mu się dobrze. - Chodzi o wyzwiska, których wysłuchiwałem, ale nie tylko. Nie były to ciekawe historie - mówi.

- Ten dom to jest taka moja przystań - mówi z kolei o miejscu, które znalazł dzięki Fundacji "Po drugie". - Mieszkając tu, mam w sobie siłę do ogarnięcia pewnych rzeczy. Są osoby, które wyciągają do mnie pomocną dłoń. Zawsze po szkole mogę tu wrócić, mogę odpocząć, pogadać z innymi mieszkańcami, pośmiać się, nawiązać przyjacielskie relacje - opowiada 18-latek.

Dzień w tym domu wygląda dość typowo. Pobudka około 8:00, trzeba się zebrać, sprzątnąć w pokoju. Około południa część osób włącza się w pomaganie w kuchni. Kacper też pomaga. - Jestem początkującym kucharzem, ale muszę powiedzieć, że mnie to interesuje. Babcia była cukiernikiem, więc może mam to w genach - uśmiecha się. W domu są też dyżury związane ze sprzątaniem. - A o godzinie 22:00 spotykamy się wszyscy razem, by opowiedzieć, jak nam minął dzień i co będziemy planowali jutro - mówi.

Bardzo mi się tu podoba. Czuję się bezpiecznie, dostałem też pomoc, by załatwić sprawy urzędowe, w tym rentę po mamie. Wiele się uczę - opowiada nasz rozmówca.

*** Fundacja "Po drugie" i Warszawianka Roku

Warszawska Fundacja "Po drugie" powstała ponad 14 lat temu. Założyła ją Agnieszka Sikora, wieloletnia dziennikarka TVN, która pracowała m.in. przy programie "Uwaga!". Postanowiła jednak zmienić swoje życie i zaczęła pomagać młodzieży, która z różnych przyczyn znajduje się na życiowych zakrętach. Z jednej strony są to byli wychowankowie domów dziecka, którzy - jako dorośli - nie mają gdzie pójść. Z drugiej to 18-to czy 20-latkowie, którzy nie mają bliskich, są uzależnieni, stali się ofiarami eksmisji. Każda sytuacja jest inna.

Agnieszka za swoją działalność odebrała niedawno tytuł Warszawianki Roku. Jak napisali organizatorzy tego konkursu, jest twórczynią pierwszego w Polsce Domu dla Młodzieży, zapewniającego schronienie i wsparcie w samodzielnym dorastaniu, oraz inicjatorką Domu dla Młodych Mam i Ich Dzieci, który już jest prawie gotowy i lada moment będzie otwarty. "Dzięki jej pracy problem kryzysu bezdomności młodych ludzi stał się istotnym tematem debaty publicznej" - wskazano na stronie miasta stołecznego Warszawy.

- Dom stworzyliśmy z myślą o młodych ludziach, którzy mają 18, 19, 20 czy nawet 25 lat i doświadczają bezdomności. Staramy się, by to miejsce było nie tylko domem i trampoliną do pokonania samej bezdomności, ale też przygotowaniem się do dorosłości, która pozwoli im dobrze, mądrze i samodzielnie funkcjonować. Jesteśmy w zasadzie jedyną organizacją w Polsce, która wyspecjalizowała się w kompleksowej pomocy tym młodym ludziom. Nie dzielimy ich na młodzież np. po pieczy zastępczej, młodzież LGBT czy na młodzież z Warszawy albo z innych miast Polski. Staramy się pomóc każdemu, na ile się da - opowiada nam Agnieszka Sikora. - Ten dom jest finansowany z pieniędzy prywatnych, dlatego jesteśmy w tym naszym pomaganiu naprawdę otwarci. Pomagamy młodym ludziom z problemami i wyzwaniami, które należy rozwiązać po to, by nauczyli się gotowości do samodzielnego życia - dodaje.

Redakcja poleca

- Na początku pracowaliśmy głównie z młodzieżą zdemoralizowaną, często uzależnioną. I to była główna grupa odbiorców naszej pomocy. Dziś natomiast pracujemy z młodzieżą, która bardzo często potrzebuje leczenia, doświadcza zaburzeń zdrowia psychicznego - mówi Sikora. - W domu jest 14 miejsc i praktycznie wszystkie osoby mają swoją kasetkę, w której są dla nich leki przepisane przez lekarza psychiatrę. Oczywiście cały czas jest to też często młodzież uzależniona albo taka, która opuściła pieczę zastępczą. Ale coraz liczniejszą grupę stanowi też grupa dzieciaków, które nigdy nie korzystały z systemowej pomocy, które wychowywały się w domach, tylko nikt nie wiedział, co się w tych domach dzieje - dodaje Agnieszka. 

W jej opinii nasz system potrzebuje zdecydowanie więcej rozwiązań dla młodych w kryzysie bezdomności. - Potrzebujemy choćby miejsc dla osób, z którymi my też sobie nie radzimy, bo one stają np. na parapecie i chcą skakać przez okno, my wzywamy karetkę. Ale szpital psychiatryczny nie zapewnia tego typu długoterminowej opieki, bo nie od tego jest. Albo osoby z zaburzeniami osobowości - są dla nich terapie, ale gdzieś muszą na nie poczekać i w tym tkwi problem - rozkłada ręce Sikora.

Jak dodaje, młodzi, którzy mieszkają w domu Fundacji "Po drugie", są aktywizowani w różny sposób. Niektórzy wciąż się uczą, inni podejmują pracę. Mają rozpisane przez fundację terapie, rozmowy z pracownikiem socjalnym, psychologiem czy doradcą zawodowym. Warunkiem pobytu w domu jest abstynencja - nie można przyjść pod wpływem alkoholu czy narkotyków, regularnie przeprowadzane są w tym zakresie testy.

*** "Jest mi tutaj dobrze"

Mateusz ma 22 lata, jest w Domu dla Młodzieży od pięciu miesięcy. Wcześniej był w domu dziecka, skąd trafił do rodziny adopcyjnej. Jak sam przyznaje, wpadł jednak w trudne środwisko, miał problemy ze swoimi emocjami, pojawiły się stany depresyjne, a potem uzależnienie od leków czy narkotyków. Musiał opuścić dom, w którym mieszkał I znalazł się na ulicy.

- Dlaczego tu jestem? Bo jest mi tu dobrze. A pani Agnieszki jest wspaniałą, niezwykle zaangażowaną i pomocną osobą. Jest dla mnie wzorcem, pokazuje każdego dnia, że pomimo zmęczenia ma czas jeszcze dla nas, żeby przyjść, porozmawiać, coś pomóc - mówi Mateusz. Jak podkreśla, chce wyjść na prostą, nie wracać do nałogu czy złego towarzystwa. - Jeżeli bym się znowu naćpał, napił, będę wśród osób, które muszą to miejsce opuścić. A ja tak nie chcę - przekonuje. Mateusz postanowił też znaleźć pracę (wykłada towar w drogerii) i - jak mówi - chce uczyć się funkcjonowania w dzisiejszym świecie i zdrowymi wartościami się w nim kierować. A w przyszłości planuje zostać wolontariuszem i pomagać innym. - Na przykład osobom z problemami czy z uzależnieniem, bo uważam, że tyle w życiu sam wycierpiałem i przeżyłem, że mógłbym w tym temacie pomóc - dodaje.

Na razie nie ma kontaktu z rodzicami adopcyjnymi. Wie, że mamę bardzo skrzywdził. - Z tatą mam lepszy kontakt. Tata spłacił moje długi, na siedem tysięcy złotych, żebym nie musiał mieć sprawy w sądzie - opowiada. Przyznaje, że najpierw chce "sobie poukładać w głowie i w życiu", a potem będzie próbował odbudować tę relację.

*** "To jest świat jak z innej bajki"

Monika Ziółkowska jest opiekunką w Domu dla Młodzieży od kilku miesięcy. Trafiła tutaj po prawie 30 latach pracy w korporacjach, na różnych stanowiskach - bo postanowiła zmienić swoje życie. - I dziś jestem chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Przy okazji robię jeszcze studia podyplomowe z pracownika socjalnego - opowiada nasza gościni.

- Jak przekraczam próg tego domu, to mam wrażenie, że wchodzę jak do innej bajki. Te nasze problemy zwyczajnych ludzi przestają istnieć. Człowiek się skupia na tym, żeby być tu i teraz, żeby wszystkim pomagać. A ta młodzież, mimo tego, co przeszła, nadal jest radosna, otwarta, chce rozmawiać. To jest fenomenalne - dodaje Monika.

Chęć do zmiany i papierologia

Gdy pytamy Agnieszkę Sikorę o największe wyzwania, mówi krótko: zaproszenie innego człowieka do pracy nad zmianą. - Bo jak przekonać kogoś, kto totalnie nie chce albo się boi do tego, że warto fajnie żyć? Jak mu pokazać, że może zaufać, skoro całe życie od dorosłych dostawał tylko baty, niezrozumienie i obojętność? Jak w ogóle pokazać, że kiedy o siebie zawalczysz, to będą się spełniać twoje marzenia? To jest chyba najtrudniejsze w tym wszystkim - mówi.

A drugim wyzwaniem - jak dodaje - jest "papierologia" i biurokracja związana z prowadzeniem organizacji. - A my jako organizacja będąca też organizacją pożytku publicznego, pracująca w bardzo ważnej dziedzinie, jaką jest pomoc drugiemu człowiekowi, musimy być bez zarzutu, więc jak te świstaki to wszystko dopinamy, załatwiamy. Jednocześnie cały czas mamy świadomość, że pracujemy w bardzo małym zespole - mówi.

Podkreśla jednak, że nie zamieniłaby tego, co robi, na nic innego. Bo widzi, jak ogromny ma to sens. Część dawnych wychowanków ma już swoje rodziny i poukładane życie. - Ja najbardziej się cieszę, kiedy wiem, że ktoś zerwał ze złymi nałogami, że jest bezpieczny, spokojny, że sobie radzi, że pracuje, płaci podatki, bo my tutaj uczymy takich rzeczy, które może nie są jakieś “modne” w dzisiejszych czasach, ale my mówimy o tym, że opłaca się być uczciwym, przyzwoitym. Nie oglądasz się wtedy za siebie, nie martwisz się, bo wiesz, że nigdy nie robisz nic złego – opowiada nasza rozmówczyni.

- Kiedy dzwoni do mnie dziewczyna i mówi: "Pani Agnieszko, koniecznie musimy się połączyć na kamerce". Potem włączam kamerkę, a ona mi pokazuje USG i mówi, że jest w ciąży, to jest wspaniałe uczucie - podsumowuje Agnieszka Sikora.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi.

Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach ostatniego tygodnia!

1/10 Na początku coś prostego. Jaki afrykański kraj odwiedzili w tym tygodniu przywódcy państw Unii Europejskiej, w tym Donald Tusk?

Źródło: TOK FM

Źródło zdjęcia: Marysia Zawada/REPORTER