,
Obserwuj
Mazowieckie

Darmowy żłobek? Nie dla wszystkich. "Dostałam pismo na 3000 zł"

3 min. czytania
17.03.2025 08:27
Wezwania za brak opłat za żłobki dostali rodzice dzieci w Warszawie. Zdumienie jest olbrzymie, bo przecież żłobki od lat w stolicy są darmowe. Wszystko jest związane z chaosem w związku z wprowadzeniem świadczenia Aktywnie w Żłobku i koniecznością skorzystania z rządowego programu.
|
|
fot. Dominik Gajda / Agencja Wyborcza.pl
  • 3000 złotych - wezwanie do zapłaty takiej kwoty dostała pani Marta, matka bliźniaków;
  • Takich rodziców jest więcej - m.st. Warszawa mówi o 250 przypadkach (na 8000 żłobkowych dzieci);
  • Opłata dotyczy miesiąca października, gdy zaczął obowiązywać program "Aktywnie w Żłobku";
  • Miasto zapewnia, że pomoże rodzicom rozwiązać tę sytuację.

- Dostałam pismo z działu windykacji, że mam 14 dni na zapłacenie 3000 złotych za bezpłatną opiekę nad dziećmi - mówi Marta Pietrusińska, mama bliźniaków: Gustawa i Ignasia. Wezwania dostała osobno najpierw na jedno dziecko, potem na drugie, oba po 1500 złotych. - 3000 złotych to dużo, tym bardziej że moi synowie są wcześniakami, cały czas się rehabilitują. W tym momencie też nie mamy najlepszej sytuacji finansowej - przyznaje nam mama chłopców.

Rodzice mają dwa tygodnie na zapłatę

Rodziców, którzy dostali wezwanie do zapłaty jest więcej. - Darmowa opieka w żłobku w Warszawie tylko z nazwy - mówią nam, nie kryjąc rozżalenia. Wszyscy na zapłatę mają dwa tygodnie. Chodzi o opłatę za miesiąc październik ubiegłego roku. Wtedy zaczął bowiem obowiązywać rządowy program Aktywny Rodzic, którego jednym z filarów jest świadczenie Aktywnie w Żłobku.

Przypomnijmy: jest to dofinansowanie do żłobka do 1500 złotych miesięcznie na dziecko na pokrycie kosztów pobytu dziecka w żłobku, klubie dziecięcym czy u dziennego opiekuna.

Jakub Żyje w 'najbardziej zapalnym miejscu' Polski. Mówi, kiedy zaczął się bać

Aktywnie w Żłobku. Co się zmieniło w Warszawie?

27 września ubiegłego roku rodzice dostali maile z Zespołu Żłobków m.st. Warszawy, z których wynikało, że odpłatność za żłobki od 1 października wynosi 1500 złotych. Aby dalej opieka w żłobku była darmowa, trzeba skorzystać z programu Aktywnie w Żłobku. W placówkach pojawiły się aneksy umów do podpisu, spora część opiekunów dokumentów nie chciała jednak podpisać. Rodzice zaczęli przepisywać maluchy z publicznych placówek. Taką decyzję podjęła też pani Marta, mama bliźniaków.

- Zdecydowaliśmy się przenieść synów na samym początku października do prywatnej placówki, ponieważ wychodziła ona w tamtym momencie taniej niż miejski punkt dziennego opiekuna - tłumaczy nam Pietrusińska. Rozwiązanie umowy z miejską placówką nie było jednak wcale takie łatwe.

- Miasto nie chciało rozwiązać umowy za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym. Musieliśmy czekać dwa tygodnie. Tak zrobiliśmy. Moi synowie uczęszczali przez te dwa tygodnie do stołecznego żłobka - wspomina Pietrusińska.

Dzieci 'zakiszone' w klasach. Przez to uczniowie mogą stracić nawet rok nauki

Mama bliźniaków przekonuje, że próbowała załatwić sprawę w sposób polubowny. Urzędnicy jednak mieli jej odpisywać, że powinna obowiązkowo ubiegać się o program Aktywny Rodzic, wskazując właśnie żłobki warszawskie jako dostarczyciela usług. Gdy chciała zapłacić za dwa tygodnie, urzędnicy - jak mówi - nie byli w stanie podać jej numeru konta. Dlatego też pismo wzywające do zapłacenia za cały miesiąc budzi w niej zdumienie. - Jestem po prostu bardzo rozczarowana tym, że miasto uparcie twierdzi, że żłobki są bezpłatne, że nie chciało załatwić tego w sposób polubowny i upiera się po prostu przy tym, żeby zapłacić za uczęszczanie dzieci, które nie były w tym punkcie. Jest to po prostu przykre - kwituje działania urzędników Pietrusińska.

Zaskakujący efekt uboczny programu Tuska. 'O mało nie dostałam wylewu'

Co na to władze Warszawy?

Pytane przez nas władze Warszawy przyznają, że nie są to jednostkowe przypadki. - Mamy około 250 osób w październiku, które nie uiściły opłaty za pobyt w żłobku. Oczywiście każda sytuacja będzie i jest rozpatrywana indywidualnie - zapewnia Monika Beuth, rzeczniczka Urzędu m.st. Warszawy.

Przyczyny wystawienia rachunków są różne. Urzędnicy podkreślają, że nie wysyłają żadnych windykatorów, tylko wystawiane są wezwania do zapłaty - robią to żłobki, gdy ich zdaniem doszło do nieprawidłowości. - Czasami jest to np. błąd w nazwisku - podaje Beuth i podkreśla, że miasto "na pewno będzie się starało wyjść rodzicom naprzeciw". - To około 250 osób na 8000 dzieci w żłobkach, także nie jest to duża grupa. Od takiego wyzwania przysługuje odwołanie. Każdą sytuację będziemy analizować - dodaje.

Część rodziców chciała sprawą zainteresować miejskiego rzecznika spraw konsumenta, ale ten zatrudniany jest przez miasto. Rodzice obawiają się więc, że nie będzie obiektywny. Nie wykluczają pozwania miasta w tej sprawie do sądu.