Co się dzieje w Schronisku Na Paluchu? "To kneblowanie ludziom ust"
- Wolontariusze przekonują w petycji, że sytuacja w schronisku jest zła, o czym świadczy m.in. spadająca liczba adopcji;
- Miasto odpowiada, że rozmowy z wolontariuszami wciąż są prowadzone i wiele spraw udało się już wyjaśnić;
- Atmosfera w schronisku jest bardzo zła. Konflikt między wolontariuszami a dyrekcją placówki trwa od wielu miesięcy. Jego rozwiązania nie widać.
"Nie zgadzamy się na to, co się obecnie dzieje w podległej Panu jednostce - na bezsensowną śmierć zwierząt, na typowanie kotów i psów, które mogą żyć i iść do adopcji, i tych pozbawionych takiej szansy" - to fragment petycji, która pojawiła się w internecie. Apel skierowany jest do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Dotyczy odwołania - w trybie natychmiastowym - dyrektorki schroniska Agnieszki Pinkiewicz.
- Mówimy o psuciu marki schroniska, o spadku adopcji zwierząt i innych problemach, chociażby śmiertelności kotów, która wzrosła ogromnie w ciągu ostatniego roku - tłumaczy Zuzanna Choińska, kocia wolontariuszka.
Dane dotyczące adopcji (i nie tylko) można sprawdzić na stronie schroniska. Przykładowo - w kwietniu 2025 roku adoptowanych zostało 65 psów i 31 kotów. W kwietniu ubiegłego roku - 104 psy i 29 kotów. W marcu 2025 to było 71 psów i 25 kotów, a w marcu ubiegłego roku - 90 psów i 38 kotów.
Jeśli chodzi o zgony, z danych na stronie wynika, że w kwietniu tego roku było ich 5 (1 pies, 4 koty), w kwietniu rok temu - 2 koty. Zainteresowani mogą sprawdzić też poprzednie lata.
Konflikt w Schronisku Na Paluchu
Atmosfera w schronisku jest bardzo zła. Konflikt między wolontariuszami a dyrekcją placówki trwa od wielu miesięcy. Jego rozwiązania nie widać. Wolontariusze przekonują, że są obwiniani o najróżniejsze rzeczy, m.in. niedopilnowanie obowiązków przy swoich podopiecznych czy komentarze w internecie, które mają godzić w dobre imię schroniska.
To "godzenie w dobre imię" - jak słyszymy od naszych rozmówców - często sprowadza się do pisania o tym, że w placówce czegoś brakuje (dobrej jakości karmy czy akcesoriów spacerowych) albo wyrażania negatywnych opinii o kierownictwie.
- Odbieramy to jako kneblowanie ludziom ust. Wolontariusz ma prawo wypowiadać się krytycznie wobec działań podmiotu samorządowego, który działa w końcu za publiczne pieniądze - mówi nam Antonina Zagrzejewska, współprzewodnicząca Rady Dialogu Społecznego ze strony wolontariuszy. - Mamy do czynienia z atakowaniem wolontariuszy i próbą pozbycia się tych osób, które mają śmiałość informować opinię publiczną o nieprawidłowościach - dodaje.
Wolontariusze zarzucają dyrekcji również to, że ogranicza im dostęp do informacji na temat zwierząt - chociażby medycznych. Punktują też przepełnione - jeśli chodzi o koty - schronisko, mimo że tzw. koci sezon jeszcze na dobre się nie zaczął.
Niespokojnie na Paluchu. 'Do porozumienia jeszcze daleko'
Do wszystkich tych spraw doszedł też film, opublikowany w mediach społecznościowych, na którym widać psa - podczas operacji, po tym chodzi i o którego wyciera się kot. Nasi rozmówcy przekonują, że ma to miejsce właśnie w Schronisku Na Paluchu. Sprawa była poruszona na ostatnim posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego.
Taka rada została powołana już wiele miesięcy temu, aby wypracować porozumienie pomiędzy dyrekcją, miastem a wolontariuszami. - Siedzimy przynajmniej raz w miesiącu po trzy godziny, a mamy wrażenie, że nie posuwamy się do przodu - rozkładają ręce wolontariusze.
Zupełnie inaczej o spotkaniach mówią władze miasta i wymieniają kwestie, w których udało się porozumieć. - To na przykład możliwość wejścia wolontariuszy znowu do szpitala [zwierzęcego, który znajduje się w schronisku - red.]. Został w tym celu opracowany kodeks dobrych praktyk, który wskazuje: kto, kiedy i na jakich zasadach może tam wejść - podaje Magdalena Młochowska, dyrektor koordynator ds. Zielonej Warszawy, która z ramienia miasta nadzoruje Schronisko Na Paluchu.
Zauważa, że dużo czasu poświęca się też kwestii promocji. - Pod tym względem nasz profil miejski [na Facebooku - red.] bardzo się zaangażował. Chcemy, żeby również na stronach miasta stołecznego Warszawy były promowane zarówno zwierzaki, które wymagają pilnej adopcji, jak i samo schronisko - dodaje dyrektor ds. Zielonej Warszawy.
Jeśli chodzi o najnowszą - jeszcze niezłożoną petycję - Młochowska wskazuje, że z jej perspektywy jest to wracanie do spraw, które zostały już zrealizowane. - I używanie znów tych samych argumentów jest trochę niewłaściwe - uważa.
Rozjemcami sporu między wolontariuszami a dyrekcją starają się być również miejscy radni. Oni też biorą udział w dyskusjach na posiedzeniach RDS. - Umawialiśmy się, że jeśli któreś ze stron złamie zasady, które wypracowaliśmy, wtedy będziemy oczekiwać konsekwencji i decyzji ze strony pana prezydenta albo pani dyrektor Młochowskiej. Nie słyszałam o tym, żeby któraś ze stron złamała umowę - mówi radna Koalicji Obywatelskiej Renata Niewitecka. - Staram się wspierać zarówno jedną stronę, jak i drugą. W tej chwili jesteśmy w procesie w dialogu - dodaje.