"Dochodzi już do załamań nerwowych". Narastający spór w Schronisku "Na Paluchu"
- Ludzie darzą się tam takim poziomem negatywnych emocji, że dochodzi już do załamań nerwowych i po stronie wolontariuszy, i po stronie pracowników - tak o sytuacji w Schronisku "Na Paluchu" w Warszawie mówi Marta Szczepańska, radna miejska z Miasto Jest Nasze, która uczestniczy w Radzie Dialogu Społecznego powołanej po to, by sytuację w schronisku uspokoić.
I choć ta rada działa już kilka lat, o uspokojeniu mówić nie można - wprost przeciwnie. Konflikt między wolontariuszami a dyrekcją placówki narasta. Społecznicy chcą odwołania dyrektorki. Przekonują, że pod jej rządami sytuacja schroniska się pogarsza - są problemy z promocją, a przez to mniej adopcji. O sprawie wielokrotnie pisaliśmy na naszym portalu.
Wolontariusze odchodzą albo są wyrzucani
Z najnowszych informacji, które przekazują nam wolontariusze, wynika, że z częścią z nich placówka nie przedłużyła umów. W ich ocenie jest to "kara za krytykę działań władz placówki, rozmowy z mediami czy pisanie na portalach społecznościowych". - Jeśli schronisko chce cenzurować działalność wolontariuszy i chce doprowadzić do tego, żeby nikt nie mówił źle, nawet jeśli źle się dzieje, to na to nie ma zgody - mówi Magda Kowerska, była wolontariuszka. Przyznaje, że liczy na powrót do wolontariatu. - Przez siedem lat włożyłam tu kawał serca - podkreśla.
Na prowadzonej przez społeczników stronie "SOS Paluch" czytamy też, że cztery doświadczone wolontariuszki zajmujące się kotami postanowiły same zawiesić swój wolontariat. "Oznacza to, że w obecnej chwili w schronisku pozostaje wyłącznie JEDNA doświadczona wolontariuszka, która ma uprawnienia do przeprowadzania procesów adopcyjnych" - czytamy w najnowszym wpisie.
- To ostateczność, do której nie chciałyśmy doprowadzić - przyznaje Karolina Sokołowska, która w schronisku spędziła cztery lata. - Niestety, ale półtora roku ignorowania rozmów i ciągłego konfliktowania pracowników z wolontariuszami przez dyrekcję spowodowało, że nie byłyśmy w stanie dalej tak pracować - dodaje.
Spór w Schronisku "Na Paluchu". "Jest grupa, która mocno uderza w dyrekcję"
Gdy o sytuację w schronisku pytamy pracowników placówki, spotykamy się z opinią, że współpraca z większością społeczników układa się wręcz wzorcowo. Jest jednak grupa, która dość mocno uderza w dyrekcję. - Trudno o jakikolwiek kompromis i to wszystko odbija się negatywnie i na pracownikach, i na wolontariuszach - słyszę.
- Bardzo niekorzystnie wpływa to na naszą pracę i odbija na naszym samopoczuciu, koncentracji. Nie chcę powiedzieć, że odbija się też na zwierzętach, bo staramy się robić wszystko, co możemy, żeby jednak to się na zwierzętach nie odbiło - mówi Marta Lapsz, lekarka weterynarii ze schroniska. W jej ocenie "po raz pierwszy mamy do czynienia z dyrektorem, który w jakiś sposób postanowił postawić na swoim i przestać ulegać żądaniom wolontariuszy". Przypomnijmy, Agnieszka Pinkiewicz jest dyrektorką schroniska Na Paluchu od października 2023 roku.
Niespokojnie na Paluchu. 'Do porozumienia jeszcze daleko'
- Postulaty wolontariuszy poszły troszeczkę za daleko. Chcieliby w tym momencie zarządzać schroniskiem - wtóruje Julita Szeląg, pracowniczka schroniska od blisko dziewięciu lat. - Wiadomo, że schronisko nigdy nie będzie ekskluzywną kliniką. Pewne rzeczy są niemożliwe do zrealizowania, pewne wymagają czasu - dopowiada.
Przekonuje jednak zdecydowanie, że "wolontariusze są w schronisku bardzo potrzebni". - Na pewno jako pracownicy nie bylibyśmy w stanie zapewnić psom takiej liczby spacerów, więc tutaj duży ukłon w stronę wolontariatu - podkreśla.
- Schronisko ma swoje problemy, ale na pewno tym problemem nie jest nowa dyrekcja - uważa Marta Lapsz.
Schronisko a wotum zaufania
Sytuacja w Schronisku "Na Paluchu" była ostatnio jednym z tematów debaty podczas najważniejszej sesji Rady Warszawy w roku, gdzie o wotum zaufania ubiegał się prezydent Rafał Trzaskowski. - Niepojęte jest dla mnie, że w sytuacji, kiedy prezydent podczas kampanii prezentuje się jako wielbiciel zwierząt i wielbiciel psów, pomija się fakt, że ma tak wielki problem - dziwiła się radna Marta Szczepańska.
Władze Warszawy przekonywały jednak, że sprawa schroniska jest traktowana "priorytetowo". - Nie wiem, czy jest jakikolwiek temat, którym zajmowałem się częściej niż schroniskiem, jeżeli chodzi o liczbę godzin spędzonych na rozmowach (...). Doprowadziłem do chyba trzech wersji kompromisu. Próbowaliśmy wcielać różne postulaty w życie - powiedział na sesji Trzaskowski.
Przypomniał, że miasto dąży do rozbudowy placówki, chociaż w tym temacie są pewne problemy. Schronisko znajduje się w dzielnicy Włochy, niedaleko Lotniska Chopina i chcąc rozbudować je tam, trzeba dogadać się z Polskimi Portami Lotniczymi w sprawie terenu. Oprócz tego od kilku lat obiecywana jest budowa nowej "kociarni" - dla kotów z "Palucha" - która miałaby powstać w dzielnicy Wawer. W 2022 roku miasto uzyskało decyzję o warunkach zabudowy dla nowego budynku. Obiekt miał powstać w ciągu najbliższych trzech lat - tak się nie stało.
Jeśli chodzi ostatnią petycję wolontariuszy - dotyczącą odwołania dyrektorki schroniska - miasto podaje jedynie, że zawarte w piśmie kwestie zostaną przeanalizowane i będzie szykowana odpowiedź.