PGE Dystrybucja na celowniku posłów? Spółka miała stracić 1,5 mln zł
- "Posiedzenie może przynieść odpowiedzi na pytania o legalność procedur i miejsce dialogu społecznego w firmie państwowej" - mówi poseł PiS Jan Warzecha;
- Połączone komisje mają omówić sytuację pracowników rzeszowskiego oddziału PGE Dystrybucja, którzy w związku z wynikami audytów zostali zwolnieni dyscyplinarnie;
- PGE Dystrybucja tłumaczy działania audytowe i kadrowe przygotowaniem struktury do inwestycji wartości 75 mld zł w latach 2024-2029.
O zawirowaniach w PGE Dystrybucja pisaliśmy pod koniec ubiegłego tygodnia. Od początku 2024 roku firma przeprowadziła 16 kompleksowych audytów, kolejnych 17 jest w toku. Efekt? Zwolnienie 29 dyrektorów i ich zastępców, negatywne oceny dla 70 osób na stanowiskach kierowniczych oraz likwidacja lub reorganizacja wielu działów.
Rzeczniczka spółki Ewa Wiatr poinformowała, że audyty ujawniły nieprawidłowości w realizacji usług takich jak wycinka drzew pod liniami wysokiego napięcia. Potencjalne straty oszacowano na około 1,5 mln złotych. Spółka skierowała zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Lublinie w sprawie możliwego poświadczenia nieprawdy w dokumentacji.
Związkowe głowy na celowniku
Wśród zwolnionych znalazł się Edmund Myszka, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność" w Rzeszowie, wraz z czterema innymi działaczami. Zarzucono im „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych". Związkowcy podważają zarzuty, uważają, że spółka działa przeciwko ich organizacji.
- Decyzja zarządu jest jasna. Chodzi o to, żeby związki zawodowe straciły nadzieję i moc swojego funkcjonowania. Ze mną zostali zwolnieni moi pracownicy, którzy nienagannie wykonywali swoje obowiązki, inżynierowie z uprawnieniami - tłumaczył Edmund Myszka.
Według niego działania spółki to nic innego, jak realizowanie zadań mających na celu wyłączenie Solidarności i innych organizacji związkowych z dialogu społecznego. Myszka zwraca uwagę, że ani on, ani jego koledzy nie mieli dostępu do dokumentów audytowych, co utrudnia im obronę.
- W uzasadnieniu zwolnienia powołano się na pewne dokumenty, do których ani organizacja związkowa, ani pracownicy nie mają dostępu - tłumaczy.
NSZZ „Solidarność" ogłosiła pogotowie strajkowe i zapowiedziała protesty i pozwy sądowe. Sprawa trafiła także do Państwowej Inspekcji Pracy.
Komisje na wniosek polityków PiS
Zdaniem posłanki Ewy Leniart pracownicy nie mogli się odnieść do założonych zmian. - Wbrew przepisom prawa informacja nie została uzgodniona na specjalnym komitecie dialogu społecznego - twierdzi.
Poseł Jan Warzecha dodał, że na posiedzeniu sejmowych komisji padną pytania do PGE i Ministerstwa Aktywów Państwowych, czy procedury zostały przestrzegane, czy dialog społeczny był prowadzony, i jaki wpływ na zwolnienia miała planowana restrukturyzacja spółki.
- Chcemy dowiedzieć się, czy zostało złamane prawo pracy? Czy zostały wyczerpane wszystkie możliwości dialogu społecznego? - podkreśla.
PGE Dystrybucja tłumaczy działania audytowe i kadrowe przygotowaniem struktury do inwestycji wartości 75 mld zł w latach 2024-2029. Spółka zapowiada, że zmiany mają przyczynić się do zwiększenia efektywności, transparentności oraz eliminacji nieprawidłowości. - Konflikt osiągnął punkt krytyczny - komentuje Myszka.
Sprawę śledzi prokuratura
Sprawa ma również wymiar prawny. Nowy zarząd PGE Dystrybucja skierował do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Mają one dotyczyć m.in. możliwych nieprawidłowości przy podpisywaniu umów na zewnętrzne usługi - w tym usługi wycinki drzew, ekspertyz czy doradztwa, które miały być zawyżone lub zbędne.
Władze spółki podkreślają, że zamierzają dokładnie przeanalizować wszystkie umowy podpisywane przez zwolnionych menedżerów. Celem ma być nie tylko zidentyfikowanie przypadków ewentualnych nadużyć, ale też odzyskanie części środków, które mogły zostać wydane niegospodarnie.