Kultowa atrakcja w Bieszczadach będzie się zmieniać. To obowiązkowy punkt urlopu
- Modernizacja taboru i nowy budynek stacyjny - takie zmiany czekają Bieszczadzką Kolejkę Leśną;
- To turystyczna legenda. W 2024 roku skorzystało z niej ponad 160 tysięcy osób;
- "To nie tylko atrakcja, to po prostu magia. Dzieci są zachwycone - mówi jeden z turystów" - powiedział reporterowi TOK FM jeden z turystów;
- Choć inwestycja zakłada unowocześnienie infrastruktury, twórcy projektu zapewniają, że duch kolejki nie zniknie.
To największy projekt realizowany przez Fundację Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, która od lat utrzymuje i rozwija trasę biegnącą z Majdanu do Przysłupia i Balnicy. Dzięki funduszom unijnym oraz wsparciu Lasów Państwowych kolejka zyska nowe oblicze, które ma poprawić komfort podróży i uczynić ją jeszcze bardziej atrakcyjną.
- Budujemy m.in. nowy budynek stacyjny, który nie tylko posłuży jako zaplecze techniczne i informacyjne, ale stanie się też miejscem spotkań i wystaw - mówi Agnieszka Graboń z fundacji.
Trwają także prace nad modernizacją taboru - jedna z lokomotyw ma zostać przystosowana do zasilania bateryjnego, co jest ukłonem w stronę ekologii.
Na czym polega fenomen tej kolejki?
Kolejka leśna, której początki sięgają końcówki XIX wieku, została zbudowana do transportu drewna, ale od lat 90. XX wieku wozi już głównie turystów. Wąskie tory wiją się przez lasy, łąki i doliny - z okien wagoników można podziwiać najbardziej dzikie i malownicze zakątki Bieszczadów, do których nie dojeżdża żadna asfaltowa droga.
Dziś to turystyczna legenda. W 2024 roku skorzystało z niej ponad 160 tysięcy osób. Dla wielu to obowiązkowy punkt programu wakacyjnego wyjazdu w Bieszczady. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się trasa Majdan - Przysłup - z widokiem na połoniny i możliwością zrobienia pamiątkowych zdjęć w stylu retro.
- To nie tylko atrakcja, to po prostu magia. Dzieci są zachwycone - mówi jeden z turystów, z którym rozmawiał reporter TOK FM. - Przyjechaliśmy w Bieszczady całą rodziną z Wielkopolski. Byłem na kolejce 20 lat temu. Ogromna zmiana - dodaje pan Janusz ze Śremu.
W Bieszczadach rozczarowanie. Co się stało z turystami?
Modernizacja kolejki to nie tylko ukłon w stronę turystów. To także szansa dla lokalnej gospodarki. W sezonie letnim zatrudnienie przy niej znajduje kilkadziesiąt osób, od maszynistów i konduktorów po pracowników technicznych i kasjerów. Wokół stacji i przystanków rozwija się drobna przedsiębiorczość - kawiarenki, punkty wynajmu rowerów, gospodarstwa agroturystyczne.
Kolejka pomaga też w promocji regionu. W mediach społecznościowych zdjęcia kolorowych wagoników sunących przez zieleń lasów robią furorę. To jeden z symboli "slow travel" - spokojnego, świadomego podróżowania, które ceni kontakt z naturą i lokalną historią.
Choć inwestycja zakłada unowocześnienie infrastruktury, twórcy projektu zapewniają, że duch kolejki nie zniknie. Całość prac odbywa się z poszanowaniem tradycji i estetyki miejsca - nowe obiekty mają nawiązywać stylistyką do architektury regionu, a napisy informacyjne będą dostępne także po łemkowsku.
Co więcej, w planach jest też stworzenie interaktywnej ścieżki edukacyjnej o historii kolejki i dawnym życiu leśników. - Nie chcemy robić z tego lunaparku. To ma pozostać miejsce z duszą - podkreśla Mariusz Wermiński, prezes Fundacji Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej.
Kolejka kursuje codziennie do końca września, a potem - w zależności od pogody - w weekendy jesienne. Modernizacje mają potrwać do 2026 roku, ale już teraz część efektów widać na trasie.