"Nie można otworzyć okien". Czarny pył dusi Nowy Port
Mieszkańcy gdańskiego Nowego Portu zmagają się z problemem pyłu węglowego, który jest nawiewany z placów przeładunkowych. Zanieczyszczenia związane z pracą portu nasiliły się kilka lat temu - wraz z dostawami niskiej jakości węgla. Mieszkańcy kolejny raz apelują o skuteczne zabezpieczenie przeładunków.
- Mieszkańcy Nowego Portu skarżą się na brud, pył i pytają, kto odpowiada za problem;
- Zdaniem lokalnej społeczności problem nigdy nie był aż tak dokuczliwy, jak jest teraz;
- Port odpowiada, że już zabezpiecza przeładunki i problemów z pyłem powinno być coraz mniej.
Góry węgla na terenach portowych niektórzy mieszkańcy Nowego Portu widzą ze swoich okien, a ślady po nich - wręcz na samym oknach i parapetach. Wystarczy, że w trakcie przeładunków wieje wiatr w kierunku zabudowań.
- Mieszkam w Porcie od 30 lat i nie widziałam takiego bałaganu - kręci głową jedna z mieszkanek. - Nie można okien otworzyć, bo wszystko się sypie do domu. Wieczorem nie można sobie wywietrzyć pokoju, bo śmierdzi. Jesteśmy po prostu zamknięci we własnych lokalach - denerwuje się kobieta.
Inny nasz rozmówca potwierdza, że gdy wiatr wieje w kierunku północnym, aż tak dużego problemu nie ma. - Ale jak kierunek się zmieni, robi się czarno. Takie piekiełko po prostu - mówi.
- Kto nie zmywa, ten ma sadzę non stop - pokazuje kolejny rozmówca. - Wystarczy tylko lekko balkon otworzyć i już zaraz na podłodze jest brudno - ubolewa.
"Nigdy nie było tak źle"
Do opowiadania o tym, jak wygląda problem, mieszkańców namawiać nie trzeba. Na widok mikrofonu czy kamery przychodzą i żalą się, że "od lat nie było tak źle". - Niestety ten problem jest systemowy i ciągle się powtarza. I nie można tego bagatelizować, ponieważ dotyczy on dziesiątek tysięcy mieszkańców Gdańska - kręci głową jeden z rozmówców. - Tutaj chodzi o zdrowie, a może nawet życie mieszkańców - podkreśla.
- Ja jestem po ciężkiej chorobie i po prostu chciałabym wyjść, pooddychać świeżym powietrzem. A niestety nie można - rozkłada ręce starsza mieszkanka. Wtóruje jej młodszy pan: "mieszkam w Porcie od prawie dziewięciu lat i z perspektywy rodzica kilkuletnich dzieci uważam, że problem jest bardzo duży, zapylenie jest drastyczne". - Jest tak duszący zapach i drapanie w gardle, że gdy wychodzimy z dziećmi na rolki czy na rower, to musimy jechać na południe Gdańska, bo tutaj się po prostu nie da uprawiać sportu czy nawet spacerować. Nie zapraszamy nikogo na przejażdżki rowerowe w okolice Nowego Portu - dodaje.
- Pytam się: kto odpowiada za ten syf? - denerwuje się starszy mieszkaniec, ale stojący obok młodszy sąsiad wchodzi mu w słowo: "Mnie nie interesuje, czy pan Morawiecki to dał, czy pan Tusk. Po prostu zróbcie coś z tym".
Pozostali mieszkańcy szybko to podchwytują. - Szanowne władze, mamy dosyć uśmiechania się i mówienia, że jest pięknie, zacznijcie działać - apelują.
Port: Wydaliśmy miliony na zabezpieczenia
Przedstawiciele portu odpowiadają, że działają od dawna: stosują szereg zabezpieczeń i starają się minimalizować pylenie.
- Port Gdańsk i prowadzący przeładunki węgla operatorzy realizują szeroki zakres działań mających na celu ograniczenie pylenia oraz minimalizowanie wszelkich uciążliwości dla okolicznych dzielnic - mówi Regina Stawnicka, rzeczniczka prasowa portu. - W samym 2025 roku na ten cel przeznaczono prawie 10 mln zł. Wyłączono też możliwość przeładunku węgla na kilku terenach położonych najbliżej Nowego Portu - zapewnia.
Według przedstawicielki portu sytuacja się poprawia, a wdrożone działania przynoszą efekty. Pokazują to - jak słyszymy - "dane środowiskowe, kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Straży Miejskiej, służb portowych i innych instytucji". - Potwierdzają to również niezależne pomiary Fundacji Armag - wymienia Stawnicka.
Problem "sezonowy"?
Według rzeczniczki "problem pylenia ma charakter sezonowy". - Jesienią, zimą i wczesną wiosną praktycznie nie występuje ze względu na wilgotne powietrze, opady, mróz i niską temperaturę - mówi Stawnicka, odnosząc się też do marcowego przypadku, który rozsierdził mieszkańców. - Nieliczne kilkugodzinne epizody pylenia pojawiają się głównie późną wiosną oraz latem. Niestety, w ubiegłym tygodniu mieliśmy do czynienia z wyjątkową, jak na tę porę roku, aurą i wyjątkowo silnym wirem wiatrowym. To właśnie on spowodował tzw. pylenie wtórne, czyli uniesienie pyłu z placu przeładunkowego na basenie górniczym, mimo że przeładunki były wtedy wstrzymane.
- Jak co roku, z początkiem pory suchej, operatorzy zostali zobowiązani do zintensyfikowania działań związanych z polewaniem placów składowych tak, aby zminimalizować ryzyko przenoszenia się pyłu na drugą stronę kanału, czyli tam, gdzie występuje zabudowa mieszkalna - podsumowuje przedstawicielka portu.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Jesteś uważnym słuchaczem TOK FM i czytelnikiem tokfm.pl? Rozwiąż nasz test!
Źródło: TOK FM