Co 10 bezdomny na Śląsku jest w Rybniku. Miasto chce ich zaprosić do "Wspólnego stołu"
- Pomysł kuchni społecznej chodził nam po głowie od dawna - mówi nam Monika Kubisz, inspektorka z Wydziału Rozwoju Urzędu Miasta. Udało się go zrealizować dzięki konkursowi organizowanemu przez warszawski Uniwersytet SWPS. Rybnik zakwalifikował się do obszaru "Miasto odporne na kryzysy". Musiał zdefiniować występujący u siebie problem społeczny, a szkoła zwróciła się do ludzi w wieku 25-35 lat z pytaniem, jak można go rozwiązać. Wygrała praca "Wspólny stół" przygotowana przez dwie warszawianki: Zuzannę Hyrcza i Alicję Wolanin.
- Wymyśliły takie miejsce, do którego każdy może przyjść. Ma być ono współtworzone przez osoby, które później będą z niego korzystać, w którym zawsze będzie pachniało jedzeniem, będzie miła atmosfera. Oprócz ugotowania czy podgrzania sobie posiłku będzie można wymienić się ciekawą książką, porozmawiać, uzyskać pomoc pracownika socjalnego - opisuje nasza rozmówczyni. Pracę warszawianek będzie teraz wdrażał Rybnik, który - dzięki konkursowi - dostał na to 25 tysięcy złotych z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.
Mieszkańcy Rybnika mają mieć wpływ na nowe miejsce
Jest już wybrany wstępnie budynek, w którym mógłby powstać "Wspólny stół". Na razie jednak urzędnicy nie zdradzają, gdzie to będzie. - Chcemy zacząć od społecznych konsultacji. Porozmawiać z mieszkańcami, by wiedzieli, że coś takiego w ich sąsiedztwie powstanie - wyjaśnia nam dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Rybniku Anna Sowik-Złotoś. W drobne prace przy remoncie budynku mają być zaangażowane osoby w kryzysie bezdomności, żeby też miały wkład w całą inicjatywę.
Nie będzie ona jednak dedykowana tylko osobom bezdomnym. - To ma być miejsce przyjazne każdemu - podkreśla Sowik-Złotoś. Niektórzy mają dach nad głową, ale są w ubóstwie energetycznym i mają problemy z dopięciem budżetu. W nowym miejscu nie tylko przyrządzą sobie posiłek. W planach jest też na przykład kącik komputerowy, gdzie będzie można pomóc w napisaniu CV. Miasto chce również zaangażować prawnika. Projekt ma się rozwijać zgodnie z potrzebami. - Nie ma to być instytucja, tylko miejsce, gdzie można napić się kawy, porozmawiać z różnymi ludźmi. Mamy nadzieję, że będzie to miejsce przyjazne dla wszystkich - dodaje nasza rozmówczyni.
Co 10 bezdomny ze Śląska jest w Rybniku
Statystyki dotyczące ubóstwa w Rybniku przerażają. - Problemem jest bezdomność, osoby w kryzysie bezdomności oraz osoby, które z dnia na dzień ubożeją, mają wyroki eksmisji. Są też osoby, które mają odłączone media czy nawet zwyczajnie nie stać ich, by na gazie czy prądzie ugotować sobie posiłek - wylicza Monika Kubisz z magistratu.
Na koniec grudnia 2021 roku w Rybniku było aż 449 osób bezdomnych. Oznacza to, że co dziesiąta osoba bezdomna na Śląsku jest w Rybniku. To są osoby w jakiś sposób objęte wsparciem, ze schronisk, ale i z pustostanów.
Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Rybniku na koniec 2021 roku odnotował 283 wyroki eksmisyjne, z czego 150 to wyroki bez prawa do lokalu socjalnego. - Tu też widać skalę zjawiska - mówi Kubisz. I dodaje: 'W punkt trafiliśmy z inicjatywą. A była ona planowana w styczniu, jeszcze przed strasznymi kryzysami, które teraz mamy - wojną w Ukrainie czy inflacją'.
Mieszkańcy Rybnika na pewno pomogą, pokazał to już kryzys uchodźczy
Cały projekt "Wspólnego stołu" zakłada aktywny udział społeczności lokalnej. Chodzi o to, żeby nie wszystko kupić, ale część rzeczy pozyskać. Żeby się włączyły i społeczność lokalna, i organizacje, i same osoby bezdomne. - Jestem przekonana, że mieszkańcy będą się chcieli dzielić. Mamy przykład, jak w bardzo pozytywny sposób społeczność Rybnika zareagowała na kryzys uchodźczy. Myślę, że ciągle są moce - zapewnia Kubisz.
W Rybniku sprawnie działa już lodówka społeczna przy kościele Franciszkanów. Miasto liczy też na wsparcie przedsiębiorców, restauratorów. Tam często w lokalach zostaje jedzenie. Potrzebne jest tylko opracowanie dobrego systemu odbioru produktów. - Nie martwimy się, że jedzenia może zabraknąć. Musimy tylko wypracować dobry modelowy system pracy woluntarystycznej - podkreśla urzędniczka.
"Wspólny stół" nie skończy się na stole i na jedzeniu. - Oczywiście kryzys bezdomności jest trudny, ale ludzie borykają się też z innymi problemami - zwraca uwagę Anna Sowik-Złotoś. - Często to jest samotność. Osoby starsze mają na przykład trudności finansowe. Nie chodzi tylko o nakarmienie ludzi. Osoby, które będą tu przychodziły, będą tworzyły to miejsce. Nie chcemy zakładać z góry jak będzie funkcjonować. Chcemy, żeby nasza praca, praca wolontariuszy, była odpowiedzą na potrzeby - dodaje.