Słynny Balaton reaktywacja! Sosnowiec chce przywrócić mieszkańcom zieloną oazę
Staw Balaton ma około 10 hektarów powierzchni i zlokalizowany jest w Porąbce. Powstał w zagłębieniu po wydobyciu materiału gliniastego. Od lat '70 ubiegłego stulecia przy zbiorniku działał ośrodek rekreacji, który zarządzała kopalnia 'Klimontów', a później 'Czerwone Zagłębie'. Otoczony lasem ośrodek był jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynku sosnowiczan.
- Nad zalewem była kawiarnia, piękny pomost. Były plaże, ładny zegar słoneczny, sporo ławek. To było takie miejsce do spokojnego wypoczynku po pracy - opisuje rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Sosnowcu Rafał Łysy. - To było miejsce przygotowane przez kopalnię i przez nią utrzymywane wiele lat. Dopóki istniała kopalnia, to ten teren wyglądał jako tako. Ale potem, gdy ten teren przejęła Spółka Restrukturyzacji Kopalń, to już się skończyły te dobre czasy i właściwie nic od tamtego momentu się nie zmieniało, było tylko gorzej. Była to już tylko oaza dla jednej wąskiej grupy, czyli wędkarzy - dodaje nasz rozmówca.
Mieszkańcy pokazali, że chcą odzyskania Balatonu
Teren wokół Balatonu nadal nie należy do miasta, tylko do Nadleśnictwa Siewierz. - Mamy już jednak porozumienie, dzięki któremu możemy realizować tu inwestycje - podkreśla Łysy.
To sami mieszkańcy pokazali, że chcą zmian. W głosowaniu w ramach IX edycji Budżetu Obywatelskiego Sosnowca pomysł "Balaton reaktywacja" uzyskał 4170 głosów. Teraz została podpisana umowa z wykonawcą.
Jak podkreślił na spotkaniu informującym o planach prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, Balaton ponownie ma stać się przestrzenią do wypoczynku. - Ma to być miejsce wyciszenia. Tu nie chodzi o to, żeby była tu masa różnego rodzaju atrakcji, które będą ściągały tłumy. Atrakcją i magnesem ma być spokój i przyroda - wyjaśniał prezydent. - Tu nie ma być tak jak na popularnych Stawikach, gdzie jest gwarno i hałas. To ma być miejsce atrakcyjne przez to, że ma być zielono, ciszej i spokojnie - dodał.
- Ponad pół wieku temu, jako młoda dziewczyna, często bywałam na Balatonie. To była jedyna taka oaza dla młodych ludzi - wspominała Halina Zwaniecka, przewodnicząca Rady Seniorów Miasta Sosnowca, która jest współautorką projektu do Budżetu Obywatelskiego. Kolejni współautorzy to Mateusz Bochenek i Paweł Pełka z Klubu Żeglarskiego Zagłębie, który widzi tu miejsce dla swoich podopiecznych. - Dzieciaki z miasta często wyjeżdżają nad Zalew Przeczycki, natomiast przemiana Balatonu pozwoliłaby na organizację eventów czy ogólnopolskiego programu edukacji żeglarskiej tutaj na miejscu - podkreśla Pełka.
Koszt robót to 1,2 mln złotych. Ma zostać odtworzona blisko kilometrowa ścieżka z wodoprzepuszczalnej nawierzchni.
- Chodzi o to, żeby woda mogła wnikać w ziemię, nie będziemy tam nic asfaltować - zaznacza Rafał Łysy. - Dodatkowo odnowimy zegar słoneczny i pergolę. Generalnie zależy nam na tym, żeby nie wkładać tam żadnych nowych atrakcji, ale przywrócić temu miejscu kształt sprzed 30-40 lat - dodaje. Prace mają potrwać do końca roku.
Kąpielisko w Sosnowcu może wrócić w przyszłości
W najnowszej edycji Budżetu Obywatelskiego Sosnowca jest już złożony kolejny wniosek dotyczący Balatonu. - Nie znam jeszcze szczegółów, bo jest on dopiero oceniany - mówi Rafał Łysy.
Dopytywany, czy jest szansa na plażę, podaje, że miasto "o plaży myśli". - Ale proszę pamiętać, że nie wystarczy wysypać trochę piachu i uznać, że to plaża. Coś, co ma status kąpieliska, musi być pod nadzorem sanepidu, woda musi być badana i to jeszcze przed nami - wyjaśnia rzecznik.
Jak podkreśla, pełna rewitalizacja to koszt kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Miasto już wcześniej starało się pozyskać na to zewnętrzne środki, ale do tej pory nieskutecznie. - Liczymy na to, że jak pokażemy, że coś się zacznie zmieniać, że nie oczekujemy środków na zadanie, gdzie nic nie zostało zrobione, to będzie łatwiej uzyskać pieniądze - wyjaśnia Łysy.
Jak przyznaje od ogłoszenia prac nad Balatonem spotyka się tylko z pozytywnymi reakcjami mieszkańców. - Osoby starsze mają przeogromny sentyment do tego miejsca, mówią tylko pozytywnie. Osoby młodsze, tu mam na myśli już trzydziestolatków, nie mają pojęcia, jak to miejsce wyglądało w latach świetności. Po zdjęciach gdzieś tam tylko widzą co najwyżej, ale sami są za młodzi, by wiedzieć jak tam wyglądały na przykład potańcówki - opisuje.
Rzecznik podkreśla, że od kilku lat sposób spędzania wolnego czasu przez sosnowiczan się zmienia. - To już nie jest powrót z pracy do domu, obiad, telewizja, spanie. Tylko przyjście do domu, ewentualny obiad i możliwość spędzenia wolnego czasu nawet bez konieczności wsiadania samochodu, ale poza domem. Czyli musi być strefa dogodna do tego wypoczynku w kwadrans od domu. Ludzie tego oczekują, coraz bardziej się na to nastawiają i my też idziemy w tym kierunku - mówi Łysy. - Wszędzie, gdzie możemy, staramy się stworzyć taką przestrzeń do spędzania aktywnego wolnego czasu nie przed telewizorem, nie w domu, tylko na rowerach, na spacerach, w parku i tego od nas mieszkańcy oczekują - dodaje.