Liderzy państw spotkają się w sprawie Ukrainy. Ekspert o największych problemach
Kluczowe bariery na drodze do pokoju pozostają niezmienne - podkreślił w TOK FM Leon Pińczak z Polityki Insight w kontekście paryskiego spotkania "koalicji chętnych" z udziałem 27 przywódców państw, które ma odbyć się we wtorek.
- W Paryżu spotkają się przywódcy 27 państw wspierających Ukrainę w ramach "koalicji chętnych";
- "Rozmowy obejmą szeroki wachlarz spraw" - komentował w TOK FM Leon Pińczak z Polityki Insight.
We wtorek w Paryżu ma się spotkać 27 szefów państw i rządów w ramach "koalicji chętnych", czyli krajów wspierających Ukrainę. Polskę będzie reprezentował premier Donald Tusk. Celem szczytu jest zademonstrowanie zbliżenia stanowisk USA, Europy i Ukrainy w sprawie przyszłych gwarancji bezpieczeństwa dla Kijowa. Pałac Elizejski zapowiedział w poniedziałek, że uczestnicy szczytu powinni podjąć zobowiązania w sprawie wspólnej wizji zasad przyszłego rozejmu w wojnie prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie, a także reakcji w razie jego naruszenia. Będą też omawiać zasady rozmieszczenia przyszłych sił międzynarodowych. Nie należy oczekiwać jednak, że znane będą szczegóły na temat tych sił (ich liczebność bądź wkład poszczególnych państw).
"Rozmowy obejmą szeroki wachlarz spraw"
Czy ustalenia tego spotkania mogą realnie przełożyć się na sytuację Ukrainy w ciągu najbliższych miesięcy? - Wydaje się, że niespecjalnie - ocenił w TOK FM Leon Pińczak z Polityki Insight. Jak podkreślał, rozmowy na europejskiej arenie wpisują się w szerszy proces uzgadniania stanowisk między Ukrainą a państwami europejskimi, zwłaszcza w kwestii ewentualnego stacjonowania europejskich wojsk w Ukrainie po zakończeniu wojny. - Cały czas problematyczne pozostają techniczne uzgodnienia dotyczące udziału poszczególnych państw - dodał.
Analityk zaznaczył również, że w zasadniczym wymiarze niewiele się zmienia. - Nadal Rosja jest największym problemem, jeśli chodzi o ewentualną drogę do pokoju - powiedział.
Spotkaniu będą przewodniczyć prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Oczekiwani są reprezentanci łącznie 35 krajów, a szefowie 27 państw i rządów przybędą głównie z krajów europejskich. Biały Dom poinformował, że Steve Witkoff i Jared Kushner będą reprezentować USA.
- Zapewne rozmowy obejmą szeroki wachlarz spraw. Trzeba pamiętać, że w ostatnich dniach, a być może i tygodniach, amerykańską politykę w dużej mierze zajmuje Wenezuela - zauważył Pińczak.
Ekspert przypomniał w tym kontekście o doniesieniach na temat rzekomego ukraińskiego ataku na rezydencję Władimira Putina w obwodzie nowogrodzkim pod koniec ubiegłego roku, do którego - jak dziś wiadomo - najprawdopodobniej nie doszło. Nie ma wiarygodnych dowodów potwierdzających, że Ukraina przeprowadziła taki atak. Ukraińskie władze stanowczo temu zaprzeczyły, nazywając te informacje manipulacją i propagandą Kremla mającą na celu utrudnić proces pokojowy. Informacje te dementował także między innymi Donald Trump.
Wtorkowy szczyt jest kolejnym z szeregu spotkań poświęconych Ukrainie. W sobotę w Kijowie obradowali doradcy ds. bezpieczeństwa krajów wspierających Ukrainę. Zełenski zapowiedział po nim, że rozmowy będą kontynuowane w Paryżu, a finałem tego procesu ma być spotkanie w USA, również na poziomie głów państw. Ukraiński prezydent zaznaczył, że chce, by serię konsultacji udało się zakończyć do końca stycznia.
Źródło: TOK FM, PAP