,
Obserwuj
Świat

Protesty w Iranie. Co mogą zrobić Stany Zjednoczone?

2 min. czytania
12.01.2026 13:41

Jedyne co wiadomo, to że z całą pewnością nie wchodzi w grę żadna operacja lądowa - tak o o ewentualnym ataku USA na Iran mówił w "Pierwszym programie" TOK FM profesor Przemysław Osiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Według eksperta nie jest także możliwa powtórka operacji sił specjalnych USA z Wenezueli.

Protesty przeciwko reżimowi irańskiemu odbywają się już na całym świecie
Protesty przeciwko reżimowi irańskiemu odbywają się już na całym świecie
fot. CARLOS JASSO/AFP/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób USA mogą wpływać na sytuację w Iranie?
  • Czy możliwe jest wyeliminowanie najwyższego przywódcy?

Od końca grudnia w Iranie trwają antyrządowe protesty, rozpoczęte na tle gospodarczym. Uczestniczą w nich dziesiątki tysięcy osób, ludzie wyszli na ulice we wszystkich 31 prowincjach kraju. Władze odpowiedziały na demonstracje blokadą internetu, represjami i masowymi aresztowaniami. Wg. ostatnich doniesień liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do co najmniej 538.

Prezydent USA Donald Trump już kilka razy ostrzegał irańskich przywódców przed użyciem siły wobec protestujących i sugerował, że w przeciwnym razie USA mogą dokonać interwencji zbrojnej. "Iran spogląda ku wolności, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc!" – napisał w sobotę na platformie Truth Social.

Możliwe "chirurgiczne ataki"

Według profesora Przemysława Osiewicza z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, w sprawie ataku USA na Iran możemy tylko spekulować na podstawie dotychczasowych działań administracji Trumpa.

- Jedyne co wiadomo, to że z całą pewnością nie wchodzi w grę żadna operacja lądowa, czyli użycie sił lądowych. Jestem za to w stanie sobie wyobrazić chirurgiczne ataki z powietrza na wybrane cele związane np. z Korpusem Strażników Rewolucji bądź też bezpośrednio z otoczeniem najwyższego przywódcy - powiedział gość TOK FM.

Zwrócił uwagę, że operacja USA w Iranie rodzi ryzyko dla samych protestujących, bo potwierdzi narracje reżimu ajatollahów, że protesty są inspirowane z zewnątrz. - Atak amerykański uwiarygadniałby tezę lansowaną przez otoczenie najwyższego przywódcy, że protesty nie są oddolną inicjatywą samych Irańczyków, tylko krótko mówiąc, jest to spisek amerykańsko-izraelski - dodał.

Redakcja poleca

Osiewicz podkreślił, że w Iranie nie jest możliwa powtórka akcji sił specjalnych USA z Wenezueli. - Nie można by tego zrobić, na pewno nie ma takiej opcji, żeby ktokolwiek wylądował w Teheranie i porwał najwyższego przywódcę - powiedział.

Jak mówił, taki scenariusz możliwy jest tylko "w jakimś serialu political-fiction". 

Zaznaczył jednak, że w jego ocenie możliwy jest "radykalny scenariusz" dla najwyższego przywódcy Iranu. - Jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusz fizycznego wyeliminowania najwyższego przywódcy, co byłoby w interesie Izraela i Stanów Zjednoczonych i na pewno podkopałoby dosyć mocną pozycję rządzących - podkreślił.

Zamieszki i aresztowania

Według różnych źródeł głównie organizacji praw człowieka, w protestach w Iranie zginęło kilkaset osób, a kilka tysięcy zostało aresztowanych. Media powiązane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej poinformowały w niedzielę, że wśród ofiar śmiertelnych znalazło się co najmniej 114 funkcjonariuszy organów ścigania, sił ochotniczych Basidż i Korpusu Strażników Rewolucji.

Źródło: TOK FM, PAP