Jak uderzyć tak, żeby zabolało. "Jesteśmy "na progu nowego etapu wojny"
Konflikt między Iranem a Izraelem trwa co najmniej od dekady. Do jego zaostrzenia doszło po 7 października 2023 roku, kiedy bojownicy Hamasu dokonali ataków terrorystycznych na ludność cywilną Izraela. Od tego czasu Izrael nasilił ataki na irańskich przedstawicieli w Syrii i Libanie. 1 października Iran ostrzelał Izrael około 200 rakietami. Nalot był zemstą za zabicie przez Izrael przywódców Hamasu i Hezbollahu, czyli organizacji terrorystycznych wspieranych przez Iran. Izrael zapowiedział odwet za ten atak, ale jak przekazało biuro premiera decyzja o odwecie zostanie podjęta "w oparciu o interesy Izraela".
Bliski kres 'wojny w cieniu'
Dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przypomniała, że między Izraelem a Iranem toczy się od wielu lat tzw. "wojna w cieniu". Polegała ona na tym, że albo Izraelczycy wyeliminowali irańskich fizyków jądrowych albo Huti - sprzymierzeni z Iranem - atakowali statki powiązane biznesowo z firmami izraelskimi. - Mamy wojnę w cyberprzestrzeni, wojnę kognitywną, mamy sabotaż i operacje dywersyjne - dodała gościni Thomasa Orchowskiego w podcaście 'Niebezpieczne związki'.
Podkreśliła, że wszystko zmieniło się po wejściu wojsk izraelskich do Libanu. - Teraz ta wojna w cieniu, może się przekształcić w taką otwartą konfrontację. Jesteśmy w zasadzie na progu takiego nowego etapu tej wojny. I trwa kalkulacja, co zrobić, żeby uderzyć i osłabić Iran, ale żeby nie wywołać wojny regionalnej - powiedziała Bryc. Bo, jak tłumaczyła, Izraelowi zależy, aby konflikt "nie rozlał" się na cały region, bo wtedy straci kontrolę nad sytuacją. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w obecnie w Libanie. Ekspertka podkreśliła, że operacja w tym kraju jest przygotowana i kontrolowane przez Izrael. Zupełnie inna sytuacja pojawił by się, gdyby doszło do konfliktu pełnoskalowego z Iranem. - Jeżeli Iran byłby zepchnięty do narożnika, to sam Iran mówi, że sięgnąłby po rozwiązania niekonwencjonalne. A to jest to, co każe Izraelczykom zastanowić się, gdzie jest czerwona linia, której nie mogą przekroczyć - dodała.
Opcja działania Izraela
Zdaniem ekspertki, do konfrontacji Izraela z Iranem dojdzie, bo 'została ona zapowiedziana'. Wskazała, że są trzy albo cztery opcje zachowania Izraela. Pierwsza opcja to uderzenie w instalacje jądrowe Iranu. - To jest scenariusz stary, wielokrotnie analizowany, nie jest on tajemnicą - wskazała Bryc. Dodała, że wbrew pozorom nie jest on prosty do wykonania. Przede wszystkim samoloty izraelskiego muszą przelecieć kilka tysięcy kilometrów, aby zniszczyć instalacje Irańskiego. Ale taki atak nie zniszczy programu jądrowego Iranu, bo Irańczycy prowadzą takie działania od lat i ośrodki badawcze w nim uczestniczące są rozmieszczone w całym kraju. - To nie mogłaby być jedna operacja wojskowa. Izraelczycy wiedzą, że to nie jest proste, ale dużo mówią, bo to pcha Iran do bardziej zachowawczych postaw - podkreśliła.
Irański program jądrowy nie do zatrzymania
Dodatkowo, jak podkreśliła, amerykanie nie zgadzają się na atak izraelski na instalacje jądrowe Iranu. - Amerykanie mówią, pomimo swojej wyrozumiałości i łagodności w stosunku do działań Netanjahu, że nie ma takiej opcji, nie ruszacie i nie celujecie w irański program jądrowy. Tego sobie nie życzymy - mówiła rozmówczyni Thomasa Orchowskiego. Bo to już jest inny poziom konfrontacji między tymi państwami. Według ekspertki, takie działania zmusiłyby Stany Zjednoczone do interwencji.
Ataku Iranu na Izrael nie będzie? Na stole są inne opcje. 'Wolą stać z boku'
Uzależnienie od amerykanów
Gościni podcastu podkreśliła, że Izrael jest znacznie bardziej uzależniony od Stanów Zjednoczonych, niż odwrotnie. - Bezpieczeństwo izraelskie bazuje na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, nie tylko politycznym i dyplomatycznym, ale Amerykanie też są tymi, którzy dostarczają Izraelowi broń, amunicję, którą później Izraelczycy wykorzystują bezpośrednio na froncie przeciwko Hezbollahowi i najprawdopodobniej wykorzystają na froncie przeciwko Iranowi - podkreśliła.
Dlatego opcja jądrowa wypada ze stolika, bo jak mówiła Bryc i Amerykanie, i Izraelczycy wiedzą, że tego już technicznie nie da się wykonać. - To może było wykonalne 30 lat temu, kiedy jeszcze ten program nie był tak rozbudowany, ale ten moment, w którym można było zatrzymać militarnie jądrowy program irański, już minął - dodała.
Inne opcje działań Izraela
Pozostaje opcja zaatakowania instalacji naftowych. - To byłoby solidne, ponieważ to w zasadzie uderzałoby w kieszeń reżimu - powiedziała. Jak wyjaśniła, Iran od kilu dekad poddany jest sankcjom, które powodują, że jego sytuacja gospodarcza jest zła. - Iran potrzebuje takiego oddechu i tlenu, czegoś, co pozwoli mu się odbić od trudnej sytuacji gospodarczej, bo ona się przekłada na powracające dosyć cyklicznie niepokoje społeczne - mówiła.
Bryc podkreśliła, że opcja ataku na rafinerie jest bardzo prawdopodobna, ale jest też opcja ataku na bazy wojskowego związane ze Strażnikami Rewolucji, z których wystrzeliwano rakiety w kierunku Izraela. Kolejną opcją jest podjęcie przez Izrael próby eliminacji czołowych przywódców politycznych i wojskowych w Iranie. - Wiemy, że trwają intensywne kalkulacje i dyskusję, czy nie pociągnąć tego scenariusza, który Izrael realizował w stosunku do Hezbollahu, czyli eliminacji przywódców politycznych i wojskowych w stosunku do Iranu - mówiła Bryc.
Pytana, czy eliminacja najwyższego przywódcy irańskiego nie wiązałaby się z otwartym konfliktem, podkreśliła, że tego nie wiemy, bo nie wiadomo, jak zachowałoby się społeczeństwo irańskie, które w jakiejś części nie popiera reżimu ajatollahów. Jej zdaniem w tym wypadku kluczowe jest pytanie oto, czy takie działanie nie "rozchwiałoby Iranu od środka" i doprowadziło do zmian wewnątrz kraju.
Posłuchaj podcastu!
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>