Znowu ich zalało. "Sąsiedzi mówili mi, że stawiają barykadę"
Państwowa agencja meteorologiczna (AEMET) ogłosiła czerwony alarm pogodowy dla części Katalonii i Andaluzji, w tym dla większości prowincji Malaga na południu kraju. "Hiszpania wstrzymuje oddech w obliczu nowych ostrzeżeń" – komentuje dziennik "El Pais". W wielu miejscach Malagi woda sięga po kolana. Po intensywnych ulewach, zalała część ulic, piwnic i sklepów. Jak donosi "El Pais" - do tej pory ewakuowano ponad 4 tysiące osób.
Znów ich zalało, a zbiorników dalej nie chęć. 'Nie dajmy siń oszukać'
Wielka woda znów w Hiszpanii. Jest inaczej niż dwa tygodnie temu
W przeciwieństwie do sytuacji z Walencji, w Maladze mieszkańcy czują się zaopiekowani. - Otworzyli wszystkie kanały, żeby można było wyprowadzać jak najwięcej wody. Są już specjalistyczne maszyny. A sąsiedzi mówili, że stawiają barykadę. Dostaliśmy ostrzeżenia, a policjanci chodzili po domach i opowiadali o zagrożeniu - mówi jedna z mieszkanek Malagi agencji AFP.
Ulewy powoli przemieszczają się nad zachodnią Andaluzję. Ale w mieście obowiązują jeszcze ograniczenia. Szkoły są zamknięte. Władze sugerują pracę zdalną. Deszcze mogą potrwać kilka dni.
Hiszpania zalana
Najnowszy bilans śmiertelnych ofiar powodzi sprzed dwóch tygodni to 223 osoby. Nadal trwają poszukiwania zaginionych. W środę agencja EFE poinformowała o odnalezieniu w Torrent w Walencji ciał dwóch chłopców w wieku trzech i pięciu lat, którzy zostali porwani przez wodę.
Gwałtowne burze, powodzie i podtopienia to skutek zjawiska atmosferycznego określanego jako DANA (depresion aislada en niveles altos). Powstaje, gdy zimne powietrze styka się nad Morzem Śródziemnym z ciepłym i wilgotnym. Prowadzi to do ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, tornada i powodzie. Eksperci uważają, że jest to wynik zachodzących zmian klimatycznych.
Posłuchaj podcastu!