Umowa Ukraina-USA coraz bliżej? Ale na to Zełenski nie może się zgodzić. "Działania kolonizacyjne"
- USA i Ukraina podpisała list intencyjny w sprawie minerałów, a finalizacja umowy ma nastąpić w przyszłym tygodniu;
- Czy ta umowa będzie korzystna dla Ukrainy?
- Dwie poprzednie wersje umowy o minerałach miały być próbą 'kolonizacji kraju'.
USA i Ukraina podpisały w czwartek list intencyjny w sprawie zawarcia umowy o eksploatacji przez USA ukraińskich złóż minerałów. Póki co nie ujawniono szczegółów porozumienia. Ale według prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa umowa o minerałach ma zostać podpisana w Waszyngtonie już w przyszły czwartek.
"Ukraina nie może sobie pozwolić, aby obce państwo kontrolowało państwowe wydatki"
- Sądzę, że nie tylko my, ale też delegacja ukraińska, która te rozmowy prowadzi, nie bardzo wie, co w tej umowie się znajdzie. Wcześniejsze dwie umowy zaproponowane przez Stany Zjednoczone wyglądały jak działania kolonizacyjne z XIX wieku. I znając prezydenta Trumpa, raczej Amerykanie będą nalegali na ostre zapisy, na które Ukraina nie może się zgodzić - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Kateryna Pryszczepa, niezależna ukraińska dziennikarka, współpracowniczka New Eastern Europe.
Jak zastrzegła, po pierwsze 'ukraińska konstytucja jasno wskazuje, że wszystkie złoża należą do narodu ukraińskiego i nie mogą zostać złożami żadnego innego kraju'. - Na chwilę obecną i na pewno w najbliższej przyszłości nie będzie tylu posłów, żeby ten zapis w konstytucji zmienić. Po drugie wszyscy wiemy o tej słynnej już umowie o złożach, którą Stany Zjednoczone podpisały w Afganistanie tuż przed wycofaniem. Po trzecie są też obawy o to, że jeżeli jakieś zasoby są traktowane jako coś co istnieje poza systemem prawnym Stanów Zjednoczonych, to nie będą przestrzegane prawa ludności lokalnej - wskazała rozmówczyni Piotra Jaśkowiaka.
Bo, tłumaczyła, praca nad złożami czasem wiąże się z niepożądanymi skutkami środowiskowymi i trzeba wykonać szereg działań, żeby do nich nie dopuścić. - Istnieje obawa, że firma zza granicy na terenie do którego nie czuje przywiązania, na którym nie mieszkają jej współobywatele, może gorzej traktować takie ograniczenia - mówiła Pryszczepa.
- Te wszystkie obawy istnieją w ukraińskim społeczeństwie. I na tę chwilę nie było żadnych kroków ze strony amerykańskiej, które by wskazywały, że obecna administracja jest skłonna traktować Ukrainę i jej zasoby inaczej - zaznaczyła dziennikarka.
Jak dodała, jeżeli Ukraina ocali swoją niepodległość i kontrolę nad swoim terenem, to bardzo mile będą widziane będą tam firmy amerykańskie. - Natomiast pod żadnym pozorem Ukraina nie może pozwolić, żeby obce państwo kontrolowało jej państwowe wydatki i miało decydujący głos w sprawie tego, jak będą wykorzystane dochody pozyskane z ukraińskich zasobów naturalnych - podsumowała Pryszczepa.
Umowa o minerałach. Negocjacje USA-Ukraina i awantura w Białym Domu
Kijów i Waszyngton planowały podpisanie porozumienia o minerałach już kilka tygodni temu, ale opóźniło je burzliwe spotkanie w lutym Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim w Białym Domu.
Trump uważa, że porozumienie, które ma umożliwić amerykańskim firmom dostęp do ukraińskich złóż metali ziem rzadkich, powinno być swego rodzaju zapłatą za pomoc udzieloną Ukrainie za prezydentury Joe Bidena.
Amerykanie uważają ponadto, że obecność firm USA na Ukrainie będzie dodatkowym czynnikiem odstraszającym Rosję od kolejnej agresji po zawarciu ewentualnego porozumienia o wstrzymaniu ognia.
Kijów domaga się natomiast aby jakiekolwiek przyszłe porozumienie kończące wojną zawierało także konkretne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainny.