,
Obserwuj
Świat

Ukraina cztery lata po agresji Rosji. "Po prostu staramy się nie myśleć o złym"

2 min. czytania
24.02.2026 11:50

Kateryna Danylewycz z Centrum Mieroszewskiego mówiła w TOK FM, że mieszkańcy i mieszkanki Ukrainy starają się normalnie żyć pomimo agresji i wojny wywołanej przez Rosję. Podkreśliła, że ludzie "raczej skupiają się na swoim osobistym życiu" i "starają się nie myśleć o złym". 

Czwarta rocznica agresji Rosji na Ukrainę
Czwarta rocznica agresji Rosji na Ukrainę
fot. Evgeniy Maloletka/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak po czterech latach wojny żyje się dziś na Ukrainie ?
  • Czy wśród mieszkańców wciąż panuje strach? 

Cztery lata temu nad ranem siły zbrojne Federacji Rosyjskiej rozpoczęły pełnoskalowy atak na Ukrainę. Kateryna Danylewycz z Centrum Mieroszewskiego opowiadała w TOK FM o pierwszych dniach wojny i o tym, jak teraz żyje się w tym kraju.

- Pamiętam swoje uczucia 24 lutego 2022 roku. To był moment graniczny - wszyscy się baliśmy, nie wiedzieliśmy zupełnie co będzie i wyobrażaliśmy sobie, że Kijów będzie wyglądał mniej więcej tak jak Bachmut lub Mariupol, że zostanie zupełnie zniszczony - opowiadała w TOK FM Danylewicz.

Dodała, że wówczas panowała "niepewność, czy przeżyje się ten dzień".

Gościni TOK FM była w dniu wybuchu wojny w Kijowie. - Obudziłem się o wpół do siódmej rano i nie słyszałam żadnych wybuchów, ale kiedy wyszłam na ulice to zobaczyłem jak wszyscy biegną - albo do banku, albo gdzieś jadą - relacjonowała.

Redakcja poleca

Sama, jak powiedziała, po kilku telefonach postanowiła pojechać do rodziców do obwodu kijowskiego. Następnie razem z nimi pojechała do swoje babci. - Wtedy droga do Chmielnickiego zajęła nam 18 godzin, kiedy normalnie dojeżdżamy za cztery, pięć. Było po prostu dużo samochodów, duże korki - mówiła i dodała, że pełno było także wojska.

- Miałam takie wrażenie, że za kilka minut zaczną spadać bomby, ale na szczęście to się nie wydarzyło. Bałam się i nie wiedziałam, co będzie dalej - opowiadała.

"Żyjemy w stanie permanentnej niepewności"

Przyznała, że obecnie po czterech latach wojny udało się oswoić strach. - Dziś wojna stała się częścią codzienności - alarmy, planowanie dnia wokół takich zagrożeń, po prostu jest świadomość, że nasze wojsko nas broni - powiedziała.

Jak mówiła, nauczyła się funkcjonować w takich warunkach. - Raczej skupiamy się na swoim osobistym życiu i po prostu staramy się nie myśleć o złym. Pracujemy, prowadzimy badania naukowe, wychowujemy dzieci w tych okolicznościach. Żyjemy w stanie permanentnej niepewności, ale jednocześnie nikt się nie skupia na myślach o wojnie - powiedziała.

Źródło: TOK FM, fot.Evgeniy Maloletka/Associated Press/East News