,
Obserwuj
Świat

Cicha tragedia zwierząt w Ukrainie. "Wojna nie omija nikogo"

5 min. czytania
24.02.2026 06:00

Mija cztery lata pełnoskalowej inwazji w Ukrainie. Gdy uwaga mediów często skupia się głównie na ludziach czy infrastrukturze, w tle są też one - ciche ofiary wojny. Mowa o zwierzętach: od domowych pupili porzuconych w blokach, po dziczejące sfory psów na linii frontu. Jak można im pomóc?

Bezdomne psy - wojna w Ukrainie
Bezdomne psy - wojna w Ukrainie
fot. Envato Elements
  • Wojna dotyka także zwierząt;
  • W przypadku wojny w Ukrainie stało się jednak coś ważnego: doniesienia z obszarów konfliktu zaczęły poświęcać uwagę czworonogom, zauważać ich krzywdę i trudną sytuację;
  • Z badań wynika, że cztery lata wojny miały istotny wpływ na psy w Ukrainie;
  • Mimo trudności, jest masa osób, które angażują się w pomoc zwierzętom w Ukrainie - to także osoby z Polski.

Zwierzęta - ciche ofiary wojny

- O zwierzętach krzywdzonych podczas konfliktów zbrojnych mówi się czasem: "ciche ofiary wojny". Ta cisza nie wynika jednak z ich niemej natury lub z faktu, że nie lubią się skarżyć. Wynika raczej z natury człowieka, jego obojętności, niezdolności słuchania i rozumienia oraz etycznych i politycznych pominięć związanych z nieopanowaną potrzebą bycia w centrum zainteresowania - mówi mi Dariusz Gzyra, filozof, publicysta, autor książki "Dziękuję za świńskie oczy. Jak krzywdzimy zwierzęta".

Zauważa, że w przypadku akurat tej wojny media i tak poświęcały zwierzakom przynajmniej trochę uwagi. Mogliśmy obserwować chociażby zdjęcia ludzi i ich czworonożnych towarzyszy przebywających w schronach. Temat ich cierpienia nie zniknął zupełnie, jak przy okazji innych konfliktów toczących się na świecie.

Koty - lojalni towarzysze wojny

Nawet ostatnio - przy okazji Międzynarodowego Dnia Kota (17 lutego) - ambasada Ukrainy w Polsce uczciła kocią obecność w działaniach wojennych wpisem w mediach społecznościowych.

"Koty na froncie to nie tylko pupile, lecz prawdziwi towarzysze broni" - podano. Urzędnicy podkreślili, że koty są wsparciem dla żołnierzy, bo ich mruczenie w okopach łagodzi stres. Pomagają też ludziom w schronach, gdyż dają poczucie bezpieczeństwa i przypominają dom.

Los zwierząt w czasie wojny często jest okrutny. Te żyjące na terenach, przez który przechodzi front, są nierzadko zabijane przez nieprzyjaciela. - Nawet wtedy nie ma mowy o uznaniu ich podmiotowości, Rosjanie robią to tylko po to, żeby uderzyć w ludzi i pozbawić ich pożywienia - podkreśla Gzyra.

Mnóstwo czworonogów traci dotychczasowe domy. Błąkają się po opuszczonych wsiach. Głodują, zapadają na choroby, na które ciężko zdobyć leki. Niektóre oczywiście przeżywają, opuszczając mieszkania ze swoimi opiekunami. Ale inne zostają w budach, bo uciekający przed ostrzałem nawet nie spuścili ich z łańcucha.

- W czasie wojny ujawniają się bardzo różne ludzkie zachowania wobec zwierząt - mówi Gzyra. Z jednej strony jesteśmy zdolni do narażenia życia, żeby uratować psa czy kota, a z drugiej pojawiają się przejawy okrucieństwa. Znane są przypadki pozostawiania zwierząt zamkniętych w domach, podczas gdy mieszkańcy je opuszczają. I nie chodzi tu tylko o zdarzenia, które miały miejsce na wschodzie Ukrainy, na obszarach wiejskich, ale też w blokach w Kijowie.

Sprawdzili, jak wojna wpływa na zwierzęta

W grudniu 2025 portal "Evolutionary Application" - zajmujący się dokumentowaniem zmian ewolucyjnych na świecie - opublikował wyniki badania przeprowadzonego na próbie niemal 800 ukraińskich psów. Wynikało z nich, że wojna miała na nie ogromny wpływ.

Psy - szczególnie te przebywające blisko linii frontu - narażone na częste wybuchy, wystrzały, głośne detonacje, miały objawy stresu pourazowego. Wiele z nich w krótkim czasie - pomimo, że były psami domowymi - zaczęło się upodabniać do zwierząt dziko żyjących.

Co ciekawe - w grupie obserwowanych zwierząt nie trafiały się psy z krótką kufą czy krótkimi łapami, stare czy schorowane. Dominowały te o średniej wielkości i masie ciała, z prostymi uszami i ogonem. Badane psy żyły w sforach składających się z kilku osobników.

Naukowcy byli zaskoczeni tak szybko pojawiającymi się zmianami. Uznano, że w warunkach wojennych przetrwają zwierzęta o określonych atrybutach: pies o mniejszej masie ciała rzadziej zdetonuje miny lądowe, ma możliwość ukrycia się w ciasnych przestrzeniach i jest mniejszym celem dla odłamków pocisków. Psy z krótkim pyskiem mają zwykle problemy oddechowe, są więc słabsze od innych, a te z dłuższymi łapami potrafią szybciej biec i skuteczniej uciec przed zagrożeniem.

Zauważono także zmiany w profilu żywieniowym badanej grupy. Podczas wojny, gdy występują niedobory żywności, mięso przede wszystkim przeznaczane jest dla ludzi. Psy nie mogą liczyć na mięsną żywność, zmniejsza się też ilość dostępnych dla zwierząt odpadków, w ich diecie zaczynają więc dominować składniki roślinne.

Wojna a zwierzęta gospodarskie i egzotyczne

Ofiarami wojny nie są tylko psy i koty, ale też zwierzęta gospodarskie - porzucone przez zabitych czy ewakuowanych gospodarzy. O ich losie wiemy często jeszcze mniej, choć mój rozmówca pamięta historię gospodarza, który - uciekając przed zbliżającym się frontem - przeszedł ze swoimi zwierzętami na piechotę kilkaset kilometrów. - Wojna nie omija nikogo - powtarza Dariusz Gzyra. - Każdy w jakiś sposób jest nią dotknięty, zwierzęta nie są tu wyjątkiem - mówi.

Osobną opowieścią są losy zwierząt egzotycznych, żyjących w ukraińskich ogrodach zoologicznych. Na szczęście nie brakuje ludzi sprawujących opiekę nad nimi. Nawet w ostatnich dniach "The Guardian" opisał zmagania pracowników kijowskiego ZOO o ocalenie zwierząt przy 22-stopniowym mrozie i wielodniowym braku prądu.

Pomoc ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny

- W pierwszych miesiącach wojny opieka nad zwierzętami była chaotyczna - wspomina Gzyra. - Teraz obserwuję, że w przypadku tak zwanych zwierząt domowych, a także tych, które żyją w środowisku przyrodniczym, staje się coraz bardziej uporządkowana. Nadal brakuje systemowej pomocy państwa, a opiekunowie zwierząt cały czas korzystają głównie ze wsparcia organizacji pozarządowych, wolontariuszy czy darczyńców, także z Polski - dopowiada.

Jednym z takich darczyńców jest Wojciech Tochman - pisarz i reporter, który aktywnie działa w mediach społecznościowych na rzecz zwierząt w Ukrainie i pomaga organizować zbiórki funduszy przeznaczane na pomoc.

"Wiemy, że nie ocalimy wszystkich wojennych psów i kotów. Najbliższe dni przeżyją tylko te, które ostatnio coś zjadły, te najsilniejsze i te, które znajdą jakąś cieplejszą ruinę. I te, do których dotrzemy" - pisał niedawno na Facebooku.

- Zrozumiałe jest, że ludzie zajęci są innymi ludźmi i tak powinno być, że w pierwszej kolejności zajmują się innymi potrzebującymi. Dla zwierząt często brakuje energii, funduszy, ale to nie jest tak, że całkiem o zwierzętach zapominają - mówił jakiś czas temu w Radiowej Trójce.

W Ukrainie i poza nią żyje wiele ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny. Są przytuliska, które starają się pomagać jak największej liczbie czworonogów, choć nie mają stabilnego finansowania. Dlatego tak ważne są zbiórki czy licytacje, które gromadzą środki wspierające funkcjonowanie tych placówek. Część z nich można znaleźć na Zrzutce, np. "Zwierzęta w Ukrainie". 

Uzbierane tam środki są przekazywane do miejsc, gdzie trafiają zwierzęta z linii frontu - tam są leczone, a następnie kierowane do adopcji. W nagłośnieniu tych działań bierze udział wielu wolontariuszy i osób prywatnych również z Polski.

Źródła:

  1. Program 3 PR
  2. FB
  3. Evolutionary Application https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/eva.70182
  4. The Guardian
  5. Zrzutka