USA zaatakują Iran? "To nie jest ani Afganistan, ani Irak. Poziom trudności będzie o niebo wyższy"
- Sytuacja jest bardzo poważna, a to, co Amerykanie w tej chwili prezentują, to bardzo wiarygodna groźba użycia siły militarnej - tak o możliwym ataku USA na Iran mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. głos w tej sprawie zabrał także premier Donald Tusk, który zaapelował do Polaków przebywających w Iranie o pilne opuszczenie kraju.
- Wojsko Stanów Zjednoczonych będzie gotowe w sobotę do ewentualnego uderzenia na Iran, ale Donald Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji - przekazali prezydentowi USA jego czołowi doradcy do spraw bezpieczeństwa, o czym poinformowała stacja CBS News;
- W związku z możliwym uderzeniem Pentagon przenosi do Europy i USA część personelu z Bliskiego Wschodu;
- "Istnieje bardzo poważna obawa, zwłaszcza nad Zatoką Perską, że amerykański atak przerodzi się w wojnę regionalną" - mówił w TOK FM Jarosław Kociszewski.
Pentagon przenosi tymczasowo do Europy i Stanów Zjednoczonych część personelu z Bliskiego Wschodu w związku z możliwym amerykańskim atakiem na Iran i potencjalnym odwetem ze strony Teheranu - poinformowała w środę stacja CBS News. Czołowi doradcy do spraw bezpieczeństwa prezydenta USA Donalda Trumpa powiedzieli mu, że wojsko będzie gotowe do potencjalnych uderzeń na Iran w sobotę, lecz zapewne ewentualne ataki nie zostaną przeprowadzone w ten weekend - przekazały źródła zaznajomione z przebiegiem rozmów na ten temat. Jak powiedzieli rozmówcy stacji, którzy poprosili o zachowanie anonimowości, Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie ewentualnego uderzenia.
W czwartek premier Donald Tusk zaapelował do Polaków przebywających w Iranie o pilne opuszczenie tego państwa oraz zaniechanie wyjazdów do niego. Podczas konferencji prasowej na poligonie w Zielonce szef rządu zaznaczył, że nie chce nikogo straszyć, ale możliwość "gorącego konfliktu" w Iranie jest bardzo realna. Dodał, że za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin "ewentualność ewakuacji nie będzie wchodziła w rachubę".
"Wiarygodna groźba użycia siły"
- Sytuacja jest bardzo poważna, a to, co Amerykanie w tej chwili prezentują, to bardzo wiarygodna groźba użycia siły militarnej. Mają zgromadzone siły wystarczające, by przełamać irańską obronę, zadać bardzo poważne straty - komentował w TOK FM Jarosław Kociszewski z Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints, redaktor naczelny magazynu new.org.pl. Według niego prawdopodobne jest "duże uderzenie", ale jego "skala jest niemożliwa do przewidzenia".
Jak oceniał rozmówca Filipa Kekusza, jeżeli dojdzie do ataku, "amerykańskim planem minimum będzie nie tylko sparaliżowanie irańskiego programu nuklearnego, ale też programu rakietowego, który jest nie mniej istotny, jeżeli nie ważniejszy dla bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie". To - dodał - "będzie wymagało sparaliżowania obrony powietrznej i irańskiego systemu dowodzenia".
- Istnieje bardzo poważna obawa, zwłaszcza nad Zatoką Perską, że amerykański atak przerodzi się w wojnę regionalną - zauważył Kociszewski. - Irańczycy nie będę chcieli zaczynać od tego poziomu konfrontacji, ale jeżeli uznają, że atak Amerykanów zagraża trwałości reżimu, wtedy mogą dalej eskalować - uważa ekspert.
Zmiana reżimu? Bez tego "trudno sobie wyobrazić"
Jak zwracał uwagę gość TOK FM, "reżim w Teheranie jest słaby i gospodarka irańska jest słaba, ale to nie znaczy, że chyli się ku upadkowi". - Nie widać realnego scenariusza, który zakładałby zmianę reżimu. Opozycja nie jest w stanie przejąć władzy, aparat bezpieczeństwa jest bardzo silny. Co więcej, jeżeli obecny reżim uzna, że amerykańskie działania zmierzają w kierunku jego obalenia, podejmą walkę na pełną skalę, bo nie będą mieli innego wyjścia - wskazywał.
- Trudo sobie wyobrazić, aby w związku z tym nastąpiła zmiana reżimu bez lądowej interwencji amerykańskiej, a na to się nie zanosi. Amerykanie ani się nie szykują na to, ani trudno się spodziewać, że chcieliby powtórzyć wariant afgański czy iracki. Iran to nie jest ani Afganistan, ani Irak. Poziom trudności takiej operacji będzie o niebo wyższy - oceniał Jarosław Kociszewski.
Negocjacje bez rozstrzygnięcia
W ostatnich tygodniach prezydent Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie ograniczenia programu jądrowego tego kraju. USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie, a Iran zapowiadał, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podsumowując wynik wtorkowych negocjacji w Genewie, stwierdziła w środę, że mimo pewnego postępu stanowiska USA i Iranu są wciąż bardzo rozbieżne. Zaznaczyła, że prezydent Trump ma do podjęcia decyzję w sprawie ewentualnego uderzenia na Iran.
Według środowej publikacji portalu Axios Trump coraz bardziej skłania się ku atakowi na dużą skalę przeciwko Iranowi, a opowiadający się za tą opcją Izrael przygotowuje się na wybuch wojny w ciągu kilku dni. W następnej publikacji portal uznał, że USA i Iran stoją na krawędzi wojny.
Stany Zjednoczone wysłały na Bliski Wschód kolejną - największą z dotychczasowych - flotę samolotów, które są niezbędne do prowadzenia długotrwałej kampanii przeciwko Iranowi - wynika z obserwacji portalu ItaMilRadar, śledzącego ruch samolotów i okrętów wojennych w rejonie Morza Śródziemnego.
Źródło: TOK FM, PAP