Zatęsknimy za Trumpem? "Prawie na pewno będzie jeszcze gorzej"
- Niedługo możemy zatęsknić za Donaldem Trumpem jako ostatnim przedstawicielem amerykańskiej elity myślącej w kategoriach transatlantyckich - oceniał w TOK FM Jerzy Marek Nowakowski. Ocenił też dyplomatyczne wysiłki na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie. Ostrzegł przed coraz bardziej izolacjonistycznym zwrotem polityki USA.
Europa, Stany Zjednoczone i Ukraina intensyfikują działania na rzecz znalezienia politycznej drogi do zakończenia wojny oraz wywarcia realnej presji na Rosję. W ostatnich dniach odbyła się seria kluczowych spotkań dyplomatycznych, których celem jest wypracowanie propozycji porozumienia możliwego do zaakceptowania przez obie strony konfliktu.
W piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski planuje wizytę w Polsce. Tego dnia ma spotkać się z prezydentem Karolem Nawrockim, możliwe jest również jego spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem.
O politycznych możliwościach zakończenia wojny w Ukrainie i stanowisku kluczowych graczy mówił w "Wywiadzie Politycznym" Jerzy Marek Nowakowski, dyplomata i publicysta, dyrektor Akademickiego Centrum Analiz Strategicznych przy Akademii Sztuki Wojennej.
Jak ocenił, "pokój jest nie tyle niemożliwy, co niesłychanie trudny do uzyskania". - Przypominam, że kwestia terytorialna w obu przypadkach wymagałaby zmian konstytucyjnych. Oczywiście w Rosji konstytucję można zmieniać jednoosobowo, w Ukrainie już niekoniecznie - dodał.
Jego zdaniem trudno zakładać szybkie zawarcie trwałego pokoju, bo to by oznaczało "totalną kapitulację Ukrainy". - Raczej mówimy o jakiejś formie rozejmu czy zamrożenia konfliktu - wskazał rozmówca Karoliny Lewickiej.
Według Nowakowskiego "interesy ogromnej większości uczestników tej rozgrywki sprzyjają temu, żeby do tego doprowadzić". - Ukraina jest skrajnie wyczerpana, Rosja również bardzo mocno. Amerykanie chcą pokoju i tu niestety mamy kłopot - stwierdził. Jego zdaniem polityka USA stoi dziś "w głębokiej sprzeczności z polskim interesem".
"Możemy zatęsknić za Trumpem"
- Amerykanie chcą, by Rosja wróciła do stołu rozmów i do Europy. Tymczasem naszym kluczowym interesem jest to, by Rosja do Europy nie wracała politycznie, bo to natychmiast nas marginalizuje - mówił dyplomata w TOK FM.
Ekspert ocenił w tym kontekście, że "niedługo możemy zatęsknić za Donaldem Trumpem jako ostatnim przedstawicielem amerykańskiej elity, który myśli w kategoriach transatlantyckich". Dodał, że "prawie na pewno będzie jeszcze gorzej".
- Ci ludzie, którzy otaczają Trumpa, są podzieleni na kilka grup. To nie jest tak, że wszyscy myślą tak samo. W większości są owładnięci ideologią, ale jednocześnie są intelektualnie bardzo sprawni. To nie są ludzie niekompetentni, jak niektórzy sądzą - zwracał uwagę Jerzy Nowakowski.
Jak tłumaczył, wokół wiceprezydenta J.D. Vance’a "gromadzą się religijni integryści, nawiązujący do przedwojennego ruchu America First".
- To izolacjonistyczna wizja Stanów Zjednoczonych zakładająca tradycyjny model społeczny, "sprzedajemy nasze towary całemu światu i pilnujemy, co się na tym świecie dzieje jako odległy żandarm" - opisywał. - Wokół Pete’a Hegsetha (sekretarz obrony USA - red.), który jest w jakimś sensie symbolem, z kolei skupiają się amerykańscy nacjonaliści. To koncepcja częściowego izolacjonizmu połączonego z gotowością do interwencji wojskowych tam, gdzie Ameryka ma swoje interesy - mówił ekspert. Trzecia grupa - wskazał - jest "mocno powiązana z amerykańskim mainstreamem, której symbolem jest Elbridge Colby, zastępca Hegsetha". - Ona opowiada się za klasycznym modelem amerykańskiego imperializmu, czyli "idziemy na konflikt z Chinami i to jest nasz priorytet".
- Na szczycie tej piramidy zasiada Donald Trump, który jeszcze pamięta zimną wojnę i skutki drugiej wojny światowej. Uważa, że Ameryka powinna dominować nad Europą - zaznaczył publicysta. - Dla Vance’a Europa jest zagrożeniem, dla Hegsetha potencjalnym zapleczem i obszarem interwencji, a dla Colby’ego przeszkodą w konfrontacji z Chinami - podsumował.
Jak dodał Nowakowski, z polskiego punktu widzenia żadna z tych wizji nie jest atrakcyjna. - Te środowiska mają jednak na tyle duże poparcie społeczne, także wśród demokratów, że nie znikną. Myślę, że Ameryka będzie bardziej izolacjonistyczna niż dziś - ocenił.
Źródło: TOK FM, fot. Alex Brandon/Associated Press/East News