Michał Koterski szczerze o życiu i ojcu. "Za to cierpienie jestem dzisiaj bardzo wdzięczny"
Od samego początku tworzenia audycji o krętych ludzkich losach pt. "Zagubiona autostrada", Michał Koterski był na liście osób, które Kamil Wróblewski chciał zaprosić do rozmowy. - Czasami mam poczucie, że teraz to chyba nie jest moje życie, bo ja zawsze byłem skreślany z wszystkich list - powiedział aktor i syn reżysera Marka Koterskiego, który wyszedł z uzależnienia i napisał o tym książkę.
Jak mówił w audycji Koterski, skreślanie rozpoczęło się już w szkołach i trwało przez czas rozmaitych życiowych zawirowań. - Przede wszystkim przez moje uzależnienie, o którym mówię otwarcie - dodał. Aktor nie ukrywał, że dostał od życia wiele różnych szans, ale większość z nich nie kończyła się tak, jak sobie wymarzył. Dlatego dziś, gdy jest na jakiejś liście, gdy ludzie chcą z nim przebywać i rozmawiać, wciąż nie może uwierzyć. - Jak słyszę: "Panie Michale, jest pan dla mnie inspiracją." to rozglądam się, czy to na pewno do mnie - opowiadał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Fakt, że dziś jest dla ludzi inspiracją, wynika zdaniem Koterskiego z historii, którą opisał w książce "To już mojej ostatnie życie". - Ta książka żyje już swoim własnym życiem - stwierdził.
Od widzów
Koterskiemu przypomniało to anegdotkę z młodości. - Zawsze podziwiałem mojego ojca, lubiłem obserwować jego pracę, czytać scenariusze, które pisał - opowiadał. Z czasem stał się pierwszym czytelnikiem każdego nowego scenariusza. Czytał i podekscytowany pytał ojca o czym będzie kolejny film. - A on mówił, że o tym dowiemy się od widzów. Zawsze byłem zaskoczony i pytałem: Jak to "od widzów"? To ty nie wiesz, o czym będziesz robił film? - wspominał Koterski. Ojciec za każdym razem tłumaczył mu, że gdy artysta wykona już dzieło, ono później dojrzewa w widzach. I to od nich można się dowiedzieć, o czym jest naprawdę i jakie rodzi emocje.
'Cierpię, że nie mogę pisać'. Mariusz Szczygieł szczerze. 'Zaciąłem się'
- Tak też jest z tą książką. Stała się dla ludzi inspiracją. Trochę, jakby bez mojej ingerencji - zapewniał gość TOK FM. Jak tłumaczył, on tylko odważył się na spisanie swoich doświadczeń bez mądrzenia się i pouczania. - Ludzie odkryli w niej siebie i często, na spotkaniach autorskich, dowiaduję się od nich znaczeń, których nigdy bym sam nie wymyślił - przyznał.
Wychodząc od anegdoty, w której pojawił się reżyser Marek Koterski, prowadzący audycję Kamil Wróblewski zapytał, czy twórca "Dnia świra" nad czymś jeszcze pracuje. Odpowiedź była przecząca. Michał Koterski przyznał, że pytany o to ojciec zaprzecza i twierdzi, że czuje spełnienie. - Często powtarza, że chyba nie ma nic lepszego, niż zakończyć filmem z własnym synem w głównej roli. I to mnie zawsze wzrusza - powiedział gość TOK FM, nawiązując do filmu "7 uczuć" z 2018 r.
Dzban próżności
- Sukcesy, które odnosiłem w życiu, nawet w tym trzeźwym, świadomym, niczego mnie nie nauczyły - wyznał Michał Koterski. Jak tłumaczył, nigdy dzięki nim nie stawał się lepszym człowiekiem. - Wypełniał się ten dzban próżności, dawał mi ukojenie i spokój, ale przestawałem widzieć wokół siebie ludzi, tylko pęczniałem w tej pysze - tłumaczył. Inaczej jednak było z porażkami.
Jego zdaniem to właśnie przeciwności losu sprawiły, że stał się lepszym człowiekiem. - Dzisiaj odbieram to jako łaskę od Boga, że to właśnie Bóg kładł te kłody na mojej drodze, żebym się zatrzymał i żebym zobaczył, co się dookoła mnie dzieje - przekonywał. Tak właśnie tłumaczy swoją przemianę. - Za to cierpienie jestem dzisiaj bardzo wdzięczny - spuentował.