Czy czteroletnia Ola była molestowana przez ojca? Śledztwo od dziewięciu miesięcy toczy się "w miarę możliwości"

Od dziewięciu miesięcy w prokuraturze toczy się śledztwo w sprawie wykorzystywania seksualnego czteroletniej Oli. Nie przesłuchano do tej pory ani dziecka, ani ojca, który miał się tego dopuścić. Posłuchaj REPORTAŻU.
Zobacz wideo

Matka Oli (wszelkie dane mogące ułatwić identyfikację dziewczynki zostały zmienione) wspomina, że dramat zaczął się, gdy urodziła dziecko. Wtedy mąż zaczął podnosić na nią rękę. Było wbijanie paznokci, plucie, kopanie - wszystko przy dziecku.

Kobieta zaczęła nagrywać to, co działo się w domu. Na jednym z filmików słychać, jak oznajmia, że składa pozew o rozwód i alimenty. - Ale jak będziesz w grobie siedziała, to po co ci to? Kiedy chcesz, żebym cię za ...tego - odpowiada mężczyzna.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Uciekła, gdy nie było go w domu. Sąd to jej przyznał opiekę nad dzieckiem, ale mężczyzna może córkę widywać i zabierać na weekendy. Kobieta relacjonuje, że dziewczynka po tym, jak spała u ojca, zaczęła płakać w nocy, moczyć się. Miała błagać, by nie spędzać z nim czasu.

- W styczniu tego roku, gdy kładłam ją spać, powiedziała mi o molestowaniu - mówi matka dziewczynki. I dodaje, że od razu pojechała na policję, a z funkcjonariuszami na izbę przyjęć. Tam zrobiono obdukcję. Ta jednak niczego nie rozstrzyga jednoznacznie. Sprawa trafiła do prokuratury.

Dziś ojciec nadal może córkę widywać i zabierać do siebie. Prokuratura twierdzi, że sprawa przeciąga się przez epidemię i brak biegłych, a psycholodzy mówią, że bez względu na to, czy ojciec jest winny, czy padł ofiarą pomówienia, wymiar sprawiedliwości właśnie funduje dziecku prawdziwy dramat.

Ale to nie wszystko. Psycholog Aleksandra Piotrowska w reportażu TOK FM zaznacza, że jeśli ktoś chce się czegoś od dziecka dowiedzieć, to trzeba działać szybko, bo dziecko zapomina.

Reportaż Michała Janczury "Dla dobra małoletniej":

Dziewięć miesięcy i nadal czekamy

Prokuratura Warszawa Ursynów wszczęła śledztwo. Przyjęto dokumentację medyczną, przesłuchano przedszkolankę i nauczycielkę. Nie wiadomo, czy to zbieg okoliczności, ale matka dostała wezwanie na przesłuchanie akurat wtedy, gdy zaczęliśmy pytać o sprawę. Przez dziewięć miesięcy nikt nie przesłuchał Oli, ojca też nie.

- Córka nie jest chroniona prawnie - mówi w reportażu TOK FM rozgoryczona matka. Dodaje, że w świetle prawa ojciec cały czas może widywać córkę i zabierać ją do siebie na noc. Kobieta twierdzi, że dopóki nie będzie miała pewności, że dziecko jest bezpieczne, nigdy jej tam nie puści. Taka sytuacja trwa od stycznia.

W dokumentacji znaleźliśmy odpowiedzi ojca. Wszystkiemu zaprzecza. Jego zdaniem kobieta chce pozbawić go możliwości widywania córki i prowadzi grę kosztem dziecka. Twierdzi, że to on potrafi się zajmować dzieckiem, że zachowanie matki jest naganne i że brak kontaktów z ojcem u dziewczynki powoduje stres.

Eksperci ostrzegają, że takie wzajemne oskarżenia często bywają rozgrywką między rodzicami. Są odwetem, próbą skompromitowania byłego męża czy żony. Ale nie zawsze. Problem polega na tym, że trzeba wyłapać sytuacje, w których dziecku dzieje się prawdziwa krzywda. Nikt nie wie, jak było w przypadku Oli, ale od wielu miesięcy nie zrobiono prawie nic, by sprawę wyjaśnić.

Komu wierzyć? Biegłemu

Prokuratura prowadzi śledztwo "w miarę możliwości". Tak to określiła rzeczniczka prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz. Szuka biegłych i czeka na ich opinie. - Obecnie oczekujemy na opinię biegłego psychologa w celu przeprowadzenia badań diagnostycznych - mówi prokurator i nie ukrywa, że wpływ na długość postepowań ma obecnie epidemia oraz brak biegłych. Kiedy opinia będzie sporządzona? Nie ma żadnych terminów, nie ma też wyznaczonego przesłuchania lub badania psychologicznego dziecka.

- Wezmę tu w obronę prokuratorów - mówi prawniczka Joanna Podlewska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Twierdzi, że ochrona prawna dla najmłodszych istnieje, ale ma luki. Jedną z nich jest właśnie brak biegłych. - Często czeka się na dobrego biegłego - twierdzi ekspertka, która tymi sprawami zajmuje się od wielu lat. Jej zdaniem to właśnie osoba, która wydaje opinie, często decyduje o tym, jak potoczy się śledztwo. - To przez system brak nam tych biegłych. Przez brak dobrego wynagrodzenia, szkolenia i znowelizowanej ustawy - mówi Justyna Podlewska.

Co z Olą? Tak czy inaczej cierpi

Nikt nie ma pewności, czy Ola padła ofiarą molestowania seksualnego, czy nie. - Jeśli ojciec jest oprawcą, pozwalanie, żeby sprawa toczyła się miesiącami, to przykładanie się wymiaru sprawiedliwości do tego, że dziecko pada ofiarą przestępstwa - mówi psycholog Aleksandra Piotrowska. Wskazuje też drugą stronę medalu. Może się przecież okazać, że ojciec jest niewinny. - Że został pomówiony w skutek konfliktu między dorosłymi. To by znaczyło, że miesiącami trwało krzywdzenie ojca, któremu utrudnia się kontakty z dzieckiem - mówi doktor Piotrowska. I dodaje, że brak kontaktów ojca z kilkuletnim dzieckiem przez kilka miesięcy oznacza zerwanie więzi - To jest bezpowrotne okaleczenie dziecka - stwierdza psycholog. I tłumaczy, że dziecko będzie odczuwać porzucenie przez jednego z rodziców nawet, jak już będzie dorosłym w wieku 30 czy 60 lat.

Nie ma jednego biegłego? Powołajmy zespół biegłych

O sprawie Oli dowiedział się Rzecznik Praw Dziecka. Postanowił włączyć się do postępowania przed sądem rodzinnym, w którym matka stara się zmienić sposób widywania dziecka przez ojca. Na początek RPD zgłosił wnioski o dopuszczenie opinii biegłego seksuologa oraz zespołu biegłych psychologów. Zbadają oni całą rodzinę, by ustalić, co jest najlepsze "dla dobra małoletniej" - czytamy we wniosku. Terminu sporządzenia opinii nie wyznaczono.

To właśnie czas i przeciągające się postepowania są głównymi wątkami reportażu "Dla dobra małoletniej", który obrazuje, jak błędy systemowe praktycznie uniemożliwiają poprawne rozpoznanie spraw, w których decyduje się los najmłodszych. 

W poniedziałek na temat tej sprawy Michał Janczura będzie rozmawiał z ekspertami - po 18 gośćmi popołudnia Radia TOK FM będą: Izabela Zygmunt-Kamińska, adwokat specjalizująca się w prawie rodzinnym oraz Ewa Winnicka-Wolniewicz, psycholog, biegła sądowa. Zapraszamy!

DOSTĘP PREMIUM