Aborcyjny Dream Team po orzeczeniu Trybnału. "W piątek na naszą infolinię zadzwoniły 192 osoby"

Aborcyjny Dream Team pomaga kobietom potrzebującym przerwania ciąży i informuje o bezpiecznej aborcji. Jak mówiła w TOK FM jedna z jego działaczek Natalia Broniarczyk, tylko w piątek - po orzeczeniu TK w sprawie przerwania ciąży - zadzwoniło do ADT 192 osoby. Niektórym już organizowana jest pomoc i wyjazd za granicę.
Zobacz wideo

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o tym, że aborcja z powodu najcięższych wad płodu jest niezgodna z konstytucją drastycznie zaostrza i tak rygorystyczne polskie prawo dotyczące możliwości przerywania ciąży. Działający od kilku miesięcy Aborcyjny Dream Team (ADT) przekonuje, że osoby, które będą potrzebowały aborcji powinny wiedzieć, że nie są same. Mogą się do nich zwrócić i - jak mówiła w TOK FM jedna z działaczem Team'u - już się zgłaszają. 

- Jeżeli taka osoba do nas zadzwoni, (...) to przede wszystkim usłyszy, że możemy jej pomóc. Możemy jej zorganizować wyjazd, w zależności od tego, który to tydzień ciąży - albo do Anglii, albo Holandii. To są dwa kraje, które pomagają w przypadku [przerwania] ciąży powyżej 14. tygodnia, ale do 21. albo 24. Będziemy pytać, czy taka osoba jest w stanie wyjechać na cztery czy pięć dni, czy potrzebuje kogoś, kto z nią tam pojedzie: siostry, przyjaciółki, męża bądź partnera - wyliczała Natalia Broniarczyk.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak dodała, pojawi się też pytanie o ewentualne wskazania medyczne do przerwania ciąży. - Nie dlatego, że jest nam to potrzebne do jakichś statystyk. Generalnie nas nie interesuje to, z jakiego powodu osoba chce przerwać ciążę. Natomiast jeżeli są stwierdzone wady płodu, to ten termin 24 tygodni może się rozciągnąć - powiedziała. Broniarczyk wskazała, że w Anglii lekarze są w stanie przerwać nawet bardziej zaawansowaną ciążę, jeżeli płód ma nieodwracalne i ciężkie wady. 

W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim przedstawicielka Aborcyjnego Dream Team'u przyznała, że od wydania orzeczenia Trybunału ADT ma znacznie więcej pracy. - W piątek zadzwoniły 192 osoby! Pięć z nich to były osoby, które potrzebowały aborcji konkretnie w drugim trymestrze i według polskiego prawa - jeszcze aktualnego, bo wyrok TK nie został opublikowany - powinny mieć do niej prawo - podkreśliła. 

Jednak mimo braku publikacji wyroku są już placówki (np. Szpital Bielański w Warszawie), które odmawiają wykonywania aborcji ze względu na ciężkie wady płodu. - Więc nie ma czasu się wykłócać z tymi szpitalami, bo te osoby jak najszybciej chcą się uwolnić z tej sytuacji - powiedziała Broniarczyk.

Rozmówczyni Sroczyńskiego podkreślała, że wiele osób dzwoniących do ADT chce też dopytać się o różne niepokojące ich kwestie, na przykład o bezpłatny dostęp do badań prenatalnych. O to, jak mówiła, pytają głównie kobiety będące już w ciąży, które boją się, że przez orzeczenie TK nie będą miały dostępu do pełnej i bezpłatnej diagnostyki. 

- Ale też docierają do nas informacje, że osoby się boją, że po powrocie zza granicy będą ścigane za to, że wróciły nie w ciąży. I to jest okrutne - stwierdziła Broniarczyk. Dotyczy to kobiet, które zaszły w ciążę, w Polsce poszły już do lekarza, ten założył im kartę ciąży i obawiają się konsekwencji. Czy mają czego?

- Osoba, która przerywa własną ciążę nie jest za to karana i wyrok Trybunału Konstytucyjnego tego nie zmienia. Nikt nam tego nie wmówi - oznajmiła zdecydowanie Broniarczyk. - A jeśli zdarzy się, że placówka medyczna będzie się interesować konkretną ciążą, to zachęcamy do kontaktu z nami. Mamy zespół prawniczek, które będą takie osoby wspierać i po prostu pójdą na walkę z takimi placówkami - dodała.

Przypomnijmy, w ubiegłym toku w polskich szpitalach przeprowadzono 1110 zabiegów przerwania ciąży - w zdecydowanej większości z powodu upośledzenia lub choroby płodu. 

DOSTĘP PREMIUM