Sędzia Paweł Strumiński: Mówienie i pisanie o zamachu na praworządność nie jest wchodzeniem w politykę. To obowiązek

Sędzia Paweł Strumiński orzeka w Sądzie Rejonowym w Gliwicach. Co ciekawe, sędzią został już za dobrej zmiany - wcześniej przez 10 lat był radcą prawnym. Jak mówi, nie żałuje, że zdecydował się na bycie sędzią w tych trudnych, "dobrozmianowych czasach".

Sędzia przyznaje, że gdy zostawał sędzią, nie przypuszczał, że władza posunie się tak daleko i dokona zamachu na sądownictwo. - Nie myślałem, że będzie potrzeba takiego stawania po stronie obywateli i praworządności jak dziś. A tu nagle okazało się, że rządzący doprowadzili do takiej, a nie innej sytuacji - mówi Strumiński.

W jaki sposób walczy o praworządność?

M.in. poprzez swoje wpisy na Twitterze. Jest tu bardzo aktywny, włącza się w dyskusje z innymi internautami. - Staram się pokazywać, że praworządność ma ogromne znaczenie - przede wszystkim dla obywateli. A to, że my sędziowie o tym mówimy, nie jest żadną działalnością polityczną, jak próbuje nam wmawiać władza - mówi sędzia Strumiński.

- Mówienie o tym, co dzieje się z praworządnością, że łamie się nasze prawa, to nasz obowiązek - dodaje sędzia. Przyznaje, że na Twitterze bardzo często dyskutuje z panem Dariuszem, zwolennikiem partii rządzącej. - Pozdrawiam pana Dariusza bardzo serdecznie. On uważa, że my nie możemy wchodzić w sferę stanowienia prawa - ja uważam, że takie konsultacje mogą być prowadzone, również z sędziami. Każdy z nas pozostaje przy swoim zdaniu, ale to nie jest działalność polityczna - dodaje.

Sędzia podkreśla, że ci, którzy dziś idą "ręka w rękę" z władzą i są nazywani "sędziami dobrozmianowymi" też wcześniej występowali przeciwko władzy. - Nawet jakieś quasi strajki były wówczas proponowane wśród sędziów - przeciwko naruszaniu pewnych zasad związanych z trójpodziałem władzy - mówi Strumiński.

W jego ocenie, dziś to raczej wchodzenie do upolitycznionej KRS, czy otrzymywanie "apanaży", tzw. dietodniówek od władzy - można nazwać związaniem się z polityką. A nie to, że sędziowie - w ramach solidarności z Igorem Tuleyą czy Pawłem Juszczyszynem organizują 18. dnia każdego miesiąca dzień bez wokandy. Albo to, że mówią wprost o zamachu na praworządność czy tłumaczą znaczenie Konstytucji w ramach Tour de Konstytucja.

- Politycznie to działają ci sędziowie, którzy dziś wspierają "reformy" ministra Ziobro, którzy działają na zamówienie polityków. Bo np. jeśli pan sędzia dostaje jakieś instrukcje dotyczące tego, by nie ujawniać list poparcia do KRS, które zresztą zostały ujawnione - to to jest działanie na polecenie pewnych politycznych dyspozytorów - mówi Paweł Strumiński.

Jak podkreśla, sędzia musi występować w obronie praw mniejszości czy praw każdego obywatela. - To są nasze prawa konstytucyjne i trzeba o tym głośno mówić - choćby wolność zgromadzeń Tymczasem jeśli sędzia wystąpi i powie, że  zgromadzenie jest legalne, to od razu jest zakrzyczany przez polityków i ludzi z nimi związanych, że to polityka. To absolutna nieprawda - tłumaczy sędzia Strumiński.

Pytany, czym jest dla niego niezawisłość sędziowska, odpowiada krótko: sędzia nie może ulegać wpływom innych osób. - Ja się bardzo cieszę, że będąc niezawisłym i niezależnym, gdy zapukałby do mnie polityk z tej czy z innej opcji, to ja mogę go wyprosić z gabinetu, bez słowa dyskusji, mówiąc mu, że to co ja zrobię w konkretnej sprawie - zależy od tego, co czuję w sobie wewnętrznie i  co mam w materiale dowodowym. I nikt mi nie będzie mówił, jak mam orzekać - mówi.

Dodaje, że prawdziwi niezawiśli sędziowie to sędziowie bez mentalności służebnej. - To już było, w PRL. Partia coś konkretnego chciała, a sędzia czuł jakąś podległość i się do wszystkiego dostosowywał - tłumaczy sędzia z Gliwic. Jak mówi, nigdy się na to nie zgodzi. - Sędzia ma zagwarantować obywatelowi sprawiedliwy proces i stoi na straży tej gwarancji. To jest najważniejsze - przekonuje Strumiński.

DOSTĘP PREMIUM