Kawiarnia zamiast kanapy. Jak właściciele lokali walczą z "wysiadywaczami statusu"?
"Wysiadywacze" liczą, że "zarażą się" byciem znanym, fajnym, a bardzo często nie stać ich na to, żeby kupić więcej niż jedną kawę - mówiła w TOK FM psycholożka Laura Osęka z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.
- Pojawiło się nowe zjawisko. To "wysiadywacz statusu", czyli osoba, która spędza wiele godzin w modnych lokalach przy minimalnym zamówieniu;
- Eksperci tłumaczą, że dla tej grupy jedzenie staje się rekwizytem służącym do budowania prestiżowego wizerunku w mediach społecznościowych;
- Tyle, że takie zachowanie generuje realne straty finansowe dla restauratorów i obsługi, bo blokuje rotację stolików i zmniejsza wpływy z napiwków.
"Jedna kawa za 20 zł, stolik zajęty na pół dnia, kilka zdjęć na Instagramie i poczucie, że przez chwilę jest się częścią lepszego świata. Dla jednych to niewinne bywanie, dla właścicieli lokali, realny koszt" - napisał dziennikarz Rafał Górski w artykule "Wysiadywacze statusu w drogich warszawskich restauracjach. 'Tracę na takim ok. 3 tys. zł'".
Psycholożka Laura Osęka zwróciła w TOK FM uwagę, że chodzenie do restauracji czy przesiadywanie w kawiarniach staje się rekwizytem wizerunku. - Trzeba zobaczyć, co się dzieje w okolicach choćby ul. Żurawiej. Mamy tam kilka niesamowicie popularnych śniadaniowni, do których kolejka stoi na godzinę, półtorej, dwie. A że dodatkowo jeden z bardzo znanych influencerów będzie miał tam swój pop-up, to przewidywany czas oczekiwania na stolik to dziś trzy-cztery godziny. Dlaczego? Chodzi o to, że pójdę się pokazać, by stać się nowym influencerem, by zdobyć nowych obserwujących, zbudować trochę swojego statusu. Innymi słowy, by poczuć się lepszym. Wysiadywanie jest do tego stworzone - tłumaczyła w audycji "Wspólna sobota" autorka książek kulinarnych i wykładowczyni Food Studies na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.
Quiz: Quiz TOK FM z wydarzeń ostatniego tygodnia. Nie będzie łatwo!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Dlaczego najnowsza moda nie podoba się właścicielom lokali? Jak mówiła gościni TOK FM, bywa, że tacy goście siedzą nawet pięć godzin, a wtedy utarg dzienny jest bardzo mały. - Liczą, że "zarażą się" byciem znanym, fajnym, a bardzo często nie stać ich na to, żeby kupić więcej niż jedną kawę - podkreśliła Laura Osęka.
Gigantyczny kryzys w social mediach
- A jakie restauratorzy mają sposoby na "wysiadywaczy"? - chcieli też wiedzieć prowadzący Anna Sobańda i Rafał Turowski.
- 17 razy nam zwracają uwagę. Pytają się: "Czy jeszcze coś podać?", "Czy na pewno nie trzeba może karty deserów?", "A może by pan/pani się jeszcze czegoś napiła?". To najbardziej kulturalny sposób zwrócenia uwagi, bo nie możemy powiedzieć gościowi: "Sorry siedzisz tutaj już za długo, idź sobie". Czym to się skończy? Gigantycznym kryzysem w social mediach" - odpowiedziała ekspertka z Uniwersytetu SWPS.
W tej sytuacji - jak zauważyła na koniec Laura Osęka - wiele restauracji już zdecydowało się wprowadzić zasadę: stolik maksymalnie na dwie godziny albo np. strefa bez laptopów.
Źródło: TOK FM