"Chirurdzy gotują się na salach operacyjnych. Na bloku siadła klima"

Na oddziale intensywnej terapii i w bloku operacyjnym Centralnego Szpitala Klinicznego przy Banacha nie działa klimatyzacja. Od kilku dni informowali nas o tym członkowie personelu. Chirurdzy operowali w salach, gdzie było ponad 30 stopni. Dyrekcja twierdzi, że to przez ulewne deszcze.

W mediach społecznościowych zamieściliśmy zdjęcie z oddziału intensywnej terapii szpitala przy Banacha. Znajduje się na nim przenośny klimatyzator w dość oryginalny sposób połączony z systemem klimatyzacji, który - jak się okazuje - od jakiegoś czasu nie działa w placówce.

Pielęgniarki przesłały nam też zdjęcia termometru z jednej z licznych sal operacyjnych. Na nim ponad 30 stopni.

Temperatura w szpitalu na saliTemperatura w szpitalu na sali tokfm

Zapytaliśmy kilku osób o to, jak wygląda sytuacja. - Koszmar jest. Klimy na Oddziale Intensywnej Terapii nie ma od miesiąca. Na sali chorych stoją dwa takie mrówkojady (przenośne klimatyzatory) i oczywiście nie są w stanie ogarnąć całej powierzchni OIT-u. W pomieszczeniach socjalnych klimy nie ma, to samo w oddziale pooperacyjnym – mówi nam jeden z pracowników. Dodaje, że przed weekendem zepsuła się klimatyzacja w połowie bloku operacyjnego, ale zabiegów nikt nie odwołał. - Wczoraj na sali o godz. 15, było 30,3 stopnia – mówi pracownik szpitala i dodaje, że leki powinny być zutylizowane, bo powinno się je przechowywać w temperaturze do 25 stopni. 

 - Leki nadal leżą w szafie na nagrzanym odcinku bloku. Chirurdzy się przegrzewają i odwadniają, ale operują – mówi nam kolejny pracownik, co potwierdza jego koleżanka i dodaje, że "w takich warunkach dawno nie pracowali".

Próbowaliśmy się skontaktować z dyrekcją Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, którego częścią jest szpital przy ulicy Banacha. Drogą mailową otrzymaliśmy pismo dyrektorki Anny Łukasik, która trochę innymi słowami opisała to, co opowiadali nam pracownicy. Potwierdziła, że część sal rzeczywiście nie ma klimatyzacji, a winne są ostatnie ulewne deszcze. Woda miała popsuć wentylatory i stąd awaria. Ma być usunięta w przyszłym tygodniu.

"Dzięki zaangażowaniu i kreatywności personelu Szpitala udaje się realizować zaplanowane harmonogramy zabiegów, a tym samym udzielać świadczeń bez konieczności odraczania terminów ich realizacji" - dodała dyrektorka. 

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że decyzję o przeniesieniu części operacji do innych sal podjęto po blisko tygodniu od awarii. W wewnętrznych komunikatach personel zastrzega, że nie można wykluczyć przekładania niektórych zabiegów.

Pomiędzy publikacją zdjęcia a wysłaniem nam odpowiedzi część usterek usunięto. Nie zmienia to faktu, że klimatyzacja w szpitalu nie działa od dłuższego czasu, odkąd część oddziałów pełniła jeszcze rolę "COVID-owych". Szpital przy ul. Banacha nie jest jedynym, który zmaga się z problemami z klimatyzacją. Od około trzech tygodni nie udaje się naprawić klimatyzacji na oddziale kardiologii w Szpitalu Wolskim przy ul. Kasprzaka.

DOSTĘP PREMIUM