25 lat był dziennikarzem, za tydzień zaczyna studia medyczne. "Nie ma się co rozdrabniać, tylko iść na całość"

Ma 44 lata, ćwierć wieku doświadczenia pracy w mediach i chce zostać lekarzem. Rafał Jas za tydzień zaczyna studia. - Wybierałem się na ratownictwo medyczne, ale spotkałem ludzi, którzy powiedzieli mi, że nie ma się co rozdrabniać, tylko iść na całość - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Rafał Jas jest wydawcą "Dziennika regionów" w TVP 3. Wcześniej był korespondentem Telewizji Polskiej w Londynie, pracował też m.in. w Radiu Zet i TV4. Poza pracą w mediach jest też ratownikiem kwalifikowanej pierwszej pomocy. Jak mówił w TOK FM, miał zamiar studiować właśnie ratownictwo medyczne. - Wybierałem się na te studia, nawet zostałem już przyjęty. Ale gdzieś po drodze spotkałem ludzi, którzy powiedzieli mi, że nie ma się co rozdrabniać, tylko iść na całość, od razu na medycynę - wspominał.

Dziennikarz wyjaśnił, że pomysł zostania medykiem "nie zrodził się dziś". - To jest jakieś takie powołanie, które mi cały czas towarzyszyło w życiu. Cały czas ta myśl się odzywała, że to jest właśnie droga dla mnie - mówił. - Może to brzmi górnolotnie, ale kiedy masz 19 lat, wybierasz studia i to, co będziesz robić w życiu, to bardzo często o tym życiu niewiele wiesz - stwierdził w rozmowie z Piotrem Maślakiem.

Jas przyznał, że do dziennikarstwa trafił "zupełnym przypadkiem". Ale równocześnie podkreślił, że nie traktuje tego wyboru jako błąd. W końcu w mediach spędził 25 lat. - To jest kawał mojego życia zawodowego, niezwykle bogatego. Ale dziś już wiem, że życie bardzo szybko biegnie i te 25 lat wydaje się tylko pewnym fragmentem - ocenił.

Przełom spowodowała choroba ojca

Przez lata pracy w mediach myśl o zmianie zawodu pojawiał się m.in. przy okazji tematów związanych z medycyną, służbą zdrowia, ale też tych, które dotyczyły wypadków i innych nieszczęść. Jak mówił gość TOK FM, wiele razy czuł, że chce patrzeć na bohaterów swoich materiałów nie tylko oczami dziennikarza, ale też chce pomagać jako medyk. - Chciałem pewne wydarzenia nie tylko opisywać, ale też w nich uczestniczyć - podkreślał.

Momentem przełomowym okazała się ciężka choroba ojca Rafała Jasa. Diagnoza brzmiała: glejak mózgu.

- Kiedy nas to spotkało, to po raz pierwszy miałem takie zderzenie ze służbą zdrowia nie tyle jako pacjent (...), ale jako osoba, która musi coś zorganizować w ramach tego systemu: szpital, badania, terapie - wyliczał. Jak wspominał, sytuacja go nie przestraszyła, choć rzeczywiście zdał sobie sprawę, że braki w ochronie zdrowia w Polsce są ogromne. 

"Ty się w to pchasz?"

Jas studia zacznie w czasie trudnym dla służby zdrowia. Po raz pierwszy od 2007 roku przed KPRM stanęło tzw. białe miasteczko. Medycy domagają się nie tylko podwyżek, ale gruntownych zmian w całym systemie ochrony zdrowia.

- Medykom łamie się głos, jak mówią o tym, ile zarabiają, a ty się w to pchasz? - pytał swojego rozmówcę Piotr Maślak.

- Nie chcę powiedzieć, że nie robię tego dla pieniędzy, bo oczywiście, jako lekarz chciałbym zarabiać i móc pozwolić sobie na to, na co pozwala sobie człowiek w średnim wieku. Ale to nie o to chodzi. Ja dzisiaj czuję, że spełniam w życiu swoje powołanie - odpowiedział dziennikarz. Jak dodał, protest medyków wspiera, bo "polska służba zdrowia jest niedofinansowana". - I nie chodzi tylko o pensje pielęgniarek czy ratowników, chociaż też. Ale spójrzmy głębiej w ten problem. Jako pacjenci teraźniejsi czy przyszli. Wiemy, jak wyglądają nasze szpitale czy przychodnie. Brakuje sprzętu, leków. To wszystko zmienia się niezwykle powoli - wskazywał. 

20 września Rafał Jas zaczynie studia na Uniwersytecie Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach na Słowacji. Czesne wynosi tam 10,5 tys. euro (rocznie). Dziennikarz uruchomił publiczną zbiórkę, w której apeluje o finansowe wsparcie.

DOSTĘP PREMIUM