Mieszkania na wynajem znikają, ceny rosną a patodeweloperka kwitnie. Tak wygląda rynek nieruchomości

Patologie na rynku nieruchomości są od dawna, jednak to co dzieje się od marca 2022, to już nie burza, tylko tornado. Napływ uchodźców z Ukrainy oraz rosnące ceny kredytów hipotecznych spowodowały zniknięcie z rynku ogromnej liczny mieszkań na wynajem. Ceny poszybowały: za kilkanaście metrów trzeba zapłacić 2 tys. zł. i można wynająć już 9 m kw. Tylko czy na takiej powierzchni da się mieszkać?

Mieszkania do wynajęcia Wrocław, Warszawa, Kraków. Ceny mieszkań na wynajem wystrzeliły w kosmos. Jak wygląda sytuacja?

Portal KRN.pl sprawdził jak bardzo spadła podaż mieszkań na wynajem:

  • We Wrocławiu, pod koniec lutego było dostępnych 1432 mieszkania, miesiąc później już tylko 362. To spadek o 75%,
  • W Krakowie zanotowano spadek o 70%,
  • W Warszawie ubyło 60% mieszkań z rynku najmu.

Właściciele mieszkań na wynajem korzystają z dużego zainteresowania i podnoszą ceny. W ciągu ostatnich miesięcy czynsz za wynajmowane mieszkanie wzrósł w większości miast o kilkadziesiąt procent.

Dziś żeby wynająć małe mieszkanie, trzeba mieć naprawdę wypchany portfel:

  • Kawalerka 16 m2 przy Polu Mokotowskim w Warszawie kosztuje 2000 zł,
  • Kawalerka 16 m2 przy Uniwersytecie Warszawskim, to także wydatek 2000 zł,
  • Kawalerka 18 m2 w Ursusie jest jeszcze droższa i kosztuje 2200 zł,
  • Na portalu Otodom można znaleźć nawet ofertę wynajęcia pokoju dwuosobowego, w 4-pokojowym mieszkaniu za 2000 zł,
  • Najdroższa kawalerka jaką znaleźliśmy, jest zlokalizowana na Ochocie w Warszawie, ma 20 m i kosztuje… 4000 zł.

Nowy trend - patoklitki. Czy 9 m kw. do życia to już mieszkanie?

Jedni właściciele nieruchomości podnoszą ceny do granic absurdu, inni tną mieszkania na kawałki, tworząc patoklitki.

Architektka i urbanistka, Agata Twardoch zamieściła na swoim Facebooku emocjonalny wpis na temat inwestycji, jaką rozpoczęła jedna z firm w podwarszawskiej wsi Boryszew. W budynku o powierzchni 200 m kw. zaaranżowano 10 niezależnych lokali. Mają od 9 do 22 m kw. i zostały nazwane mieszkaniami.

- Myślałam, że już jestem odporna na substandardy i absurdy mieszkaniowe, że widziałam ich w życiu tyle, że nic mnie już nie zdziwi. Powiem szczerze, że mówiłam (z przekonaniem), że patodeweloperka to nie wina deweloperów. Cofam wszystko! Gdy zobaczyłam ten przykład, to spadłam z krzesła. Dewelopera, który to wymyślił, należałoby zamknąć w jednym z tych mieszkań na zawsze. Jeżeli natomiast maczał w tym palce jakiś architekt lub architektka, to odebranie uprawnień będzie zbyt małą karą – pisze na swoim Facebooku Agata Twardoch.

Inny przykład pomysłowości inwestorów opisał portal Noizz. Chodzi o sypialnie wnękowe. Ich autorami tym razem nie byli deweloperzy, tylko flipperzy - inwestorzy przygotowujący mieszkania pod wynajem, skupowane wcześniej na rynku wtórnym.

Pomysł, nazwany przez autorów "sypialnią skandynawską" pojawił się na twitterze jako szkolenie dla innych. Pokazuje jak podzielić małe, 30-metrowe mieszkanie na 2 mikrokawalerki tworząc ze ścianki działowej sypialnie wnękowe w dwóch sąsiadujących mieszkaniach. To forma łóżka piętrowego, z którego korzystają sąsiedzi zajmujący osobne kawalerki.

Pomysłów na zwiększenie zarobków dzięki wykorzystaniu trudnej sytuacji na rynku najmu jest więcej. Do jakich absurdów będzie jeszcze dochodzić i ile tysięcy za kilka metrów mogą płacić najemcy, którzy nie mogą wziąć kredytu z powodu zmniejszającej się zdolności kredytowej i ci, którzy uciekli przed wojną i planują być w Polsce tylko kilka miesięcy? Czas pokaże.

DOSTĘP PREMIUM