Piekło dziecięcych uchodźców w zamkniętych ośrodkach. "To gorsze niż więzienie"

W strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców - ośrodkach o profilu rodzinnym - przebywa obecnie około 80 dzieci. Takie są oficjalne dane Straży Granicznej. - Nigdy nie powinny tam trafić. Czują się jak w więzieniu. Nie mogą spać, bo mają koszmary i cały czas pytają: jak długo jeszcze tu będziemy? - mówi psycholog Kamil Kamiński, który pracuje z dziećmi z ośrodków.

O tym, że dzieci trafiają do ośrodków strzeżonych, pisaliśmy już wcześniej. Jak mówił nam dr Tomasz Sieniow, prawnik z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa, który bywa w ośrodkach regularnie, niedawno 12-letnia dziewczynka próbowała popełnić samobójstwo. - To jest niewyobrażalne cierpienie dzieci, które nie powinny tam przebywać. Ta dziewczynka, która próbowała targnąć się na swoje życie, mówiła potem: Pomóżcie nam stąd wyjść. Chciałabym pójść normalnie na spacer, na dwór - mówił Sieniow w rozmowie z TOK FM.

Kamil Kamiński jest psychologiem, od 2006 roku - we współpracy z organizacjami pozarządowymi - regularnie bywał w ośrodkach strzeżonych. Bywał, bo ostatnio - jak mówi - dostał zakaz od Straży Granicznej, która uznała, że nie potrzebuje pomocy psychologicznej z zewnątrz. Twierdzi, że ma wystarczające swoje zasoby, jeśli chodzi o pomoc psychologiczno-terapeutyczną. 

W ocenie pana Kamila, wcale tak nie jest. - Powiem - za Rzecznikiem Praw Obywatelskich, bo to też moje zdanie - że pomoc psychologiczna w ośrodkach strzeżonych jest iluzoryczna, niewystarczająca. Myślę, że o wielu rzeczach nie wiemy. Teraz wiemy o jednej próbie samobójczej, ale nikt nie wie, jak dużo jest myśli rezygnacyjnych, samookaleczeń, innych zachowań destrukcyjnych wśród dzieci. Próba samobójcza jest wołaniem o pomoc, krzykiem rozpaczy - mówił Kamiński. RPO w lutym wskazywał m.in., że żaden z ośrodków strzeżonych nie jest miejscem właściwym dla dzieci.

Doświadczenia psychologa pokazują, że dzieci nie radzą sobie z długimi, wielomiesięcznymi pobytami w ośrodkach zamkniętych. To budynki z kratami w oknach, otoczone drutem, w których strażnicy chodzą w mundurach. - Ośrodki strzeżone to miejsca gorsze niż więzienie. Dlaczego? Bo do więzienia dzieci nie trafiają. A w ośrodkach siedzą na przykład 10 miesięcy. Są w detencji, czyli jest to forma aresztu. Strażnicy niejednokrotnie są bardzo fajnymi ludźmi, ale to jednak cały czas jest ośrodek zamknięty - mówił nasz rozmówca.

Dzieci są w ośrodkach albo z całą rodziną, albo z jednym z rodziców. Wiele z nich ma trudne doświadczenia - m.in. wojenne - ze swojego kraju pochodzenia, ale też traumatyczne przeżycia z lasów Podlasia, z polsko-białoruskiej granicy. 

- Te rodziny nie zrobiły nic złego. Owszem, złamały procedurę - przekroczyły granicę w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Ustawodawca określił, że powinny być w detencji tylko tyle, ile jest konieczne. Czy konieczne jest trzymanie dzieci w zamknięciu 6 czy 10 miesięcy? - pytał psycholog. - W więzieniu ludzie wiedzą, za co tam trafiają, za jakie przestępstwo, wiedzą jaki dostają wyrok. A tutaj nie wiedzą nic. To powoduje bardzo duży, trudny do wyobrażenia stres, który nasila się z każdym dniem. I tego też doświadczają dzieci - wskazywał Kamil Kamiński.

Chciałabym w końcu zjeść loda

- Pamiętam jedną dziewczynę, z którą pracowałem. Zawsze pytam na koniec sesji, czy chciałaby coś powiedzieć, coś dodać. I powiedziała, że chciałaby zjeść loda. Bo przez 10 miesięcy za kratami nie jadła lodów. To jest ta detencja, że dziecko nie może pójść na drugą stronę ulicy i kupić sobie loda czy batonika - podkreślał psycholog.

Jak dodawał, dzieci bardzo przeżywają pobyt w zamknięciu. Pojawia się lęk i niepewność, ale nie tylko. - Nie mogą spać, śnią im się koszmary, pojawia się moczenie nocne. Do tego cały czas oskarżają rodziców, że to przez nich tutaj trafili i nieustannie pytają: jak długo jeszcze tu będziemy? - tłumaczył Kamil Kamiński. I podkreślał, że większość dzieci powinna być w trybie natychmiastowym wypuszczona ze strzeżonego ośrodka. 

Wysłaliśmy do Straży Granicznej szereg pytań dotyczących opieki psychologicznej, m.in. nad dziećmi. Pytamy, ilu psychologów jest w poszczególnych ośrodkach, ile dzieci i jak często mogą skorzystać z pomocy psychologicznej i w jakim języku jest im udzielana ta pomoc. Czekamy na odpowiedź. 

DOSTĘP PREMIUM