Rosja stanie się "Księstwem Moskiewskim w lennie Chin"? "Nawet Łukaszenka nie wie, jak z tego wyjść"

Od Rosji odwracają się niektóre byłe sowieckie republiki: Armenia, Azerbejdżan czy Kazachstan. Nawet Łukaszenka manewruje, nie wie, jak z tego wyjść, widząc, że Rosja słabnie - mówił w TOK FM gen. Mieczysław Bieniek, generał w stanie spoczynku, były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
Zobacz wideo

Na północ od Charkowa wojska rosyjskie usiłują powstrzymać ruch żołnierzy ukraińskich w kierunku granicy z Rosją. Główne działania bojowe toczą się w Donbasie, siły ukraińskie odparły tam 17 ataków - to najnowsze informacje o działaniach na froncie, jakie podał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Zdaniem gen. Mieczysława Bieńka na froncie ukraińskim toczy się wojna o przetrwanie. - Rosjanie chcą sukcesem zakończyć "wojskową operację specjalną", a tymczasem forsowanie rzeki Doniec skończyło się katastrofą (znaczna część sił rosyjskich została zniszczona - red.), nie da się z Chersonia zrobić kolejnej republiki ludowej, nie udaje się dojść do granic obwodów administracyjnych Ługańska i Doniecka. Rosjanie chcą też odciąć Ukraińców od Morza Azowskiego - i to byłby sukces. Nie wiem tylko, czy strona ukraińska byłaby w stanie to zaakceptować - mówił w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem.

Jak "gruz 200" zadziała na świadomość Rosjan?

Gość Magazynu TOK FM wskazywał również na długofalowe skutki, jakie dla rosyjskiej armii przyniesie wojna w Ukrainie. - Potencjał wojsk lądowych Rosji zostanie osłabiony i przez 10-15 lat nie będzie go można łatwo odtworzyć. Zabici to nie wszystko, są jeszcze ranni, którzy nie będą mogli wrócić do walki. To jest w sumie więcej niż 30 proc. A poborowi nie bardzo się garną do wojska - argumentował. Nie bez znaczenia jest też emocjonalny i symboliczny wymiar rosyjskich strat. - Jak zaczną wracać trumny do kraju, ten tzw. "gruz 200", który zalega w chłodniach, to świadomość śmierci żołnierzy dotrze do ich rodzin. To wywołuje pewne napięcia i one w końcu wybuchną - prognozował były zastępca dowódcy strategicznego NATO.

Sytuacja na froncie i sukcesy strony ukraińskiej były - zdaniem wojskowego - na tyle duże, że wzrosła pozycja negocjacyjna Ukrainy. - Niecodzienne jest już samo to, że Władimir Putin publicznie przyznał, że Rosjanie ponoszą straty - podkreślił. Według generała nie bez znaczenia jest fakt, że pierwszy raz od początku "operacji specjalnej" minister obrony Rosji Siergiej Szojgu rozmawiał z sekretarzem obrony USA Lloyd Austinem. - Skoro odbiera telefony, to znaczy, że chcą rozmawiać - konstatował Bieniek. 

"Księstwo Moskiewskie w lennie Chin"

- Politycy w Rosji nie są durniami, tracą majątki, możliwości współpracy zagranicznej. Moskwa może zostać Księstwem Moskiewskim, mocarstwem atomowym w lennie Chin. Odwracają się od niej niektóre byłe republiki sowieckie: Armenia, Azerbejdżan czy Kazachstan. Nawet Alaksandr Łukaszenka manewruje, nie wie, jak z tego wyjść, widząc, że Rosja słabnie - podkreślał wojskowy.

Na osłabienie państwa, którym rządzi Władimir Putin, wpływać będzie nie tylko trudność w odbudowaniu zasobów osobowych wojska, ale również sprzętowych. Zwłaszcza w obliczu sankcji, które zakazują importu do Rosji wysokich technologii czy półprzewodników. Wszystko to może sprawić, że zamiast czołgów, samolotów czy rakiet - Moskwa będzie mieć do dyspozycji "kupę złomu". - Rosjanie mają coraz mniej precyzyjnej broni, wyciągają broń z lat 60. i 70. - dodał ekspert. Jak stwierdził, wedle szacunków Rosja na wojnie w Ukrainie traci miliard dolarów dziennie. 

Pozostaje jednak pytanie, kto może być gwarantem ewentualnego porozumienia kończącego wojnę. Zdaniem gen. Bieńka - tylko mocarstwa światowe. 

DOSTĘP PREMIUM