,
Obserwuj
Świat

Protesty po śmierci opozycjonisty na całym świecie. "Nawet jeżeli Nawalny zmarł, to jego idea nie zmarła"

oprac. tokfm.pl
3 min. czytania
17.02.2024 11:36
W Berlinie, Rzymie, Barcelonie, Londynie czy Nowym Jorku ludzie wyszli na ulice, aby wyrazić oburzenie z powodu śmierci Aleksieja Nawalnego. W polskich miastach również wyrażono solidarność z opozycjonistą.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Aleksiej Nawalny zmarł 16 lutego . Rosyjskie służby więzienne zakomunikowały, że opozycjonista, przebywający w kolonii karnej za kołem podbiegunowym w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym, na Dalekiej Północy, "poczuł się źle" i "stracił przytomność". Mimo wezwania pogotowia ratunkowego i prób reanimacji opozycjonista zmarł - utrzymują służby więzienne.

Śmierć krytyka Putina poruszyła cały świat. Demonstracje odbyły się w Berlinie, Wilnie, Rzymie, Sofii, Amsterdamie, Barcelonie, Londynie czy Nowym Jorku. W związku ze śmiercią Aleksieja Nawalnego w rosyjskim łagrze w wielu miastach Europy i w USA odbyły się spontaniczne protesty przed ambasadami Rosji.

W Belinie protestowano przed rosyjską ambasadę. Jak podaje RMF FM, wśród protestujących byli także migranci z Rosji, którzy przynieśli transparenty z napisami "Putin - morderca" i domagali się jego osądzenia przed trybunałem w Hadze.

Protestowano także w Nowym Jorku. - W tej chwili nie widzę już żadnego światełka w tunelu - mówiła reporterowi TOK FM jedna z uczestniczek demonstracji. - To tak, jakby stracić kogoś krewnego, prawdziwą nadzieję dla całego kraju - mówił inny uczestnik. - Wszyscy jesteśmy w szoku, to mieszanina złości, żalu i niedowierzania -podkreślił kolejny rozmówca naszego reportera.

W Moskwie w kilku miastach również odbyły się protesty . Masowych protestów nie ma, a te nieliczne inicjatywy i tak są bacznie obserwowane przez służby. Jak podają niezależne media, zatrzymano ponad 100 osób

Śmierć Aleksieja Nawalnego. W Polsce liczne protesty  

W Polsce w wielu miastach ludzie poruszeni śmiercią Nawalnego, zapalali znicze i składali kwiaty. Przed ambasadą w Warszawie również zebrali się demonstranci. Z jednym z uczestników rozmawiał reporter TOK FM Wawrzyniec Zakrzewski. - Putin zabił Nawalnego. Przyszliśmy tu po to, żeby uczcić jego pamięć - mówił mężczyzna. Na pytanie, czy to jest ważny moment w Rosji, uczestnik demonstracji odparł, że 'teraz w Rosji jest reżim totalitarny i śmierć Nawalnego nic nie zmieni'. Jednak mężczyzna jest przekonany, że wkrótce w Rosji pojawi się następca Nawalnego. - Nawet jeżeli Nawalny zmarł, to jego idea nie zmarła - powiedział mężczyzna.

Przed konsulatem Federacji Rosyjskiej w Krakowie pojawiło się kilkadziesiąt osób. Zapalono znicze przy zdjęciu Aleksieja Nawalnego, a na fasadzie budynku wyświetlili jego zdjęcie. W większości to Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy żyjący w Polsce, którzy nie widzą swojej przyszłości w krajach, w których rządzą dyktatorzy. Podobne protesty odbyły się także w Gdańsku i Poznaniu.

W 2020 roku rosyjskie służby specjalne próbowały zamordować Nawalnego za pomocą broni chemicznej. Dzięki naciskom społeczności międzynarodowej został wypuszczony z Rosji na leczenie w Niemczech. Po powrocie do kraju został ponownie zatrzymany.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>