,
Obserwuj
Świat

Przez lata wierzyliśmy, że w każdym tkwi zło. Czy słynny eksperyment był rzetelny?

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
21.04.2024 15:13
Eksperyment profesora Zimbardo to jedno z najgłośniejszych wydarzeń psychologii XX wieku. Wokół gry w więźniów i strażników narosło mnóstwo mitów i legend. A przede wszystkim przez lata przedstawiano go jako wiarygodne naukowe przedsięwzięcie. Tymczasem wcale takim nie było.
|
|
fot. Przemysław Jendroska / Agencja Wyborcza.pl

Profesor psychologii Philip Zimbardo był latem 1971 r. prawdziwą gwiazdą Uniwersytetu Stanforda. To on wpada na pomysł i realizuje eksperyment, który potem przez lata będzie prezentowany z pełną powagą. Na jego wyniki będzie się powoływać, zawsze wtedy, gdy potrzeba będzie dowodów na ukryte w ludziach zło. Pierwszy odcinek podcastu 'Zbrodnie lekarzy dusz' Jagny Kaczanowskiej to opowieść o tym, jak było naprawdę.

Eksperyment "świetną fuchą"

W eksperymencie więziennym początkowo mieli brać udział studenci w roli więźniów i młodzi lokalni policjanci. Dopiero po odmowie dowódcy policji Zimbardo zdecydował się, że obie grupy będą składały się ze studentów. Daje więc ogłoszenie w lokalnej gazecie. Pisze w nim, że poszukuje studentów, chętnych do udziału w eksperymencie, i że chodzi o psychologiczne aspekty życia w więzieniu. Wysoka stawka (15 dol za dzień) sprawia, że na dwutygodniowy eksperyment jest aż 70 chętnych. Zimbardo po testach wybiera z nich 24 - połowa ma grać więźniów, a połowa strażników.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gdy 14 sierpnia 1971 r. do domu "więźniów" pukają prawdziwi policjanci, by ich aresztować i przewieźć do miejsca odosobnienia nikt się tego nie spodziewa, ani ci, którzy podpisali zgodę na udział w eksperymencie (nie spodziewali się takiego początku), a już tym bardziej ich rodziny. Jeden z zatrzymanych Douglas Korpi, więzień numer 8612, był pewien, że złapał świetną fuchę. Że sobie dorobi, że będzie siedział w jakimś cichym miejscu i przygotowywał się do zbliżających się egzaminów. Pierwszego dnia jeszcze się łudzi, pyta strażników, czy mogliby dostarczyć mu jego książki. Ale w odpowiedzi słyszy tylko szorstkie "nie".

Potem jest jeszcze gorzej. Gdy Korpi skarży się na ból głowy, trafia do izolatki, czyli maleńkiego pomieszczenia na tyłach zainscenizowanego więzienia. Tam rozgrywa się rozdzierająca scena, gdy zaczyna krzyczeć: "Od*****a mi tu! Wypuścicie mnie! Jasny gwint! Totalnie mi odwala. Serio, Jezu Chryste, odwala mi tu! Nie rozumiecie? Po prostu nie mogę tego znieść!".

Ostatecznie Korpi spędza w więzieniu tylko jedną noc

i zostaje zwolniony w poniedziałek. Ale pozostali więźniowie słyszą komunikat, że został przeniesiony do więzienia o podwyższonym rygorze.

Zimbardo nierzetelny na wielu poziomach

Po latach Korpi sam zajmujący się zawodowo psychologią kryminalistyczną tłumaczył, że liczył na spokojną naukę do egzaminów, a gdy zrozumiał, że nic z tego symulował zarówno ból głowy, jak i późniejszy atak nerwowy.

W 2007 r. dwa inni psychologowie postanowili zweryfikować, jakie znaczenie miała użyta w 1971 r. w ogłoszeniu prasowym fraza "psychologiczne aspekty życia w więzieniu". Zamieścili więc ogłoszenia w lokalnej prasie - jedno identyczne z tym, które napisał przed laty Philip Zimbardo i drugie, w którym nie było mowy o więzieniu, a jedynie o udziale w eksperymencie psychologicznym. Okazało się, że na różne ogłoszenia odpowiadali inni ludzie - to "więzienne" przemawiało szczególnie do osób, u których późniejsze testy wykazały wysoki poziom agresji, makiawelizmu i narcyzmu, a także skłonności autorytarne, osoby te miały mniejszą empatię i słabszą skłonność do zachowań altruistycznych.

Więzienny eksperyment - filmowa próba odtworzenia wydarzeń z Uniwersytetu Stanforda

To tylko dwa z opisanych w podkaście przykładów na nierzetelność stanfordzkiego eksperymentu więziennego. I to pomijając fakt, że brało w nim udział zdecydowanie za mało osób, by dziś jego wyniki traktować jako wiarygodne i faktycznie mówiące coś o ludzkiej naturze.