,
Obserwuj
Świat

Pękła tama w Ostrawie. Tuż przy granicy z Polską. Woda wdziera się do miasta

2 min. czytania
16.09.2024 15:42
Pękła tama rzeczna w Ostrawie u zbiegu Odry i Opawy - poinformowały w poniedziałek czeskie media. Dodano, że woda z obu rzek wdziera się do miasta.
|
|
fot. tokfm.pl

Trwa próba zabezpieczenia tamy i powstrzymania naporu wody na Ostrawę. Działania strażaków wspierane są przez saperów.

Strażacy starają się uszczelnić wyrwy przez zasypanie jej piaskiem. Operacja musi uwzględniać siłę prądu zarówno tego w korycie Odry, jak i wody z niej wypływającej. Ogromne worki z piaskiem muszą być zrzucone przed wyrwą w wale, by nurt rzeki sam załatał dziurę.

Strażacy próbowali tego dokonać za pomocą dźwigu. Ponieważ jego ramię okazało się za krótkie, do akcji skierowano śmigłowiec. Akcja trwa i przez władze miasta traktowana jest priorytetowo. Niewykluczone, że wały całkowicie ustąpią pod naporem wody, która będzie miała otwartą drogę do innych dzielnic Ostrawy: Novej Vsi i Marianskiej Hory.

Z dzielnicy Przivoz uratowano kilkaset osób. Z zalanych bloków można było ewakuować mieszkańców tylko pontonami lub śmigłowcem. Uratowani ludzie są przewożeni autobusami do centrum ewakuacyjnego, które miasto utworzyło w miejscowości Czerna Louka. Można tam dostać wodę pitna i coś do zjedzenia. Są też miejsca noclegowe. Gdyby okazało się, że w bazie jest za mało miejsca, miasto ma możliwość ulokowania powodzian w akademikach.

Powódź w Czechach

Gwałtownie pogorszyła się sytuacja powodziowa w Ostrawie. Woda przerwała w kilku miejscach wały przeciwpowodziowe i przed południem wdarła się na ulice dzielnicy Przivoz na prawym brzegu Odry. Szacuje się, że może być niezbędna ewakuacja nawet tysiąca osób.

Na miejscu są dziesiątki strażaków, którzy ewakuują setki mieszkańców. Udało się uratować noworodka i jego matkę. Do mieszkańców nie można dostać się inaczej jak na pontonach. Są miejsca, w których woda ma dwa metry, co oznacza, że nie można wykorzystać ciężarowych wozów strażackich. W dzielnicy nie nie ma prądu, nie działają telefony komórkowe i jedynym sposobem zwrócenia na siebie uwagi ratowników jest machanie rękami i głośne krzyki z okien. Oprócz domów woda zalała również wiele firm, warsztatów i zakładów przemysłowych.

Pod wodą znalazła się lokalna remiza straży pożarnej i komenda policji. Dzielnica znajduje się u zbiegu rzek Odry, Ostrawicy i Czarnego Potoku. Tym samym Przivoz jest otoczony z trzech stron przez wodę.

Według strażaków w wale na Odrze powstały dwie 50-metrowe szczeliny, przez które zaczęła wypływać woda. Jeżeli nie znajdzie się szybko rozwiązanie, to woda będzie zalewać domy i ulice do wieczora, poinformował szef morawsko-śląskiej straży pożarnej Radim Kucharz. Jego zdaniem możliwe jest zrzucenie z powietrza olbrzymich worków z piaskiem, które Odra powinna popchnąć do miejsca uszkodzenia. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby wypływ wody.