Korea Płd. Stan wojenny, by chronić żonę prezydenta? "Jest wplątana w mnóstwo afer"
Wszystko wskazuje na to, że szybko zakończył się stan wojenny, który wczesnym popołudniem polskiego czasu wprowadził w Korei Południowej prezydent Jun Suk Jeol. Parlament i zgodnie z wymogami koreańskiej konstytucji w głosowaniu zdecydował o zniesieniu stanu wojennego. Kilka godzin później prezydent ogłosił, że 'w związku z decyzją parlamentu zniesie stan wojenny'.
- Byliśmy o krok od tragedii - ocenił w TOK FM prof. Marcin Jacoby. Jak mówił ekspert z Zakładu Studiów Azjatyckich Uniwersytetu SWPS, jeszcze kilka godzin temu sytuację w Korei Płd. należało nazwać niezwykle poważną i niebezpieczną. Ale po jednogłośnej decyzji parlamentu wydaje się, że prezydent Jun przegrał. - Próbował ochronić siebie i swoją żonę ogłaszając stan wojenny. W ten sposób chcąc zamknąć usta opozycji, (...) Nawet prawicowi parlamentarzyści byli przeciwko Junowi. Więc zgodnie z prawem koreańskim nie ma stanu wojennego - tłumaczył rozmówca Adama Ozgi.
Tutaj policji 'w zasadzie już nie ma'. 'To jest nie do uniknięcia'
Prezydent Korei Płd. wprowadził stan wojenny. By chronić żonę
Prof. Jakoby wyjaśnił, że pierwsza dama Korei Płd. miała za tydzień stanąć przed sądem. - Kim Keon-hee jest wplątana w mnóstwo afer korupcyjnych, nadużywanie władzy, wykorzystywanie pozycji swojego męża - wyliczał.
Prezydenta dodatkowo kompromitują złożone już zeznania jego kolegi z partii; chodzi o prawybory prezydenckie wygrane przed dwoma laty przez obecnego prezydenta. - One były przeprowadzone w sposób nielegalny. Były oszustwem i Jun w ogóle nie powinien być kandydatem na prezydenta - tłumaczył gość audycji 'TOK 360'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Na tym nie koniec. - Jest jeszcze trzeci powód. Parlament nie przegłosował budżetu specjalnego dla prezydenta. Chodzi o taki specjalny budżet dla prokuratury, a prezydent jest byłym prokuratorem generalnym i duża część rządu to są jego koledzy z prokuratury. W tym roku rozporządzali tym budżetem dość swobodnie, tak naprawdę działając przeciwko strukturom demokratycznym w Korei - relacjonowal prof. Jakoby.
Prezydent Korei Płd. nie miał prawa wprowadzić stanu wojennego?
Gość TOK FM dodał, że zgodnie z obowiązującym w Korei Południowej prawem, stan wojenny 'można ogłaszać tylko wtedy, kiedy jest zagrożenie militarne, bezpieczeństwa kraju'. - A takiego zagrożenie nie było. Jun sprzedaje jakieś bajeczki o Korei Północnej - komentował. Ogłaszając wprowadzenie stanu wojennego, prezydent oskarżył opozycję o sympatyzowanie z Koreą Północną.
Wniosek w sprawie Ziobry. Spóźnienie byłego ministra. 'Nie zastraszycie mnie'
Ekspert z UKSW zwrócił uwagę, że przeciwko prezydentowi masowo wystąpili obywatele. - Ruszyli do budynku parlamentu, żeby chronić parlamentarzystów przed wojskiem. To jest naprawdę bardzo wzruszające - przyznał. Wojsko wycofało się z budynku parlamentu.
- Jeżeli nic strasznego się nie stanie, to moim zdaniem prezydent zostanie usunięty ze stanowiska, a jego koledzy wylądują wraz z nim więzieniu - stwierdził rozmówca Adama Ozgi.