Oś zła Putina się sypie. Oni mogą być następni. "Rosja była wydmuszką"
W niedzielę w Syrii upadł reżim Baszara al-Asada. Władzę w Damaszku objęli rebelianci, a dyktator znalazł schronienie w Moskwie. Sytuacja w regionie uległa poważnym zmianom, ale jeszcze ważniejsza wydają się olbrzymie konsekwencje dla Rosji. Jak tłumaczyła gościni audycji "Światopodgląd" TOK FM, dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Rosja straciła wizerunek państwa sprawczego na Bliskim Wschodzie. I to przede wszystkim w oczach ludzi z tego regionu. - Okazuje się, że Rosja była wydmuszką. Nie obroniła swojego sojusznika, a zawsze mówiła, że swoich nie porzuca, że jest lojalna. Bezzębny sojusznik - mówiła gościni Agnieszki Lichnerowicz.
Rosjanie będą się zwijać w Afryce
Co gorsze dla Putina, jak tłumaczyła ekspertka, prawdopodobna utrata baz w Tartus i Humajmim spowoduje poważne problemy dla rosyjskiej ekspansji w Afryce. - Nie będzie tak łatwo zaopatrywać byłych Wagnerowców, dziś nazywających się Korpusem Afrykańskim, którzy są w różnych państwach tego kontynentu. Mogą być problemy z przesyłaniem sprzętu i doradców tym reżimom, z którymi Moskwa współpracuje - stwierdziła. - Rosjanie będą mieli ogromny kłopot i okaże się, że będą musieli zwijać, a przynajmniej zredukować swoją obecność, czy w ogóle ambicje, w Afryce. I to już jest duży plus dla świata zachodniego - przekonywała.
Fame MMA. Tego rodzice nie wiedzą. 'Nie mogỉ, to za mocne'
W efekcie można się spodziewać, że Rosjanie w zamian za utrzymanie bazy w porcie Tartus i drugiej bazy wojsk lotniczych i kosmicznych w Humajmim, będą gotowi na spore ustępstwa, że da się ich "przycisnąć". - Wydaje mi się, że dla nich obie bazy są tak atrakcyjne, że mogliby podjąć poważną rozmowę - mówiła Bryc.
Acz z drugiej strony, gdyby jednak "zostali poproszeni" przez Syryjczyków o opuszczenie kraju, Rosjanie nie mogą "stracić dostępu do swobodnego operowania na Morzu Śródziemnym. - Działają więc dwutorowo, czyli z jednej strony rozpatrują opcję powrotu do starego pomysłu, czyli bazy wojskowej w Egipcie - wyjaśniała, choć zastrzegając, że dziś Egipt może nie być tym zainteresowany, bo może to "narazić jego dobrą współpracę z Amerykanami". Podobnie jest z drugą opcją, czyli negocjacjami z rządem Algierii.
'Trzeba pana miliardera przycisnąć'. Tak Orlen układa się z najbogatszym Polakiem
Efekt domina
Dodatkowym problemem dla Rosji wydaje się postawa Iranu - Rosjanie nie wysilali się nadmiernie we wspieraniu Baszara al-Asada, zrzucali cały ciężar tego wsparcia na Irańczyków. Naprawdę byłam zaskoczona tym, że ci w zasadzie w przeciągu kilku godzin zadecydowali o tym, że cała ekipa dyplomatyczna plus personel. czyli wszystkie siły Al-Kuds, wracają do Iranu - zauważyła. - To może potwierdzać tezę, że Iran boi się, że Teheran będzie następny i ten efekt domina przeniesie się także na Iran, bo Izraelowi udało się krok po kroku zniszczyć oś szyicką - tłumaczyła.
Putin jeszcze walczy. W rękawie ma groźne dla nas rozwiązanie. Chodzi o Bałtyk
- Po prostu wyszło tak, że przeciwnicy okazali się słabsi, niż Izraelczycy myśleli. Hamas jest zdziesiątkowany, Hezbollah liże rany, Baszar al-Asad jest już pieśnią przeszłości - wyliczała ekspertka. - Tym najważniejszym zwornikiem osi szyickiej jest Teheran, więc być może decyzja o wycofaniu tych sił wynika właśnie z tego, że czas bronić bastionu - przekonywała, dodając, że teraz nie wiadomo czy będzie oznaczało mobilizację Iranu i "bardziej radykalną postawę wobec Zachodu" czy jednak większą podatność na jakieś rozmowy. Zdaniem gościni TOK FM to drugie jest bardziej prawdopodobne.
Gdyby w Iranie szykowały się jakieś zmiany to "lanie, które Rosja właśnie odebrała na Bliskim Wschodzie" może mieć jeszcze większe konsekwencje dla jej wielkiej współczesnej osi zła". - Jeżeli Iran z tej osi by odpadł, to Rosjanie zostaną ze swoim protektorem sami. Zostaje jeszcze drobny sojusznik w postaci Korei Płn., który zasila ich militarnie na froncie. I to jest ten moment, w którym inaczej zaczynają nam się rozkładać akcenty na mapie politycznej - spuentowała.